Na swoich stronach spółka Gremi Business Communication Sp. z o.o. wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

REKLAMA
|
  • Warszawa
  • Białystok
  • Bydgoszcz
  • Gdańsk
  • Kalisz
  • Katowice
  • Kielce
  • Kraków
  • Lublin
  • Łódź
  • Olsztyn
  • Opole
  • Poznań
  • Rzeszów
  • Szczecin
  • Toruń
  • Wrocław
  • Zielona Góra
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Kraj

Historia

Wilanów kręcimy w Mantui

Kamila Baranowska, Janina Blikowska 09-09-2011, ostatnia aktualizacja 09-09-2011 20:10
„Bitwa pod Wiedniem” to wspólna produkcja Włoch, Polski i Turcji
„Bitwa pod Wiedniem” to wspólna produkcja Włoch, Polski i Turcji
źródło: Monolith
Ekipie nie opłacało się wynająć Wilanowa na jeden dzień
Ekipie nie opłacało się wynająć Wilanowa na jeden dzień
źródło: Fotorzepa
autor:
Alicja Bachleda-Curuś wcieli się w rolę księżnej Eleonory Lotaryńskiej
Alicja Bachleda-Curuś wcieli się w rolę księżnej Eleonory Lotaryńskiej
źródło: Monolith

Żaden polski pałac nie zagra w "Bitwie pod Wiedniem". Powód? Brak porozumienia dyrektorów z filmowcami

Międzynarodowa ekipa filmowa, w której są takie polskie gwiazdy, jak Jerzy Skolimowski (wcieli się w postać Jana III Sobieskiego), Alicja Bachleda-Curuś, Daniel Olbrychski, Andrzej Seweryn, Piotr Adamczyk czy Borys Szyc, w tym tygodniu kręciła zdjęcia we włoskim Turynie.

Po weekendzie twórcy ruszą do Mantui (Lombardia), gdzie miejscowy zamek będzie udawał Wilanów, siedzibę króla Jana III Sobieskiego.

Film "Bitwa pod Wiedniem" to koprodukcja Włoch, Polski i Turcji. Reżyserem jest Renzo Martinelli. Budżet filmu – 50 mln zł. Zagra w nim ponad 100 aktorów, 10 tys. statystów, 3 tys. koni. Premiera planowana jest na drugą połowę 2012 r.

– W czerwcu zeszłego roku zaczęliśmy szukać planów do filmu. Oglądaliśmy tereny m.in. na Podkarpaciu i w Warszawie. Chcieliśmy wykorzystać Zamek Królewski, pałac w Łańcucie i w Wilanowie – opowiada "Rz" Alessandro Leone, producent filmu. Dodaje, że odbyły się tam nawet zdjęcia próbne, ale nic z tego nie wyszło.

– Dyrekcja warszawskiego Zamku Królewskiego powiedziała, że nie możemy skorzystać z sal, bo mają za dużo wycieczek, których nie mogą odwołać. A dyrektor muzeum w Łańcucie przeciągał rozmowy, by ostatecznie nam odmówić – opowiada Leone.

Ziemowit Koźmiński, dyrektor do spraw marketingu Zamku Królewskiego, tłumaczy, że liczne rezerwacje wycieczek latem rzeczywiście były jednym z powodów, dla których odmówiono filmowcom. Ale niejedynym. – Producenci chcieli przenosić i wykorzystać trony, łóżka, wymieniać żarówki w zamku i otwierać okna. Na to nie mogliśmy się zgodzić – podkreśla.

Dodaje, że także Ministerstwo Kultury, które prosiło muzea o pomoc w realizacji filmu, w piśmie do nich podkreśliło, że nie może się to odbywać kosztem eksponatów. – Zbliżała się też nasza prezydencja w Unii Europejskiej, rozpoczęliśmy do niej pewne przygotowania i nie mogliśmy wpuścić kilkudziesięciu osób z kablami na kilka dni – zaznacza Koźmiński.

Dyrektor pałacu w Łańcucie Wit Karol Wojtowicz tłumaczy z kolei, że nie zgodził się na użyczenie obiektu, bo "nie udało mu się dojść do porozumienia z producentami filmu".

Życzliwy filmowcom był za to Wiesław Malawski, wiceszef muzeum w Wilanowie. – Prowadziliśmy rozmowy, które w czerwcu zostały nagle przerwane. Szkoda, że film o historii króla Sobieskiego nie będzie kręcony w oryginalnych wnętrzach – mówi.

Alessandro Leone tłumaczy, że na jeden dzień nie opłacało się ściągać ekipy do Wilanowa.

– To bardzo trudne, bo wielu aktorów jest bardzo zajętych, dlatego zdecydowaliśmy się kręcić zdjęcia w jednym miejscu przez kilka dni – wyjaśnia.

Włoski producent dodaje, że wilanowski pałac pojawi się jednak w filmie. – Zdjęcia wnętrz z Mantui podmienimy komputerowo na oryginalną siedzibę Jana III Sobieskiego – mówi.

W kinematografii często się<\f>zdarza, że filmowcy kręcą zdjęcia w zastępczych miejscach. Najczęściej jest to podyktowane chęcią obniżenia kosztów.

Większość zdjęć do głośnego filmu "Siedem lat w Tybecie" (z Bradem Pittem) powstała nie w Himalajach, ale w Argentynie, w prowincji Mendoza.

W przedostatnim filmie Romana Polańskiego "Autor widmo" akcja rozgrywa się w Londynie i na amerykańskiej wyspie Martha's Vineyard. Tymczasem zdjęcia kręcono w Berlinie, na niemieckiej wyspie Sylt oraz na wyspie Uznam.

W USA twórcy seriali i filmów kinowych od dawna wykorzystują największe miasto Kanady – Toronto – jako "fałszywy" Nowy Jork. Zezwolenie na kręcenie w prawdziwym Nowym Jorku jest bowiem bardzo kosztowne i długo trzeba na nie czekać. Natomiast kanadyjskie lasy były scenerią m.in. dla takich serii, jak "Gwiezdne wrota" czy "Z archiwum X".

Z kolei w bollywoodzkim obrazie "Unicestwienie" kręconym w 2006 roku polskie Tatry zagrały Kaszmir. Wcześniej plenery kaszmirskie bollywoodzcy filmowcy kręcili zazwyczaj w Szwajcarii. Do Polski przekonały ich jednak bardzo atrakcyjne ceny.

Przeczytaj więcej o:  Bitwa pod Wiedniem , Jerzy Skolimowski , produkcja polsko-włosko-turecka , Renzo Martinelli , Zamek Królewski w filmie

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł, oddano głosów: 

KOMENTARZ DNIA

common