Samorząd
Samorząd terytorialny konikiem SLD
SLD chce, aby "za przenoszeniem uprawnień na samorządy szły także pieniądze" - mówi szef Sojuszu Leszek Miller
Dziś w Sejmie z inicjatywy SLD odbyła się konferencja pt."Samorząd praw i obowiązków".
Zdaniem Millera samorządy terytorialne mają obecnie wiele problemów, a cześć z nich związana jest z finansami. - Niestety, zadania zlecone dotyczące np. edukacji nie są skorelowane ze środkami z budżetu centralnego - podkreślił. To z kolei - jak powiedział - prowadzi do dramatycznych sytuacji związanych np. z koniecznością zamykania szkół.
- Zamierzamy - jako klub parlamentarny SLD - wyspecjalizować się w tej kadencji Sejmu w problematyce samorządu terytorialnego - mówił na konferencji prasowej Miller.
- Dzisiaj podejmiemy decyzję o powołaniu specjalnego zespołu parlamentarzystów i samorządowców, który opracuje kilka zasadniczych zmian ustawowych - zapowiedział lider Sojuszu. Jak mówił, będą one szły m.in. "w kierunku większej decentralizacji funkcji państwa i decentralizacji finansów, ale w taki sposób, by za przenoszeniem uprawnień (na samorządy) szły pieniądze".
Według Millera pomimo tego, że istnieje odpowiedni zapis w konstytucji obligujący rząd do zabezpieczania środków finansowych na zadania zlecone dla samorządów, tak po prostu nie jest. - Obserwujemy bardzo niepokojące zjawisko, polegające na tym, że łatwiejszą sytuację ekonomiczną mają te samorządy, które są zdominowane przez prezydentów, burmistrzów czy radnych PO i PSL. "Swoje samorządy" są premiowane, a tzw. +obce samorządy+ ponoszą rozmaite kłopoty - uważa Miller.
Jego zdaniem w tzw. swoich samorządach wystarczy 20-30 proc. wkładu własnego, by pozyskiwać unijne środki, a w przypadku tzw. obcych samorządów trzeba mieć tych środków 50-60 proc. - To jest bardzo niepokojące, bo na siłę upolitycznia się samorządy, a zgodnie z naszym podejściem (samorząd) nie musi być ani miejscem walki z rządem, ani miejscem afirmacji rządu- mówił.
Miller podczas konferencji prasowej pytany był przez dziennikarzy także o piątkową decyzję premiera ws. zawieszenia procesu ratyfikacji dokumentu ACTA. - Nie ma terminu: zawiesić proces ratyfikacji. Rząd prędzej, czy później - jak rozumiem w tym przypadku później - będzie musiał umowę międzynarodową przedłożyć Sejmowi - powiedział.
- Mamy dowód na to, jak pochopna decyzja została podjęta i jakie w tej sprawie panuje zamieszanie po stronie rządu - powiedział Miller.















