Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Wielkopolska

Co słychać na cmentarzu

Krzysztof Kowalski
Fotorzepa/Waldemar Kompała
Morowa zaraza grasowała z wielkš siłš; od chorych udzielała się łatwo zdrowym, którzy z zakażonymi przebywali, podobnie do ognia, co łatwo palne przedmioty obejmuje.

Aliœci zło jeszcze szło dalej; wystarczyło dotknšć się sukien chorego lub jakiejkolwiek rzeczy, którš miał w ręku, aby się zarazić. Siła zarazy była tak wielka, że przenosiła się ona nie tylko letko z jednego człeka na drugiego, ale i tak bywało, że jeœli do przedmiotu, stanowišcego własnoœć chorego, zbliżyło się jakieœ zwierzę, zaraz mór się go chwytał i w krótkim czasie je uœmiercał". Takim opisem dżumy zaczyna się „Dekameron" Boccaccia.

Dawniej zjawisko to nazywano: czarna œmierć, morowe powietrze, mór, zaraza, plaga niebieska, dopust boży; dziœ okreœlamy je naukowym terminem „epidemia". Niestety, epidemie dżumy docierały także do Polski. Ostatnio szczštki ofiar epidemii dżumy z poczštków XVIII w. odkryli archeolodzy w Poznaniu, w sšsiedztwie ronda Œródka. Wczeœniej znajdowali w tym rejonie pochówki wyłšcznie z czasów pierwszych Piastów.

Były to ofiary epidemii dżumy, która szalała w Poznaniu w 1709 r. Cmentarze, które znajdowały się wówczas przy œwištyniach, tak jak ten przy koœciele œw. Małgorzaty, zostały zamknięte, gdy choroba zaczęła zbierać œmiertelne żniwo. Dlatego mieszkańcy Poznania musieli sami sobie radzić z pochówkiem swoich bliskich. Naukowcy szacujš, że w wyniku zarazy zmarło około 65 proc. mieszkańców Poznania, czyli 8–9 tys. osób.

Nie był to dobry rok. 2 lutego na bezludnej wyspie Juan Fernandez odnaleziono marynarza, rozbitka. Był nim Alexander Selkirk, na wyspie spędził pięć lat, zdarzenie to posłużyło za pierwowzór powieœci „Robinson Crusoe", którš dziesięć lat póŸniej napisał Daniel Defoe. W Europie Œrodkowej panowała jedna z najcięższych zim w okresie nowożytnym. Toczyła się III wojna północna, m.in. w bitwie pod Lachowcami hetman wielki litewski Kazimierz Jan Sapieha pokonał hetmana Grzegorza Ogińskiego sprzyjajšcego carowi Piotrowi I. Także w Gdańsku epidemia dżumy zabiła jednš trzeciš populacji miasta, blisko 34 tys. osób.

Władcy August II Mocny i Piotr I spotykali się i podpisywali traktaty, ale chyba niewiele obchodziło to tych, którzy na poznańskiej Œródce musieli wykopać groby tuż obok domostwa, prawdopodobnie na terenie ogródka. Dwoje zmarłych złożono do grobów pospiesznie, zawiniętych tylko w płótno. Trzeciš osobę, kobietę w podeszłym wieku, pogrzebano w sosnowej trumnie.

Majšc to lokalne znalezisko na uwadze, warto pokusić się o refleksję globalnš: na Ziemi powstaje społeczeństwo planetarne: telefonia, telewizja, radiofonia, teleks, faks, fenomenalna łatwoœć podróżowania, likwidacja wiz, zanik granic; rocznie 500 mln osób na œwiecie odbywa samolotowe podróże w interesach. Wymiana handlowa osišgnęła stadium totalne w skali globu – wina australijskie w Helsinkach, winogrona w Islandii. Ludnoœć œwiata przekroczyła 7 mld, z czego połowa żyje w miastach. Ale tylko częœć tego œwiata osišgnęła stadium cywilizacji, druga częœć żyje w warunkach uršgajšcych tym uznawanym za cywilizowane, pozostaje w niezgodzie z higienš i zdobyczami nauki, bez kanalizacji, sanitariatów, służby zdrowia, wody pitnej. Dlatego epidemie będš wybuchały równolegle do załogowych lotów na Marsa. Š?

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL