Kraj
Marsz pięciu kibiców
Jedynie pięć osób spośród zgromadzonych pod stadionem Legii trzech tysięcy wyruszyło pod Stadion Nardowy w demonstracji kibiców. Kibice z Krakowa nie przyjechali
- Z naszych wstępnych danych wynika, że zatrzymane zostały dwie osoby - za naruszenia nietykalności cielesnej policjantów, trzy inne dostały mandaty za wykroczenia a w przypadku kolejnej skierowaliśmy wniosek do sądu. Mimo to możemy ocenić, że było bardzo spokojnie - powiedział rzecznik KSP Maciej Karczyński.
Demonstracja, zakończona po godz. 18.00, miała być protestem przeciw przeciw odwołaniu meczu o Superpuchar, a także polityce rządu wobec kibiców piłkarskich.
Po godzinie 16.00 fani stołecznej drużyny zaczęli gromadzić się pod stadionem Legii. Według służb porządkowych przyszło ich dwa tysiące, według kibiców - około trzech. Wybuchom petard i rac świetlnych towarzyszyły antyrządowe okrzyki, nawiązujące do odwołania meczu o Superpuchar pomiędzy Legią i Wisłą.
Następnie nieformalny szef kibiców Piotr Staruchowicz Staruchowicz ogłosił, że wszyscy fani mają się rozejść do domów, a grupa pięciu osób, wraz z nim, przejdzie ulicami miasta pod Stadion Narodowy. W ten sposób, jak mówił, fani mieli zakpić z policji, która na sobotni wieczór zgromadziła nadzwyczajne siły. Według nieoficjalnych informacji ulice miasta miało zabezpieczać pięć tysięcy funkcjonariuszy.
Oni kpią z nas, my zakpimy z nich" - krzyczał "Staruch".
- Byliśmy przygotowani na różne scenariusze. Mieliśmy zabezpieczać dwie manifestacje związane ze środowiskami, które nie są wobec siebie przyjazne. Braliśmy pod uwagę liczbę uczestników sugerowaną przez organizatorów - powiedział rzecznik Komendy Stołecznej Policji Maciej Karczyński
Pięciu przedstawicieli grupy kibicowskiej ruszyło w stronę Stadionu Narodowego w eskorcie kilku radiowozów policji. Policjanci pilnowali również okolic Mostu Łazienkowskiego i Wału Miedzeszyński.
Reszta kibiców pod stadionem Legii, zdezorientowana, powoli zaczęła się rozchodzić, ale część ruszyła trasą demonstracji, w odległości kilkuset metrów za pierwszą piątką. Według służb porządkowych było to ok. 500 osób.
Przed Stadionem Narodowym szefowie Stowarzyszenia Kibiców Legii Warszawa (SKLW), które organizowało demonstracje, ogłosili zakończenie manifestacji. Sympatycy klubu zaczęli się rozchodzić.
Z Krakowa nie przyjechali
Pod Stadion Narodowy mieli przyjść też kibice z Krakowa, jednak zdecydowali się odwołać swój przyjazd.
- Dzisiaj po godzinie 13.00 wpłynęła do nas drogą mailową informacja od organizatora protestu kibiców Wisły Kraków, że zgromadzenie się nie odbędzie - powiedziała dyrektor biura bezpieczeństwa Warszawy Ewa Gawor.
Dodała, że jeśli do stolicy przyjadą kibice Wisły Kraków i będą chcieli protestować, to ich zgromadzenie - w związku z mailem organizatora - będzie nielegalne. Za protest bez zgody władz miasta grozi areszt, ograniczenie wolności lub grzywna.
Planowany na dzisiaj 11 lutego mecz Legii Warszawa z Wisłą Kraków miał być pierwszym sportowym testem Stadionu Narodowego, otwartej oficjalnie 29 stycznia głównej polskiej arenie Eruo-2012. Jednak przed wobec negatywnej opinii policja w kwestii systemu łączności na obiekcie w środę prezes Ekstraklasy SA Andrzej Rusko zdecydował o odwołaniu imprezy.















