Kraj
Prywatny dźwig sparaliżował lotnisko w Balicach
Przez kilka godzin samoloty lądowały dziś nie na krakowskim lotnisku, lecz kierowano je do Katowic i Warszawy. Z powodu dźwigu, który niedaleko Balic postawiła prywatna firma.
Władze portu lotniczego, zaskoczone pojawieniem się maszyny, uznały, że wielki dźwig to zagrożenie dla ruchu samolotów. Powiatowy nadzór budowlany stwierdził jednak, że dźwig stanął w tym miejscu legalnie i nie przeszkadzał ruchowi lotniczemu.
Innego zdania były jednak załogi lądujących samolotów. Problemy zaczęły się dziś koło południa, a normalny ruch na Balicach wznowiono po ponad trzech godzinach. Przed 16.00 bowiem dźwig skończył pracę. Prawie 1000 pasażerów nie wylądowało w tym czasie w Krakowie. Nie ma pewności, czy jutro utrudnienia się nie powtórzą.
Inwestorem, który postawił dźwig, okazała się firma Skalski. Jej własciciel powiedział dziennikarzom, że maszyna stoi w tym miejscu od miesiąca, a dopiero dziś zrobił się wokół niej raban. Przedstawiciele lotniska nie przyszli też na rozmowę z nim i nadzorem budowlanym.















