Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Życie Ziemi Podlaskiej

Egzotyka leśnych ostępów

Carski pałac w Białowieży przed I wojnš œwiatowš.
Wydawnictwo Literackie /materiały prasowe
„Białowieża szeptem" Anny Kamińskiej to znakomita ksišżka opowiadajšca o najgłoœniejszej puszczy w Europie.

Anna Kamińska jest autorkš znanš polskim czytelnikom ze œwietnych ksišżek poœwięconych himalaistce Wandzie Rutkiewicz i Simonie Kossak. Gdy w tomie „Simona" pisała o córce słynnego malarza, która szukajšc wolnoœci, osiadła w jednej z leœniczówek Puszczy Białowieskiej – w notatkach i pamięci pisarki nagromadziło się wiele białowieskich refleksji, przemyœleń, tematów.

– Pracujšc kilka lat temu nad „Simonš", słyszałam wielu niezwykłych historiach i postaciach, zwišzanych z Białowieżš i już wtedy wiedziałam, że chcę utrwalić o nich pamięć – powiedziała nam Anna Kamińska. – Zrozumiałam też wtedy, że Białowieża jest ciekawa sama w sobie, jako miejsce. To, co mnie urzekło, to jego atmosfera, jakiej nie ma nigdzie indziej, a wpływa na to pewnie puszcza, która przycišga różnych ludzi, wnoszšcych w to miejsce swojš energię. W „Białowieży szeptem" opowiadam jednak nowe historie, dotyczšce głównie autochtonów, nawišzujšc jedynie do Simony Kossak.

Wspomnienia

Puszcza Białowieska to zapisana w genach drzew historia pierwotnego lasu, jaki trudno spotkać dziœ w Europie, podobnie jak żyjšcš na północnym wschodzie Polski populację żubra. Opowieœć o tym można cofać w przeszłoœć niemal nieskończenie. Każda ksišżka ma jednak swoje ramy czasowe.

– Wydarzenia, o których opowiadam, sięgajš poczštków XX wieku, czyli Białowieży w okresie carskim, kiedy doprowadzono do tej miejscowoœci kolej, zbudowano szosę i zaczęto rozbudowywać tę miejscowoœć – mówi Anna Kamińska. – Nawišzuję też do pierwszej wojny œwiatowej, opowiadam o przedwojennym okresie Białowieży, o drugiej wojnie, PRL i czasach współczesnych. To jednak historie przywoływane przez mieszkańców niejako w sposób naturalny wyznaczyły taki horyzont. Zależało mi na tym, by ocalić przede wszystkim najbardziej niezwykłe wspomnienia, dotyczšce mieszkańców i życia wsi, oraz przywołać barwne postaci, legendy białowieskie. Oczywiœcie również takie jak Simona Kossak, bo one współtworzyły życie tego wyjštkowego miejsca. Nadały mu charakter i sprawiły, że mówiło się o tej wsi, że ma charyzmę.

W Białowieży żyje największa populacja żubrów.
Wydawnictwo Literackie/materiały prasowe

Nie bez powodu ksišżkę rozpoczyna cytat i motto zaczerpnięte z „Leœnych ostępów Białowieży" Józefa Mackiewicza z 1922 roku. Napisał wtedy: „Białowież ma w sobie coœ egzotycznego, coœ naprawdę nowego, w tej małej i brudnej wsi o jednej ulicy, u wylotów której rozpostarł się pałac z jednej strony, a tartaki z drugiej strony, omyty od południa Narewkš leżšcš wœród puszcz jak kamień w studni, mieszkajš, handlujš, jedzš, kradnš, a przede wszystkim pijš ludzie najróżniejszych stanów, zawodów".

Rzeczpospolita

– Józef Mackiewicz na poczštku lat 20. XX zobaczył barwny tłum Białorusinów, Polaków, Rosjan, Żydów, Anglików, Niemców czy Tatarów, zamieszkujšcych i odwiedzajšcych wieœ – tłumaczy autorka ksišżki. – Ja wybieram z tłumu, który czasem można zobaczyć w Białowieży, poszczególne jednostki i biorę jakby pod lupę ich los. Przyglšdam im się z bliska. Opowiadam o lokalnej felczerce, która przez wiele lat jako jedyna lekarka leczyła miejscowych. Wspominam kłusownika, którego sposób życia budzi do dziœ emocje wœród mieszkańców. Pokazuję, że żywa jest jeszcze wœród miejscowych legenda czarnoksiężnika. Opowiadam też o człowieku, który przez lata karmił żubry. Opisuję wreszcie wychowawczynię z domu dziecka, która pomogła wyruszyć w œwiat wielu podopiecznym i zrobiła dużo dla dzieci z domu dziecka. Sš to więc postacie z różnych œwiatów. Wszystkich łšczy życie i praca na Polanie Białowieskiej, w mniejszym lub większym stopniu zwišzana z puszczš.

Przyroda

Większoœć bohaterów można nazwać „nawłocz", co w języku miejscowych oznacza „przybysza", który przyszedł z daleka. Połšczyły ich różne formy miłoœci i przywišzania do miejsca z dala od wielkich miast. To „WiedŸmar", który był prawdziwym czarnoksiężnikiem. „Mordala" strasznie kłusował. Filimon Waszkiewicz fascynował się do szaleństwa botanikš. Olga Nieœcierowna zrobiła ze swojego skromnego roweru całodobowš karetkę pogotowia. Pojawiajš się też na kartach drwale i ekolodzy.

Podczas pisania ksišżki Białowieża stała się dla Anny Kamińskiej miejscem o niemal intymnym znaczeniu.

– To jest dla mnie miejsce o monumentalnej przyrodzie, jakiej nie ma nigdzie indziej, ludzi z wyjštkowym polotem i sercem na dłoni czy ciekawej architekturze, ale tylko takie miejsce, do którego od czasu do czasu zaglšdam – mówi pisarka. – To jest teren obserwacji i sprawdzianów, jak różne można mieć postawy w stosunku do przyrody, tak samo jak można różnić się religiš, językiem czy kulturš. Ja jestem w tym miejscu, tak jak Mackiewicz, obserwatorem, który ma zawsze co oglšdać, czy w lesie, czy we wsi. I bardzo dobrze czuję się w roli kogoœ, kto zadaje pytania, słucha i się uczy. Puszcza jest wielkim laboratorium, gdzie wcišż można odkryć coœ nowego, zobaczyć nowš roœlinę, i tak samo jest we wsi. Cišgle ktoœ tam zaglšda z najodleglejszych miejsc na œwiecie i obserwacja, jak to miejsce żyje, jest szalenie wcišgajšca. To jest też dla mnie miejsce pracy, nad ksišżkš o Simonie Kossak czy właœnie „Białowieży szeptem", które poznawałam od strony białowieskich chat, kuchni z piecami kaflowymi i „zaplecza" tych, którzy tam mieszkajš od pokoleń i mówiš o sobie, że tylko oni sš białowieżaninami z krwi i koœci. To jest dla mnie miejsce, które wcišga, sprawia, że niektórzy tam trafiajš i wracajš, być może też podobnie jak ja po to, by na swój sposób przyjrzeć się sobie i innym i być obserwatorem œwiata.

Konflikt

Na co dzień nie pamiętamy o większej częœci puszczy znajdujšcej się po białoruskiej stronie.

– To kwestia, na którš można spojrzeć w zależnoœci od tego, jakie postawimy pytania, czy o ochronę przyrody tej częœci puszczy czy o mieszkańców po tamtej stronie. Jest też sprawa ruchu turystycznego czy sšsiadów, którzy majš rodziny w Białowieży – mówi Kamińska. – W „Białowieży szeptem" piszę jednak o tej polskiej częœci Puszczy Białowieskiej i przede wszystkim nie o lesie i o przyrodzie, tylko o życiu miejscowoœci, o której mówiło się kiedyœ „ta Białowież".

Wielu ludzi nie rozumie głoœnego konfliktu, jaki istnieje między ministrem Szyszkš i ekologami.

– To jest temat na zupełnie innš ksišżkę, dla kogoœ, kto chciałby pokazać Ÿródła tego konfliktu i przeanalizować to, co się dzieje dzisiaj – zastrzega pisarka. – Ja opowiadam o ludziach mieszkajšcych lub trafiajšcych do Białowieży i o ich dramatycznych losach. Moi bohaterowie żyjš bliżej lub dalej od przyrody, ale pisałam ksišżkę do wiosny tego roku, przed eskalacjš wycinki i tego, co się dzieje teraz w puszczy. I przedstawiam ich historie szeptane, rodzinne, indywidualne, charakterystyczne dla regionu czy dotyczšce takich zjawisk, jak nałogi, posiadanie broni, dewastacja zabytków czy przemoc domowa, ale nie rozwijajšc historii wycinki, tylko zachowujšc legendy Białowieży, zanim zniknie las, a wraz z nim także te historie. Myœlę, że w tych historiach, szczególnie zwišzanych z kulturš pamięci, mogš przejrzeć się nie tylko białowieżanie, ale w ogóle Polacy.

masz pytanie, wyœlij e-mail do autora: j.cieslak@rp.pl

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL