Deweloperzy
J.W. Construction chce sprzedać 1,3 tys. mieszkań
Rozmowa z Józefem Wojciechowskim, głównym akcjonariuszem i przewodniczącym rady nadzorczej J.W. Construction Holding
J.W. Construction po III kwartałach 2009 roku wypracowało bardzo dobre wyniki finansowe – 69,3 mln zł zysku netto przy 491 mln zł przychodów. Czy w tej sytuacji pan, jako główny akcjonariusz spółki, będzie głosował za wypłatą dywidendy?
Spółkę byłoby stać na podzielenie się częścią zysku z akcjonariuszami. Uważam jednak, że lepszym rozwiązaniem będzie reinwestowanie tych pieniędzy w nowe przedsięwzięcia. W 2010 roku zaplanowaliśmy rozpoczęcie inwestycji, które w sporym stopniu będą finansowane ze środków własnych J.W. Construction, dlatego uszczuplanie kasy firmy w ważnym dla jej rozwoju momencie nie jest właściwe.
Czy angażowanie środków własnych w inwestycje to konieczność związana jeszcze z kryzysem w sektorze bankowości?
Nie. W 2009 roku spłaciliśmy znaczną część zobowiązań, teraz banki same zwracają się z propozycjami kredytowania kolejnych inwestycji, kryzys w bankowości to już prawdopodobnie przeszłość. To, że chcemy bardziej polegać na środkach własnych przy finansowaniu prac, wynika z planowanego przesunięcia terminu sprzedaży części mieszkań. Mam na myśli lokale, których budowę rozpoczniemy w tym roku, a sprzedawać będziemy w przyszłym.
Chcemy, żeby zaawansowanie prac było większe w chwili sprzedaży, co pozwoli nam uzyskać wyższe marże. W tym roku planujemy rozpocząć budowę około 1,3 tys. mieszkań, co będzie się wiązać z wydatkami rzędu 90 –100 mln złotych. Wolałbym, żeby spółka miała ten komfort, że może pozwolić sobie na pokrycie kosztów rozpoczęcia inwestycji ze środków własnych.
Nie zamierzacie w 2010 r. sprzedawać mieszkań na etapie dziur w ziemi?
Analizujemy rynek. Nadal mamy ofertę mieszkań gotowych, chcemy uwolnić kapitał w nich zamrożony. Przychody ze sprzedaży gotowych lokali będziemy mogli wykazywać w tegorocznych wynikach. Proszę zwrócić uwagę, że sprzedając tak zwaną dziurę w ziemi, musimy liczyć się z koniecznością oferowania niższych cen. Nie wykluczamy więc, że przynajmniej część z uruchamianych w tym roku inwestycji trafi do oferty w 2011 roku.
Ile mieszkań J.W. Construction chce sprzedać w tym roku?
Ostrożnie szacujemy, że w tym roku sprzedamy ok. 1,3 tys. mieszkań. W styczniu i lutym sprzedawaliśmy blisko 100 mieszkań miesięcznie. Zakładamy, że w związku z coraz łatwiejszym dostępem klientów do kredytów hipotecznych wielkość sprzedaży będzie z miesiąca na miesiąc rosnąć.
W czasach prosperity J.W. Construction zapowiadało mocne wejście na rynki zagraniczne. Spółka obecna jest na rynku podmoskiewskim, miała realizować projekty w innych częściach Rosji, m.in. w Soczi, planowano inwestycje w Bułgarii.
Kryzys nieco zweryfikował nasze plany. O ile rynek mieszkaniowy w Polsce już się odbudował, o tyle w innych krajach regionu sytuacja wciąż jest trudna. Szacujemy, że w Rosji zapaść na rynku mieszkaniowym potrwa jeszcze 1–1,5 roku, a my musimy się do tego dostosować, dywersyfikując naszą działalność.
W jaki sposób?
Przykładem są inwestycje komercyjne. Ich zaletą jest większa przewidywalność i odporność na koniunkturę gospodarczą. Zakładam, że w 2015 r. połowa naszych zysków będzie wypracowywana przez ten segment działalności deweloperskiej.
Ruszyliśmy już z budową biurowca w Warszawie, przygotowujemy się do uruchomienia nowej inwestycji, kompleksu hotelowo-biurowego. W dalszej kolejności rozpoczynane będą inwestycje w Szczecinie i Wrocławiu. Sygnały z rynku wskazują na to, że przychody z wynajmu powinny ustabilizować nasze wyniki.
W zeszłym roku na łamach „Parkietu” informowaliśmy, że J.W. Construction prowadzi rozmowy w sprawie zakupu firmy budownictwa drogowego, która wzmocniłaby wykonawczą część holdingu. Kiedy możemy spodziewać się rozstrzygnięć w tym względzie?
Trwa badanie firmy, której przejęciem jesteśmy zainteresowani. Przewidujemy, że due diligence potrwa do końca marca. Nie ukrywam, że bardzo ostrożnie podchodzimy do zakupu, chcemy wzbogacić się o naprawdę wartościową firmę, wydając jednocześnie rozsądną sumę. Ponadto na horyzoncie pojawił się jeszcze jeden cel, co może wpłynąć na nasze decyzje. Chciałbym zrealizować zakup jednej z tych firm już w drugim kwartale tego roku. Zdecyduje o tym jednak wynik analizy spółek. Podtrzymuję chęć zbudowania silnego, niezależnego operacyjnie, wykonawczego ramienia J.W. Construction. Chcę, by już na starcie było ono w stanie realizować zamówienia warte 400–500 mln zł rocznie.












