Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Podlasie

Muzyczna przygoda na całe życie

Ostatni koncert Kasy Chorych.
materiały prasowe
Legendarna grupa Kasa Chorych pożegnała się 4 marca koncertem w Białostockim Oœrodku Kultury. Jej lider Jarosław Tioskow założył nowe trio z muzykami Dżemu i Oddziału Zamkniętego

Kasa Chorych to najsłynniejszy białostocki zespół, który zorganizował m.in. festiwal Jesień z Bluesem.

– Nikt nie jest prorokiem we własnym mieœcie, ale wydaje mi się, że nasi fani w Białymstoku bardzo nas lubiš, co pokazała duża frekwencja na naszym pożegnalnym koncercie – powiedział nam Jarosław Tioskow. – Bilety wyprzedały się na dwa tygodnie przed tym wydarzeniem. Skłamałbym, że nie jestem osobš rozpoznawalnš w Białymstoku, gdyż znajš mnie nawet panie z warzywniaka.

Założona przez Ryszarda Skibińskiego i Jarosława Tioskowa w 1975 roku Kasa Chorych to jedna z największych legend polskiego bluesa. Nie tylko dlatego, że jej znakomity harmonijkarz Ryszard „Skiba" Skibiński odszedł w dramatycznych okolicznoœciach, po przedawkowaniu narkotyków, w czerwcu 1983 roku.

Klimat czasów, w których grupa zaczynała, obrazuje młodym ludziom film o Dżemie „Skazany na bluesa", portretujšcy Ryszarda Riedla, którego los przypomina historię Skiby. Razem zresztš muzykowali.

– Kiedy zaczynaliœmy, byliœmy bardzo młodymi ludŸmi – opowiada Jarosław Tioskow. – Muzyka, podróże po kraju i za granicę, to wszystko razem miało niesamowity wydŸwięk. Zapadły mi w pamięć na zawsze. Zarówno te piękne, jak i straszne wydarzenia, jak œmierć przyjaciół, takich jak „Skiba" czy Rysiek Riedel, były konsekwencjš słodko-gorzkich czasów. Żyliœmy jak w mydlanej bańce, nie byliœmy œwiadomi zagrożeń, które mogš nas czekać. Bardzo się cieszę, że teraz w szkołach jest wiele programów profilaktycznych. Mam nadzieję, że dzięki temu uda się uniknšć wielu tragicznych œmierci młodych ludzi spowodowanych przez narkotyki lub inne substancje odurzajšce.

„Skiba" to dziœ legenda.

– Rysiek Skibiński był moim kumplem, jednym z najwspanialszych przyjaciół, jakich miałem – mówi Jarosław Tioskow. – Rysiek był ode mnie starszy, miał bardzo duży wpływ na mojš osobowoœć, właœciwie zmienił moje życie. Nigdy bym nie przypuszczał, że będę bluesmanem. Ale on był totalnie nawiedzony na bluesa. Wszystko robiliœmy razem, łšczyła nas muzyka. Podobne myœleliœmy.

Dzisiejsza rzeczywistoœć muzyczna różni się zdecydowanie od peerelowskiej. – „Skiba" zawsze mówił, że trzeba wyjeżdżać za granicę, bo w naszym kraju jest tylko syf i brud. Mówił, że trzeba coœ zobaczyć, przeżyć coœ ciekawego. I wyjechał – wspomina Jarosław Tioskow. – Przywiózł ciuchy, przyprawy, perfumy, a także płyty ze œwietnš muzykš. Teraz mamy to wszystko na wycišgnięcie ręki. Nie musimy się niczego wstydzić, mamy wszystkiego pod dostatkiem. Jeżeli chodzi o muzykę, wiadomo, że kiedyœ nie mieliœmy łatwego dostępu do studia oraz różnych nowinek technicznych. Graliœmy tak, jak potrafiliœmy, robiliœmy mnóstwo prób, które kształtowały nasze umiejętnoœci. Paradoksalnie, trudniej jest dzisiaj być artystš i móc się z tego utrzymać, gdyż rynek jest bardzo nasycony i zaistnieć na nim jest nie lada sztukš.

A jednak Jarosław Tioskow działa dalej. – W Kasie Chorych przez 40 lat grało wielu ciekawych muzyków i mimo wielu zmian personalnych muzyka była zawsze ta sama – mówi muzyk. – W zeszłym roku podjšłem decyzję o zamknięciu działalnoœci Kasy Chorych. To efekt zmęczenia. Popularnoœć bluesa w Polsce jest znikoma, co negatywnie wpływa na mnie oraz na mojš twórczoœć, a także na poziom i komfort życia. Trio, które założyliœmy wraz z Jurkiem Styczyńskim oraz Krzysztofem Wałeckim, jest dla mnie odskoczniš od tego, co robiłem dotychczas. Gramy nie tylko muzykę bluesowš, ale i kompozycje rockowe Krzysia Wałeckiego, a także wiele wspaniałych standardów, które dajš szansę na improwizację. Zagraliœmy już kilka bardzo dobrych koncertów, może w przyszłoœci uwiecznimy nasze miłe spotkania muzyczne na płycie. A jeżeli nie – na pewno będziemy się widywać na koncertach.

Inny zespół Jarosław Tioskow założył ze Sławkiem Wierzcholskim oraz Andrzejem Urnym. – To również moi muzyczni przyjaciele, z którymi czuję się na scenie bardzo komfortowo – mówi muzyk. – Będziemy razem koncertować.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL