Życie Warmińsko-Mazurskiego

Medyczna inwestycja, która niejedno ma imię

Katarzyna Kucharczyk
Fotorzepa / Kompala Waldemar
W dniu 14 lutego przypadają walentynki. O tym wie praktycznie każdy. Zdecydowanie mniej osób zdaje sobie sprawę, że tego samego dnia obchodzimy Światowy Dzień Chorych na Padaczkę. Według różnych szacunków dotyka ona od 0,5 do 1 proc. całej populacji.

To bardzo dużo. Padaczka jest najczęstszą chorobą neurologiczną mózgu. Mimo szybkiego postępu w medycynie niepokojąco często nie udaje się ustalić przyczyny zachorowania oraz dobrać właściwie leków.

W tym kontekście warto odnotować, że w regionalnym Miłomłynie właśnie powstaje nowatorskie centrum diagnostyki i terapii padaczki. Inwestycja, realizowana przez firmę Neuphoria, pochłonie niemal 50 mln zł, z czego gros będzie pochodzić ze środków unijnych.

To inwestycja, której trzeba kibicować. Można ją wprawdzie zredukować do wymiaru biznesowego, ale nie wydaje się to właściwym podejściem. Powód? Tu beneficjentami może być wiele grup.

Przede wszystkim pacjenci, ale również cała branża medyczna i nauka, bo ośrodek będzie współpracował z Instytutem Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej PAN, Kliniką Neurochirurgii Szpitala Klinicznego w Olsztynie czy z Kliniką Neurochirurgii Centrum Zdrowia Dziecka. Zyska również region. Nowe miejsca pracy, rozbudowa lokalnej infrastruktury, wzrost prestiżu miejscowości oraz wzmocnienie jej uzdrowiskowego statusu – to tylko niektóre z korzyści.

Żeby nie było zbyt kolorowo: projekty z zakresu medycyny i biotechnologii obarczone są podwyższonym ryzykiem. Jednak twórcy centrum deklarują, że nie porywają się z motyką na słońce. Starają się minimalizować ryzyko, bazując na globalnych ośrodkach, które już przetarły szlaki – zarówno tych europejskich, jak i amerykańskich.

Powstające w Miłomłynie centrum będzie zajmować się diagnostyką i nowatorską terapią również dla osób z lekoopornymi postaciami padaczki. Dziś ich sytuacja jest bardzo trudna. A patrząc szerzej i strice ekonomicznie – traci również gospodarka. To duża grupa osób, które teoretycznie mogłyby pracować, odprowadzać składki i w pełni cieszyć się życiem, zwiększając ogólną konsumpcję i przyczyniając się do wzrostu PKB. Tymczasem państwo musi ponosić niebagatelne koszty z tytułu terapii i leków (często nieskutecznych) czy pośrednich kosztów utraty pracy.

Zresztą, tę samą optykę można zastosować do innych chorób, gdyż powszechnie wiadomo, że lepiej (i taniej) jest zapobiegać, niż leczyć. W przypadku padaczki wprawdzie trudno mówić o profilaktyce, ale można minimalizować czynniki, które wywołują napady tej choroby. Im większa będzie ta świadomość, tym lepiej.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL