REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Kraj

Kraj

Książę walczy o spadek

Ewa Łosińska 13-05-2010, ostatnia aktualizacja 13-05-2010 01:40

Dziedzic Sanguszków chce odzyskać 10 tys. rzeczy, m.in. obrazy, antyki i broń

– Zagrabioną własność trzeba zwracać. A potomkowie dawnych właścicieli nie mają wyboru: jeśli chcą odzyskać rodzinne kolekcje, muszą kierować pozwy do sądu, bo nie ma żadnej ustawy reprywatyzacyjnej – przyznaje Adam Bartosz, dyrektor Muzeum Okręgowego w Tarnowie. Przedmioty z pałacu Sanguszków, które zostały przejęte przez państwo, trafiły do muzeum w Tarnowie

Tam znajdują się przedmioty pochodzące z pałacu Sanguszków w tarnowskich Gumniskach (dzielnica miasta), które zostały przejęte przez państwo na podstawie dekretu o reformie rolnej z 1944 r. Chce je odzyskać spadkobierca rodu, mieszkający w Brazylii książę Paweł. Ostatnio wniósł do sądu pozew w sprawie całej kolekcji liczącej ok. 10 tys. rzeczy, są wśród nich grafiki Dürera, portrety sarmackie, bucik Marysieńki Sobieskiej, porcelana, broń.

Już w 2004 r. próbował odzyskać osiem z nich. Sąd o zwrocie każdej decydował oddzielnie. Pięć przedmiotów książę odzyskał. Ale nie zabrał ich z muzeum: trzy odzyskane eksponaty mu podarował, dwa pozostały w nim jako depozyt.

Dyrektor Adam Bartosz liczy, że i teraz, jeśli sąd przyzna prawo własności spadkobiercy, postąpi on podobnie. – Taką mamy deklarację – zapewnia mecenas Mariusz Tomasik reprezentujący księcia. Sądzi, że zbiory uda się odzyskać w całości. – Wierzę nie tyle w prawo, ile w sprawiedliwość – podkreśla.

Odzyskiwanie dóbr kultury nie jest jednak łatwe. Tarnowski sąd pod koniec kwietnia odrzucił pozew Antoniego Stadnickiego, potomka właścicieli dworu w Wielkiej Wsi, który stara się o odzyskanie obrazów ze zbiorów tego samego muzeum.

Na początku maja proces przed krakowskim sądem przegrał mieszkający w USA wnuk przedwojennego rektora UJ Kazimierza Kostaneckiego – Andrzej. Domaga się od Muzeum Narodowego w Krakowie zwrotu obrazu Stanisława Witkiewicza „Juhas ze stadem owiec”. Gdyby się to udało, zamierza odzyskać kilkanaście innych dzieł, m.in. Grottgera, Matejki i Malczewskiego. Andrzej Kostanecki odwoła się od decyzji sądu. – To orzeczenie to skandal – uważa mecenas Roman Nowosielski, który go reprezentuje.

W ustnym uzasadnieniu sędzia stwierdził bowiem m. in., że oddala pozew ze względu na zasady współżycia społecznego, bo skarżący przez dziesiątki lat o odzyskanie majątku się nie starał. Pozew trafił do sądu w 2008 r.

– Obywatel nie ma obowiązku podejrzewać, że państwo chce go oszukać. A przez lata ustawę reprywatyzacyjną i zwrot dóbr ludziom obiecywano. Wierzyli w to – mówi Roman Nowosielski.

– Przedstawiciele państwa, w tym resort przekształceń własnościowych, wprowadzali mego klienta w błąd, zapowiadając odpowiednie przepisy – twierdzi mecenas Stanisław Buczek, reprezentujący Antoniego Stadnickiego. – Teraz słyszymy, że upominamy się za późno.

Zdaniem adwokatów spadkobierca Sanguszków powinien natomiast odzyskać kolekcję bez problemów – przepisy o reformie rolnej nie mogły bowiem obejmować takich ruchomych dóbr.

W przypadku Kostaneckiego sprawa jest bardziej skomplikowana. Dyrektor Muzeum Narodowego w Krakowie Zofia Gołubiew zapewnia, że obrazy, które chce on odzyskać, muzeum po wojnie kupiło od Zofii Kostaneckiej-Ernst za ponad 200 tys. ówczesnych zł. Spadkobierca rektora UJ twierdzi natomiast, iż jego krewna nie miała pełnomocnictwa, by sprzedać rodzinną kolekcję. Teraz będzie o nią walczył przed sądem apelacyjnym.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki

e.losinska@rp.pl

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Telewizje kuszą internautów

Stacje mogą odnieść dziś sukces tylko we współpracy z Internetem. Tam ich programy ogląda już 15 proc. użytkowników >>