Pielgrzymi przybyli do Gietrzwałdu

aktualizacja: 13.09.2017, 22:00
Sanktuarium maryjne w Gietrzwałdzie
Sanktuarium maryjne w Gietrzwałdzie
Foto: Fotorzepa, Jakub Dobrzyński

Dziesiątki autokarów, setki samochodów i tysiące ludzi – tak wyglądał Gietrzwałd w 140-lecie objawień Matki Boskiej.

REDAKCJA POLECA

Gietrzwałd to serce Warmii – jej polskiej kultury i z tą kulturą związanej wiary katolickiej. To w tej wsi, pięknie położonej na wzgórzach, zdobnej w stare drzewostany i rozległe łąki przecinane strumieniami, od II połowy XIX w. mieściła się pierwsza polska księgarnia. Jej założyciel, Andrzej Samulowski, był nie tylko działaczem polskim, ale też poetą i społecznikiem. Zakładał „Gazetę Olsztyńską", walczył z pruskimi urzędnikami o polskie szkolnictwo. Rodzina Samulowskich wciąż mieszka w Gietrzwałdzie. Prawnuk Andrzeja, Wojciech, był pierwszym wójtem Gietrzwałdu w wolnej Polsce.

Skromny budynek księgarni stoi do dziś przy głównej ulicy, naprzeciwko kościoła, który co roku we wrześniu jest celem pielgrzymek. W Polsce bowiem Gietrzwałd – bardziej niż z działań Warmiaka Samulowskiego – znany jest z objawień Matki Boskiej, które Kościół katolicki uznał i świętuje co roku. W nich też pojawia się nazwisko Samulowski.

Jak bardzo wyjątkowe wydarzenia miały miejsce w Gietrzwałdzie świadczy fakt, że dziś jest to jedno z jedynie 12 miejsc objawień maryjnych na świecie. A w Polsce jedyne, które Stolica Apostolska uznała za autentyczne.

Co więc wydarzyło się od 27 czerwca do 16 września 1877 r.? Historia ta jest niczym bajka z wieloma znakami zapytania. Jej bohaterkami są dwie gietrzwałdzkie dziewczynki – trzynastoletnia Justyna Szafryńska i 12-letnia Barbara Samulowska.

Matka Boska miała im się objawić na klonie obok kościoła. Wyglądała jak na katolickich obrazach – ubrana na biało, z długimi włosami, siedząca na złocistym tronie, udekorowanym perłami. Dziewczynki o wizjach powiadomiły proboszcza, a ten z kolei biskupa warmińskiego Philippa Krementza, który powołał specjalną komisję do zbadania wydarzenia.

100 lat później biskup warmiński Józef Drzazga na mocy decyzji prymasa Polski i za pozwoleniem Stolicy Apostolskiej dekretem z 11 września 1977 r. zatwierdził kult objawień Matki Boskiej w Gietrzwałdzie.

Ciekawie potoczyły się losy obu dziewczynek. Wysłane zostały do klasztorów najpierw na ziemiach polskich, potem do Paryża.

Barbara Samulowska została przykładną zakonnicą. Pracowała z ubogimi w Gwatemali. Zmarła mając 85 lat, z czego 54 przeżyła w bardzo trudnych warunkach w Ameryce Środkowej.

Justyna Szafryńska, córka pomocnika młynarza z Nowego Młyna pod Gietrzwałdem, widać nie chciała być zakonnicą. Nie odnowiła ślubów zakonnych i po 14 latach za furtą, wystąpiła z zakonu i wyjechała prawdopodobnie do Westfalii.

Nigdy już nie nawiązała kontaktu z Gietrzwałdem i Kościołem. Słuch po niej zaginął.

Przez lata PRL uroczystości gietrzwałdzkie były skromne i skierowane wyłącznie do wiernych. Olsztynianka pani Ewa, która pielgrzymuje do Gietrzwałdu co roku, wspomina, że bardzo lubiła tamten spokój i skupienie. – Zaczęłam chodzić jako nastoletnia dziewczynka z mamą. Pielgrzymka wychodziła o świcie. Szliśmy pięknymi lasami, wychodziliśmy przed Gietrzwałdem, mając widok na malowniczo położoną w dolinie i na wzgórzach wieś, jej czerwone dachy i kolorowe już drzewa – opowiada pątniczka.

Po 1989 r. uroczystości rozrosły się do rangi oficjalnego święta. Wokół kościoła pojawiły się nowe budynki domu pielgrzyma, zagospodarowane zostały okoliczne wzgórza, stanęły ławki, altanki; są ścieżki i droga krzyżowa. Co roku przyjeżdżają do wsi tysiące wiernych, ale też politycy regionalni i krajowi.

W tym roku główne uroczystości odpustowe odbyły się 10 września. Uroczystej mszy z okazji 140. rocznicy objawień przewodniczył abp Wojciech Polak, prymas Polski. Przyjechał też nuncjusz apostolski w Polsce, abp Salvatore Pennacchio. Słuchały ich tysiące ludzi.

Obchody jubileuszu potrwają do listopada.

POLECAMY

KOMENTARZE