REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Kraj

Przestępczość

Detektyw kontra policja

Izabela Kacprzak, Grażyna Zawadka 03-02-2012, ostatnia aktualizacja 04-02-2012 00:28

Krzysztof Rutkowski ogłosił wyjaśnienie zniknięcia Magdy. Policja: on utrudnia nam prowadzenie postępowania

Triumf detektywa Krzysztofa Rutkowskiego, który w piątek ogłosił wyjaśnienie sprawy zniknięcia półrocznej Magdy, może przysporzyć mu więcej problemów niż chwały. Policjanci są wściekli i nieoficjalnie mówią o ograniczeniu uprawnień prywatnych detektywów. - Należałoby określić granice, co może mówić detektyw, który włączy się w taką sprawę. Bo może być z tego więcej szkody niż pożytku - twierdzi jeden z policjantów.

Nerwom policjantów nie ma się co dziwić. Rutkowski, za którym nie stoją cały aparat państwowy - policjanci, prokuratorzy czy psychologowie - przedstawił w piątek rozwiązanie sprawy, którą przez półtora tygodnia żyła cała Polska. Przedstawił nagranie matki półrocznej Magdy, która się przyznała, że przedstawiana wcześniej wersja o porwaniu dziewczynki jest nieprawdziwa. Kobieta przyznała się detektywowi, że dziecko nie żyje. Magda miała wypaść z wózka i śmiertelnie uderzyć się główką o próg. Przerażona matka miała ukryć ciało. Na razie jednak nie zostało ono odnalezione.

- Stała się rzecz niebywała. Detektyw Rutkowski święcił triumfy, mówił, co się stało z dzieckiem, ale nic nie znaleziono - mówi prof. Piotr Kruszyński, karnista z UW. - Przedstawiona przez niego wersja wydarzeń jest jedną z wielu. Z całym szacunkiem, ale pan Rutkowski nie jest organem procesowym i to, że matka przed nim się przyznała, nie ma wielkiego znaczenia. Taśma może być dowodem, ale dopóki nie ma zwłok, nic nie jest przesądzone.

Policjanci twierdzą, że ujawnienie taśmy w mediach utrudnia im śledztwo. Mówią, że udział rodziny w zniknięciu półrocznej Magdy z Sosnowca to jedna z najintensywniej weryfikowanych w ostatnich dniach wersji śledczych przez śląską policję. Jak wynika z informacji "Rz", prowadzona była m.in. obserwacja, a rozważano nawet możliwość założenia podsłuchów telefonów. - Jeśli rodzina była w to zamieszana, w końcu czymś by się zdradzili - mówi "Rz" jeden z uczestniczących w poszukiwaniach funkcjonariuszy.

Jednak to nie policja, ale detektyw Krzysztof Rutkowski z hukiem ogłosił, jakie jest rozwiązanie tej tajemniczej i dramatycznej historii. Pozostało więc wrażenie o nieudolnej policji i sprawnym detektywie.

Detektyw na policji nie zostawia suchej nitki. - Koszty, jakie policja poniosła na te poszukiwania, to ponad 100 tys. zł. Moje biuro wydało 10 do 15 tys. zł - mówi detektyw.

Ale zdaniem dr. Zbigniewa Raua, byłego wiceszefa MSWiA, mówienie o błędach policji jest nadużyciem. - Policja prowadzi działania, tylko nie o wszystkim informuje. Jedną z czynności w takiej sprawie jak zaginięcie dziecka jest zawsze prześwietlenie rodziny - mówi.

Dotyczy to zwłaszcza takich dziwnych przypadków jak zaginięcie Magdy, gdy nie ma żadnych świadków.

Sześciomiesięczna Magda zaginęła 24 stycznia, około godz. 18. Według wersji matki dziewczynki 22-letniej Katarzyny miała zostawić dziecko u swojej matki mieszkającej w blokach przy ul. Wesołej. To dwa kroki z osiedla wieżowców przy ul. Legionów, gdzie miało dojść do uprowadzenia dziecka. Katarzyna opowiada, że nagle straciła przytomność za kładką nad Czarną Przemszą, która płynie wzdłuż osiedla. Kiedy podniosła się z ziemi, w wózku leżał tylko pluszowy lisek.

Policja za oficjalną wersję przyjmuje uprowadzenie dziecka. Podobnie twierdzi Rutkowski. Magdy szuka cała Polska, w plakatowanie miasta angażują się rodzice dziecka.

W czwartkową noc następuje zwrot. Detektyw Krzysztof Rutkowski ujawnia nagranie, w którym Katarzyna przyznaje, że Madzia nie żyje. Dziewczynka miała wypaść jej ze śliskiego kocyka przed wyjściem z domu. Mówi Rutkowskiemu, że dziecko zakopała koło drzewa nad Przemszą, naprzeciw Huty Buczek. Wskazuje chaszcze, ale kiedy ma podejść bliżej, wpada w panikę.

Jednak dziesiątki policjantów, pies wyszkolony do poszukiwania zwłok i georadar niczego nie znajdują. Pakunek okazuje się być zwiniętą kurtką sportową cztero - pięcioletniego dziecka.

Pojawia się coraz więcej wątpliwości. Czy dziecko - jeśli wersja matki jest prawdziwa - porwały lisy lub dzikie psy? A może Kasia miała wspólnika, który pomógł jej ukryć ciało. Ta wersja jest najbardziej prawdopodobna.

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

Komentarze

Dodaj komentarz

Wypowiadasz się teraz jako niezalogowany Załóż konto|Zaloguj się

Pozostało znaków: 2500

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Mejd in Czajna po polsku

Ruch Światło- Życie promuje akcję, której celem jest pomoc chińskim katolikom >>