Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Łódzkie

Prestiż czy realne korzyści?

Piotr Mazurkiewicz
Fotorzepa / Waniek Ryszard
Wiele lat i dekad temu zorganizowanie w mieœcie ogromnej, międzynarodowej imprezy wydawało się szczytem marzeń. Nie tylko lokalnych włodarzy, którzy przy okazji mogli przecinać wstęgi przed coraz to otwieranymi inwestycjami.

Mieszkańcy również doceniali szanse na przyspieszenie rozwoju nie tylko za pienišdze z kasy miejskiej, ale przy solidnym wsparciu budżetu państwa.

Jednak ostatnio magia takich wydarzeń jakby osłabła. Najmocniej widać to w przypadku igrzysk olimpijskich, zarówno letnich, jak i zimowych. Zwłaszcza w ostatnim przypadku rzeczywistoœć nie wytrzymuje już konfrontacji z planami komitetów organizacyjnych. Bogate kurorty narciarskie z północnej Europy nie potrzebujš już u siebie tłumów goœci olimpijskich, wieloletnich remontów i budowania obiektów, które po olimpiadzie nie będš do niczego potrzebne. I bez tego zamieszania oraz kosztów majš wystarczajšco wielu goœci, co i tak przestaje się podobać lokalnym mieszkańcom.

W miarę rosnšcego poziomu zamożnoœci coraz cenniejszy staje się po prostu œwięty spokój, a tego olimpiada nikomu nie da.

Dlatego szokiem dla wielu były ostatnie decyzje mieszkańców choćby Oslo czy kilku kurortów szwajcarskich, które powiedziały twarde „nie" planom władz. Kubłem zimnej wody okazało się także podobne referendum w Krakowie. Miasto i tak duszšce się w smogu nie chciało nawet starać się o prawo do zorganizowania olimpiady.

Z letnimi igrzyskami jest podobnie, ogromne koszty, które majš minimalne szanse na zbilansowanie się, to fanaberia tylko dla bogatych. Igrzyska przestały być traktowane jako impuls do rozwoju miast, tylko raczej pole dla chorych ambicji i ogromnego marnotrawstwa. Czyli naftowe monarchie z Zatoki Perskiej będš zachwycone, pewnie zagoszczš je u siebie.

W przypadku Expo widać taki trend najmniej. Dlaczego? Ponieważ to impreza, która stawia sobie za cel faktyczne przycišgnięcie zwiedzajšcych, zainteresowanych ofertš najróżniejszego rodzaju z poszczególnych państw. Chodzi nie tylko o sztukę, ale także kulinaria, design, muzykę. Wymieniać można jeszcze długo, a i tak zawsze pojawia się coœ zaskakujšcego i wymykajšcego się dotychczasowym regułom.

Co chyba najważniejsze, Expo nie odbywa się pod dyktat telewizji i komercyjnych, globalnych sponsorów. Ich celem jest schlebianie wyłšcznie masowym i przez to raczej nieskomplikowanym gustom, a raczej ich brakowi. Dlatego Expo odbywa się w Mediolanie czy Lizbonie, a igrzyska w Rio de Janeiro czy Soczi.

Wizerunkowo miasta na Expo zyskujš najbardziej, ale z kolei wystawy tego typu nie wišżš się z tak zmasowanymi inwestycjami w infrastrukturę. Dla Łodzi to i tak szansa, zobaczymy, czy uda się jš wykorzystać.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL