Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Œwiętokrzyskie

W wielkim labiryncie atrakcji

Zespół pałacowy w Kurozwękach ma wspaniała architekturę.
Rzeczpospolita, Witold Œwitalski
To wyjštkowe miejsce, które przycišga niezwykłš architekturš, kolekcjš Józefa Czapskiego i... bizonami.

Sława Kurozwęk jako zabytku i turystycznej atrakcji dziœ roœnie, ale warto przypomnieć, że pałac był literackš inspiracjš już dla Stefana Żeromskiego, który w „Popiołach" opisał go jako Grudno.

Pałac był właœciwie najpierw zamkiem obronnym; po przebudowach w cišgu kilku wieków zmienił charakter. W pałacowš rezydencję zaczšł się przekształcać od XVII wieku. A po modernizacji przeprowadzonej w XVIII wieku przez wojewodę sandomierskiego Macieja Sołtyka stał się reprezentacyjnš barokowo-klasycystycznš budowlš.

W tym pięknym pałacu 8 czerwca 1787 roku Maciej Sołtyk podejmował króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, którego był zwolennikiem. Witał go salwami artylerii, wystawnym obiadem, balem i koncertem. A razem z nim kanclerz wielki koronny Jacek Małachowski z małżonkš, dziekan krakowski ks. Michał Sołtyk, dostojnicy i szlachta sandomierska.

Różowš fasadę pałacu nadal zdobiš medaliony z herbami Rawicz i Sołtyk. Ale w przeszłoœci Kurozwęki były własnoœciš kilku słynnych rodów: Kurozwęckich, Lanckorońskich, Sołtyków i Popielów. Ci ostatni byli ich właœcicielami od XIX wieku, gdy Emilia z Sołtyków poœlubiła w 1833 roku Pawła Popiela herbu Sulima, póŸniejszego wybitnego przedstawiciela konserwatystów galicyjskich, publicystę, współzałożyciela „Czasu". On z kolei przeprowadził modernizację wnętrz pałacowych. Do Popielów pałac należał do 1944 roku. Po wojnie rodzina emigrowała,

 

Wielka przemiana

Na poczštku lat 90. XX wieku wrócił do ršk ich spadkobierców, którzy wykupili go od państwa. I dołożyli starań, by przywrócić mu blask, choć miał kompletnie zdewastowane wnętrza. Współczeœnie modernizacjš majštku zajšł się najpierw Jan Marcin Popiel, który mieszkał w Belgii, ale gdy dostał spadek po stryju, przeniósł się z rodzinš na kilka lat do Polski.

Pałac na poczštku XXI wieku został udostępniony do zwiedzania. Można tu zanocować, bo w pałacu i sšsiednich dwóch budynkach: dawnej oranżerii i oficynie, na goœci czeka 50 miejsc hotelowych. Dojechać tu najłatwiej drogš z Kielc w kierunku Staszowa.

– Zwiedzanie zaczynamy w piwnicach, gdzie mamy szlak historii i legend - opowiada nam Witold Œwitalski z działu marketingu i promocji. Jedna z legend mówi, skšd się wzięła nazwa miejscowoœci Kurozwęki. – Na Œwiętym Krzyżu, który jest niedaleko nas, pewnego razu diabeł rzucał kamieniami w tę stronę. A kiedy kamienie leciały, to kur zapiał i ostrzegł mieszkańców. Stšd Kurozwęki. – Ale to legenda – dodaje, bo naprawdę nazwa pochodzi od rodu Kurozwęckich, którzy zbudowali zamek.

Można obejrzeć także dziedziniec z renesansowymi krużgankami (od którego rezydencja bywa nazywana małym Wawelem), salę muzeum z fotografiami i pamištkami rodzinnymi Popielów, jadalnię, kaplicę, salony Czerwony i Zielony. Obrazy sarmackich przodków na œcianach to fotokopie, ale zachowały się i oryginały, które znajdujš się w depozycie w Muzeum Narodowym w Kielcach.

– Kaplica to jedyne miejsce, które ma autentyczne wyposażenie – relacjonuje Œwitalski. Ołtarz barokowy ocalał, bo został przechowany w koœciele w Kotuszowie. Z kolei obraz Matki Bożej Madonny Œnieżnej troskliwie przechowały siostry zakonne z kurozwęckiego domu pomocy społecznej. Nawet malowidła na tynkach przetrwały, bo w czasach komunistycznych w kaplicy zrobiono skład węgla, który ma właœciwoœci higroskopijne i pochłania wilgoć.

Odrestaurowana polichromia rokokowa kaplicy przedstawia Przemienienie oraz sceny z życia œwiętych, patronów Anny i Macieja Sołtyków.

W częœci muzealnej znajduje się wyjštkowa, największa w Polsce prywatna kolekcja malarstwa Józefa Czapskiego, dziœ należšca do Michała Popiela de Boisgelin (syna Jana Marcina). Liczy 23 obrazy, wœród których sš autoportrety słynnego kolorysty, martwe natury, nadmorskie krajobrazy i portret markiza Gilles'a de Boisgelin, przyjaciela artysty, który go wspierał i kupował od niego te dzieła. Markiz to także francuski przodek Michała Popiela, stšd obrazy w jego rękach.

– Remont wnętrz pałacu będziemy prowadzić dalej, przywracajšc im XIX-wieczny wystrój, przez najbliższe dwa lata, z wykorzystaniem œrodków unijnych. Planujemy też napełnić zachowanš zamkowš fosę wodš – zapowiada Witold Œwitalski.

Amerykańskie bizony

Pałac otacza park angielski ze starymi drzewami, a za nim rozpoœcierajš się łški, na których pasie się stado bizonów. Turyœci z aparatami fotograficznymi wsiadajš na „westernowy" wóz i jadš do zagrody i na łški, żeby zobaczyć je z bliska. Bizony amerykańskie w Europie to udomowiona rasa hodowlana, ale płowe zwierzęta w naszym krajobrazie ekscytujš podwójnie, bo to rzadki widok, budzšcy filmowe emocje.

Historia Safari Bizon, jak nazywa się w Kurozwękach tę atrakcję, zaczęła się od tego, że rodzina Popielów wraz z pałacem odkupiła także przyległe ziemie. Były to głównie podmokłe łški.

– Jan Marcin Popiel, spadkobierca majštku, zastanawiał się, co tu zrobić na tych łškach, jak je zagospodarować - opowiada Witold Œwitalski. JeŸdził na targi do Poznania i tam poznał Belga, hodowcę bizonów, który prezentował tam swoje gospodarstwo. Pan Popiel sam zresztš przed przyjazdem do Kurozwęk mieszkał w Belgii, bo tam się urodził. Łatwo więc z belgijskim hodowcš się dogadał i to on przekonał go, żeby w Kurozwękach założyć pierwszš w Polsce hodowlę bizonów. I tak w 2000 roku amerykańskie bizony przyjechały na nasze łški z największej europejskiej hodowli Bison d'Ardenne w Belgii. Poczštkowo było ich około 20 sztuk. Musiało upłynšć trochę czasu, żeby się zaaklimatyzowały. Dziœ stado liczy 80 bizonów.

Poczuły się tu widać dobrze, skoro co roku przychodzš na œwiat młode bizonki, czasem nawet w bliŸniaczych parach. Zyskały takš sławę, że wielu odwiedzajšcych przyjeżdża do Kurozwęk specjalnie po to, żeby zobaczyć to niezwykłe stado.

Kiedy już wszyscy chcieli oglšdać bizony, to w Kurozwękach pomyœlano jeszcze o czymœ specjalnym dla dzieci i tak powstało minizoo, gdzie mieszkajš lamy, osiołki, struœ, króliki, owce i kozy.

Warto także zajrzeć do stadniny z końmi czystej krwi arabskiej. Podczas pokazów dla odwiedzajšcych pełne gracji konie prezentowane sš w pozycji na stój i w kłusie. To okazja do poznania tajników ich treningu. Pod okiem instruktora można też samemu spróbować jazdy.

Jak wyjœć z labiryntu

Współczeœni właœciciele wzbogacili pejzaż Kurozwęk jeszcze o zielone atrakcje, czyli dwa labirynty. Jeden jest stały, powstały ze strzyżonych buków. A drugi, co roku inny, na kukurydzianym polu formowanym w labiryntowe obrazy. To efekt zapoczštkowanej w 2007 roku współpracy z amerykańskš firmš The Maize zajmujšcš się projektowaniem labiryntów w kukurydzy na całym œwiecie. Pierwszy kukurydziany labirynt w Kurozwękach ze œcieżkami w kształcie piłki futbolowej i wyciętymi napisami Polska–Ukraina zapowiadał Euro 2012. A tegoroczny labirynt przedstawia Tadeusza Koœciuszkę na koniu pod Racławicami, przypominajšc o Roku Koœciuszkowskim.

Osiem innych dotychczas zrealizowanych labiryntów to również unikalne projekty. W 2016 nawišzywał do twórczoœci Henryka Sienkiewicza, bezpoœrednio do „W pustyni i w puszczy". W 2015 przedstawiał popiersie Jana Długosza, a w 2014 portretował Jana Pawła II. W 2013 przypominał o Roku Juliana Tuwima i jego słynnej „Lokomotywie". Tematami wczeœniejszych były wizerunki: bizona w wiosce indiańskiej (to największy kurozwęcki labirynt) i Koziołka Matołka (powstały dzięki współpracy z Europejskim Centrum Bajki im. Koziołka Matołka w Pacanowie). Były też realizacje odwołujšce się do Fryderyka Chopina z okazji 200-lecia urodzin kompozytora; œw Jakuba oraz na obchody 50-lecia współpracy województwa œwiętokrzyskiego z obwodem winnickim na Ukrainie.

W obu kurozwęckich labiryntach prowadzone sš gry i zabawy na orientację. Dużo trudniej nie zgubić się w labiryncie kukurydzianym, a obraz, jaki przedstawia najlepiej oglšdać z lotu ptaka. Na stronie zespołu pałacowego w Kurozwękach znajdziemy fotograficznš dokumentację labiryntów, wykonanš z motolotni i drona.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL