Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Życie Ziemi Lubuskiej

Dalszy rozwój województw wymaga inwestycji prospołecznych

Uczestnicy panelu zorganizowanego przez „Rzeczpospolitš Życie Regionów” zgodzili się, że obecnie nie wystarczy już badanie parametrów stricte ekonomicznych regionów, ale także poczucia satysfakcji jego mieszkańców, czyli czegoœ co jest subiektywne, ale co przekłada się na obiektywne działania.
materiały prasowe
Podnoszenie jakoœci życia mieszkańców to dziœ najważniejsze zadanie jednostek samorzšdu terytorialnego.

Jednym z punktów Konwentu Marszałków RP obradujšcego w Łodzi 30–31 paŸdziernika była debata, zorganizowana przez „Rzeczpospolitš Życie Regionów", poœwięcona jakoœci życia mieszkańców i roli, jakš w jej podnoszeniu majš samorzšdy. Do dyskusji zaprosiliœmy Witolda Stępnia, marszałka województwa łódzkiego, gospodarza konwentu, Sławomira Sosnowskiego, marszałka województwa lubelskiego, Marka Zagórskiego, sekretarza stanu w Ministerstwie Cyfryzacji, Olgierda Dziekońskiego, eksperta w dziedzinie rozwoju samorzšdnoœci, oraz Bartosza Dominiaka, blogera i eksperta w dziedzinie smart city.

Najważniejsza jakoœć życia

Debatę, którš prowadził Marcin Piasecki z „Rzeczpospolitej", rozpoczęło pytanie o zmianę trendów w działaniach samorzšdów. – Z rozmów z samorzšdowcami wynika – mówił prowadzšcy – że skończył się już czas, kiedy najważniejsze były wielkie inwestycje infrastrukturalne. Teraz przyszedł czas na zadbanie o wartoœć dodanš, o to, by mieszkańcy byli naprawdę zainteresowani życiem w danym miejscu – mieœcie, regionie, województwie. Żeby czuli, że jest to ich miejsce na ziemi. Na czym ten proces polega? Dlaczego do niego doszło? Przecież wcišż mamy do czynienia z potężnymi potrzebami infrastrukturalnymi.

Zdaniem Olgierda Dziekońskiego stosunkowo niedawno odkryto, że mieszkaniec jest wartoœciš, zarówno w wymiarze politycznym, bo jest wyborcš, jak i ekonomicznym, bo jest podatnikiem. – Czy mieszkaniec jest więc usatysfakcjonowany wtedy, gdy ma wielkš infrastrukturę, czy wtedy, kiedy się dobrze czuje w swoim miejscu zamieszkania? – pytał ekspert.

Zwrócił też uwagę, że to nie jest tylko polska debata, taki trend widać na całym œwiecie. Odbywa się dyskusja o well-being (dobrobycie), elementy takiego myœlenia zawarto w programie np. Davida Camerona czy ustanowieniu human development index, zaproponowanym przez ONZ. Obecnie nie wystarczy już badanie parametrów stricte ekonomicznych, ale także poczucia satysfakcji, czyli czegoœ, co jest subiektywne, ale co przekłada się na obiektywne działania. – Dopiero teraz odkrywamy naprawdę, że ekonomia jest naukš społecznš, a skoro tak, to musi czerpać ze sfery społecznej, czyli socjologicznej. Ale czy potrafimy to teraz dostatecznie analizować i badać? – zastanawiał się Olgierd Dziekoński.

Marszałek Witold Stępień podkreœlił, że samorzšdowcom od zawsze chodziło o mieszkańców i sam wyœcig infrastrukturalny był spowodowany oczekiwaniami wyrażanymi przez wspólnoty lokalne. Zdaniem marszałka chodziło przecież o „skracanie cywilizacyjnego dystansu wobec tego, co widzieliœmy gdzie indziej", np. w zachodniej Europie. Większy obecnie nacisk na jakoœć życia wynika, zdaniem Witolda Stępnia, z wielkiego kryzysu ekonomicznego roku 2008, kiedy się okazało, że w takich krajach jak Hiszpania, gdzie dokonano ogromnych zmian w infrastrukturze, zainwestowano wiele miliardów euro – kryzys ekonomiczny przyniósł wielkie bezrobocie i frustrację. Trudno było wtedy mówić o zadowoleniu czy jakoœci życia. – Należało z tego wycišgnšć wnioski i tak wykorzystywać œrodki unijne i prowadzić inwestycje, by były one bardziej odporne na kryzys gospodarczy – uważa marszałek. – A to oznacza, że nie należy zatapiać tych wielkich pieniędzy w betonie, tylko budować infrastrukturę społecznš i kreować usługi, co pozwalałoby przetrwać ewentualny kryzys.

Co jest na końcu œwiatłowodu?

Takie usługi to m.in. dostęp do szerokopasmowego internetu. Jak twierdzi wiceminister cyfryzacji Marek Zagórski, stoimy przed kolejnš rewolucjš społecznš i technicznš. Kiedyœ rozpoczęto dostarczanie pršdu na masowš skalę i pojawiały się te same dylematy: „Dostarczymy pršd i co dalej? Jak nauczyć ludzi, w jaki sposób majš się z nim obchodzić?". – Jest oczekiwanie na infrastrukturę i nowoczesne rozwišzania, ale kiedy one się już pojawiajš, to generujš coraz większe potrzeby – mówił wiceminister cyfryzacji. – A jeœli chodzi o szerokopasmowy internet dostarczany do placówek oœwiatowych – jest to niezbędne, ale należy też kształcić nauczycieli, liderów. Sam internet jest przecież tylko narzędziem, od którego nie będziemy mšdrzejsi. Czasem nawet możemy stać się głupsi, jeœli będziemy z niego korzystać niewłaœciwie. Pojawił się wręcz zaklęty kršg: dlaczego nie ma kompetentnych nauczycieli w zakresie umiejętnoœci cyfrowych? Dlatego, że nie było szerokopasmowego internetu. A dlaczego nie było szerokopasmowego internetu? Bo gminy nie inwestowały. Dlaczego? Bo można byłoby równie dobrze dowozić ten internet taczkš, tak wolno działał. Jedno jest pewne: musimy to wszystko szybko nadrobić.

Marek Zagórski zwracał także uwagę, że konieczne jest podnoszenie kompetencji rodziców, co także musi być szybkie i prowadzone równolegle. Jeœli chodzi o kompetencje cyfrowe, jesteœmy w ogonie Unii Europejskiej. I wszystkie elementy sš ze sobš powišzane: jeœli nie ma dobrych usług e-administracji, to nie ma użytkowników tych usług i nie ma chętnych, by np. zakładać profil zaufany.

To, czego potrzebujš mieszkańcy

Marszałek Sławomir Sosnowski zwracał uwagę na aspekt komunikacji społecznej. Jego zdaniem w cyfrowej rewolucji i szybkim tempie rozwoju nie należy tracić kontaktu z ludŸmi, także tymi, którzy mieszkajš na obszarach peryferyjnych. Trzeba z nimi konsultować m.in. dokumenty, na podstawie których planowany jest rozwój. Różne sš potrzeby metropolii i subregionów. Mamy do czynienia z ekspansjš ludzi z miast na tereny okołomiejskie. Jakie musi być spełnione minimum infrastruktury, żeby życie było przyjemniejsze? Żeby można było zaspokajać potrzeby wypoczynku, relaksu, ale także np., pracy na odległoœć?

– Zbudowaliœmy podwaliny pod dalszy rozwój i bardzo szybkie przemiany – mówił marszałek. – O tym, że asfalt nie niesie postępu, przekonaliœmy się na przykładach i błędach innych krajów. Byłoby więc wielkim grzechem niewykorzystanie tego, co stworzyliœmy ze œrodków europejskich i nienakładanie następnych warstw projektów na istniejšcš infrastrukturę, tak żeby mogła ona pracować i powodować dalszy rozwój. Dzisiaj jest to ważne szczególnie tam, gdzie rodziny mieszkajš na własnych posesjach, oddalonych od miast. Musimy te tereny włšczać w nurt gospodarki niskoemisyjnej, ekologicznej. W moim województwie było 600 mln. dofinansowania dla samorzšdów, które zaangażowały się w budowę instalacji na prywatnych posesjach, np. kolektorów słonecznych czy urzšdzeń fotowoltaicznych. To jest novum. Czeka nas wiele przemian, ale i wiele pracy. Dyskutujemy o tym także z kolegami w Komitecie Regionów UE. Wiemy, że musimy dawać czasem mieszkańcom więcej, niż oczekujš, by czuli, że dostarczamy im narzędzi do decydowania o tym, jaka będzie wspólna przyszłoœć.

Katalog dobrego życia

Prowadzšcy debatę Marcin Piasecki podkreœlił, że mieszkańcy różnie definiujš lepszš jakoœć życia – chcš żyć bez smogu, w czystym œrodowisku, sš też oczekiwania dobrego wykorzystania infrastruktury, także cyfrowej czy rekreacyjno-sportowej. Co jeszcze powinno znaleŸć się w tym katalogu?

Zdaniem Bartosza Dominiaka wiele jest takich elementów, tym bardziej że mamy do czynienia z szerokim dostępem do informacji. Już nie tylko liderzy społecznoœci majš możliwoœć oddziaływania na innych, ale każdy mieszkaniec z ciekawym pomysłem może zachwycić społecznoœć i oddziaływać na władze.

– To jest bardzo indywidualne – mówił ekspert. – Dlatego jestem przeciwnikiem robienia specjalnych spisów definiujšcych to, że mieszkańcy chcš tego czy tamtego. My nie wiemy, czego mieszkańcy będš chcieli, mogš przecież coœ zaobserwować w np. w Ameryce Południowej przez internet i chcieć wprowadzić to u siebie. Ale trendy oczywiœcie obserwować warto i do tych wymienionych już dołożyłbym transport. Szczególnie regionalny czy ten w dużych metropoliach.

Zdaniem Bartosza Dominiaka, ludzie tracš coraz więcej czasu na dojazdy i to „zaczyna ich uwierać". Widzš już, że indywidualny samochód nie jest rozwišzaniem i to jest wyzwanie dla samorzšdów.

– Jak to zrobić? Przecież wiadomo – wystarczy poobserwować Paryż, Sztokholm czy Kopenhagę, a nawet Nowy Jork, który był miastem bardzo samochodowym, ale teraz odwraca trend, choć daleko mu jeszcze do niektórych aglomeracji europejskich – podkreœlał bloger. – Władze samorzšdowe nie musza więc szukać rozwišzań – one sš, tylko muszš umieć przekonać do nich mieszkańców. Np. do buspasów, które działajš na korzyœć wszystkich. A za tym idzie koniecznoœć tworzenia kolejnej infrastruktury. Za co jš budować, bo przecież pienišdze niedługo się skończš?

Swojš definicję wysokiej jakoœci życia przedstawił także Olgierd Dziekoński. W jego opinii to godna praca i przyzwoite mieszkanie sš głównymi atrybutami dobrego życia. Ale jest jeszcze jeden aspekt: to poczucie wpływu. – Ludzie chcš mieć wpływ na to, co dzieje się wokół nich, takie poczucie sprawczoœci obywatelskiej – mówił Olgierd Dziekoński. – Jeœli takiego poczucia nie ma, to jest frustracja. Zadaniem władzy publicznej – rzšdowej i samorzšdowej – jest szerokie i rzetelne informowanie o tym, co się dzieje, i dostarczenie informacji. Bo informacja jest dziœ jšdrem procesu decyzyjnego dla każdego z nas.

Wiceminister Zagórski, odnoszšc się do postulatu wykorzystywania istniejšcej już infrastruktury, podkreœlił, że w ustawie o ogólnopolskiej sieci edukacyjnej wpisano twardy obowišzek wykorzystania istniejšcych możliwoœci i tego, co zostało już zbudowane. – A co do jakoœci życia: oczekiwanie, że będę żył wygodnie, także w rozumieniu moich emocji, jest dziœ powszechne, tak jak i œwiadomoœć tego, że jest to możliwe – analizował przedstawiciel resortu cyfryzacji. – Nie ma powodu, by cierpieć z powodu, że nie ma blisko szkoły czy wygodnego dojazdu do urzędu.

Marek Zagórski zwrócił też uwagę, że jednš z częstych ostatnio inwestycji sš np. parki, i to w niewielkich miejscowoœciach, nawet na wsi. – Park na wsi? To kilkanaœcie lat temu nie mieœciło się w głowie – mówił Zagórski. – Powinnoœciš samorzšdu i państwa jest stworzenie jak najszerszej palety usług publicznych. I wszyscy, niezależnie od różnic między miastem a wsiš, chcš mieć takie same usługi. Zwłaszcza dotyczy to usług œwiadczonych przez administrację. Ważne jest, żebyœmy nie decydowali za obywateli, tylko dali im swobodę wyboru i minimalny, ale wysoki standard usług.

Rozwój daje kapitał

Marszałek Stępień zwrócił jednak uwagę, że „do tego wszystkiego potrzebne sš przede wszystkim pienišdze". Skšd je brać? Sš na to odpowiednie wzory z Unii Europejskiej. W UE mówi się dużo o szczštkowej interwencji infrastrukturalnej, czyli o „niezamrażaniu pieniędzy w asfalcie." Zamiast tego inwestuje się w rozwój przedsiębiorczoœci i gospodarki, w produkcję i w umiejętnoœci cyfrowe, w usługi. To rozwój daje kapitał, który może być konsumowany przez ludzi. Powstaje w ten sposób odpowiedni procent œrodków na interwencję społecznš – na rynku pracy czy w edukacji, na kursy zawodowe i przeciwdziałanie wykluczeniu.

– Zawsze trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, czy przynosić komuœ wędkę i być przez to mało lubianym czy raczej złowione już ryby i być uwielbianym – mówił marszałek. – Nie mam wštpliwoœci, że w rzeczywistoœci samorzšdowej musimy tak działać, by dawać ludziom jak największe szanse. Na dobrš pracę, na atrakcyjne spędzanie czasu, szansę edukacyjnš, dostęp do kultury, uczestniczenie w œwiatowej społecznoœci internetowej. Samorzšd wojewódzki ma swój specjalny instrument, jakim jest strategia rozwoju województwa. Na tym poziomie powinniœmy działać. Wykorzystać potencjał, aby diagnozować sytuację regionu, poznawać jego silne i słabe strony.

Zdaniem marszałka na tej podstawie trzeba ustalać kierunki działań i interwencji, zwišzane z konkretnymi obszarami i z całym regionem. A także koordynować działania z politykš państwa, bo to ona jest rozstrzygajšca i okreœla kierunki. – Wszystko to musi się odbywać w formule otwartej komunikacji, bo jeœli to będzie jedynie dialog ekspertów, pojawi się frustracja wœród mieszkańców. Wracamy więc do socjologii, do badań – zapewniał marszałek województwa łódzkiego. – Zwišzek Miast Polskich zaproponował standard analiz potrzeb, badania prowadzi tez Fundacja Rozwoju Demokracji Lokalnej. Ale czy te badania sš wykorzystywane przez władze lokalne? I regionalne? Czy mamy jednolity standard takich badań? Może trzeba by było pod auspicjami „Rzeczpospolitej" spowodować, by raz na jakiœ czas wszystkie samorzšdy wspierały np. plany zagospodarowania przestrzennego ocenš socjologicznš. Wtedy będziemy w stanie przewidywać scenariusze przyszłoœci – lepsze lub gorsze.

Z tš opiniš zgodził się marszałek Sławomir Sosnowski. Jego zdaniem badania można prowadzić także z poziomu województw. – Kilka lat temu prowadziliœmy projekt: system zarzšdzania zmianš gospodarczš – poinformował marszałek. – Przeprowadziliœmy wiele badań dziedzinowych z zaangażowaniem ekspertów, œwiata nauki i przedsiębiorców. Powstał raport. I raptem przyszło nam się zmierzyć z regionalnymi strategiami innowacji. Okazało się, że ten raport jest jakby specjalnie wymyœlony i napisany w tym celu. Jakby spadł nam z nieba.

Widać, jak samorzšdy czujš się odpowiedzialne za rozwój w złotym trójkšcie: samorzšdy – nauka – biznes. To jest rola samorzšdu wojewódzkiego: by z wójtami czy burmistrzami oraz przedsiębiorcami stwarzać możliwoœci powstawania miejsc pracy, atrakcyjnych terenów inwestycyjnych, ale także umieć wykorzystać potencjał naukowy i badania.

Bartosz Dominak wskazał, że istotš samorzšdu dziœ jest to, by konfrontować proponowane zmiany z oczekiwaniami społecznymi. Samorzšdowcy najniższego szczebla sš obecni wœród ludzi. Przeciętnie 1500 osób wybiera radnego w gminie. Dzięki temu następuje weryfikacja różnych rozwišzań i tę wiedzę radni przenoszš na poziom burmistrza, potem do województwa. – Tak następuje konfrontacja proponowanej zmiany z oczekiwaniami społecznymi – podkreœlał Dominiak. – I to jest niezbywalna rola samorzšdu. To jest wiedza, którš możemy zaproponować także UE, bo do tej pory pomoc przez niš oferowana miała charakter raczej ekspercki. Padała propozycja, która nie była skonfrontowana z oczekiwaniami, a potem następowało zdziwienie, że ludzie nie lubiš Unii.

Oddać pienišdze obywatelom?

Poczucie uczestnictwa budowane jest także poprzez wpływ na wydawanie publicznych pieniędzy. Marszałek Stępień podkreœlił, że Łódzkie jest jednym z pionierów budżetu obywatelskiego na poziomie województwa. W Małopolsce ten model funkcjonuje już od trzech lat.

– My kończymy właœnie głosowanie nad projektami, które będš mogły być sfinansowane w przyszłym roku z funduszu 5 milionów złotych– mówił marszałek. – Na liœcie mamy 200 projektów, a skutki już sš pozytywne: ludzie zaczęli się przyglšdać temu, co się wokół nich dzieje, co jest potrzebne. Potem następuje zgłoszenie i mobilizacja, promocja, szukanie partnerów. To coœ, co ludzi integruje i pozwala działać. Drugi strumień pieniędzy to granty sołeckie – po 5 tys. na sołectwo. Konkurs jest organizowany dla całego województwa, to 900 tys. złotych w tym roku. – Samoorganizowanie się na wsi jest obecne od setek lat – podkreœlał marszałek. – Podziwiam determinację i siłę mieszkańców: mamy koła gospodyń, ochotniczš straż pożarnš, kółka rolnicze. To sš organizacje powstajšce z realnej potrzeby, a dla mnie sš prawdziwym wsparciem duchowym, bo dzięki nim widać, że samorzšd jest naprawdę potrzebny.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL