Grzegorz Smoliński: Za pracą już nie trzeba wyjeżdżać

aktualizacja: 09.08.2017, 22:00
Foto: Reporter, Artur Szczepański

Mało kto wierzył, że możemy osiągnąć tak spektakularne wyniki – mówi Grzegorz Smoliński, prezes Warmińsko-Mazurskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.

REDAKCJA POLECA

Rz: Jak wygląda podsumowanie I półrocza w strefie w porównaniu z ubiegłym rokiem?

Grzegorz Smoliński: W I półroczu 2017 roku zarząd strefy wydał 18 zezwoleń na prowadzenie działalności gospodarczej. Firmy zadeklarowały nakłady inwestycyjne w wysokości minimum 1,4 mld zł oraz zatrudnienie co najmniej 1043 nowych pracowników. Ponieważ średnia roczna wartość deklarowanych nakładów w Warmińsko-Mazurskiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej na przestrzeni lat 1997–2016 wynosi 270,5 mln zł, w ciągu I półrocza tego roku osiągnęliśmy wartość przekraczającą deklarowane nakłady z ponad pięciu wcześniejszych lat funkcjonowania strefy. To spektakularny sukces. W możliwość osiągnięcia takich wyników wierzyło zapewne niewiele osób. Sądzę, że równie prawdopodobne mogły się wydawać regularne wygrane na boisku piłkarskim Stomilu Olsztyn z Bayernem Monachium.

Skąd więc ten zaskakujący wynik? Czym strefa tak przyciąga inwestorów?

To m.in. zasługa zmian w organizacji pracy wprowadzonych od lutego ubiegłego roku przez obecny zarząd spółki. Mamy jasno postawione cele, również te dalekosiężne. Wierzymy i wiemy, że nasze działania zmieniają region objęty strefą w taki sposób, by ludzie nie musieli go opuszczać w poszukiwaniu pracy. Pomagają nam również działania Ministerstwa Rozwoju. Ostatnie rozporządzenie o zmianie granic strefy udało się wprowadzić w życie w sześć miesięcy. Do niedawna tego typu działania trwały nawet dwa lata.

Nam czym najwięcej korzystają inwestorzy w strefie?

Podstawową korzyścią wynikającą z inwestowania na terenie strefy jest możliwość skorzystania z ulgi podatkowej, polegającej na zwolnieniu przedsiębiorcy z płacenia podatku dochodowego. Jest to najwyższa w Polsce pomoc publiczna udzielana przedsiębiorcom – firmy mogą uzyskać ulgę w wysokości nawet do 70 proc. wartości inwestycji. Ponadto do dyspozycji firm są jeszcze inne zachęty. To przygotowane tereny inwestycyjne oferowane w konkurencyjnych cenach czy możliwość skorzystania z innych źródeł dofinansowania projektów inwestycyjnych, np. funduszy unijnych. To także oferowane na terenie niektórych gmin zwolnienie z podatku od nieruchomości, darmowa pomoc ze strony pracowników strefy przy różnego rodzaju formalnościach, pomoc po zrealizowaniu inwestycji oraz sąsiedztwo innych firm dające możliwość nawiązania kontaktów biznesowych.

Jakie firmy ubiegają się po zezwolenia? Czy pojawiają się jakieś nowe branże? Albo firmy z krajów, które do tej pory były w strefie nieobecne?

W dalszym ciągu dominuje przetwórstwo drewna. W ostatnich dwóch latach siedem firm z tej branży otrzymało zezwolenia na prowadzenie działalności gospodarczej, deklarując wartość inwestycji na poziomie minimum 946 mln zł i zatrudnienie co najmniej 668 nowych pracowników. Wokół tych firm już tworzy się sieć kooperantów i dostawców, którzy rozpoczęli działalność gospodarczą na potrzeby konkretnych odbiorców. Spory udział mają firmy z branży spożywczej, którym wydaliśmy trzy zezwolenia, oraz kosmetycznej – dwa zezwolenia. Pozostała działalność to materiały budowlane, konstrukcje metalowe, maszyny i urządzenia, przetwórstwo tworzyw sztucznych, opakowania. Państwa, które były do niedawna nieobecne w strefie, to Austria i Wielka Brytania. Przy tym na 18 wydanych zezwoleń w I półroczu 13 dotyczy firm z kapitałem polskim. Co istotne, w ubiegłym roku rozpoczęliśmy wydawanie zezwoleń na prowadzenie działalności gospodarczej w oparciu o kryterium innowacyjności. Tymczasem w latach 1997–2015 nie było ani jednego takiego zezwolenia.

Warmia i Mazury to region, który nie ma mocno rozwiniętej infrastruktury. Jak to wpływa na napływ inwestycji? Czy ta sytuacja może się zmienić?

Bardzo dużo zmienia się na froncie walki z wykluczeniem infrastrukturalnym obszaru objętego granicami strefy. Przykładem może być modernizowana trasa ekspresowa S7 oraz droga numer 16. W trakcie budowy jest również długo oczekiwana obwodnica Olsztyna. Realizacja tych inwestycji sprawiła, że zainteresowaliśmy naszą ofertą kilkadziesiąt firm. W Olsztynie uzbroiliśmy tereny będące własnością strefy zlokalizowane przy powstającej obwodnicy i od razu zaczęliśmy wydawać na tych terenach zezwolenia. Bardzo dużym problemem, który zastaliśmy w lutym 2016 r., był brak odpowiednio przygotowanych terenów pod inwestycje. Wiele z nich było wcześniej wprowadzanych w granice specjalnej strefy ekonomicznej wyłącznie na zasadzie sukcesu, by ktoś mógł ogłosić, że teren został objęty statusem strefy. Proszę sobie wyobrazić, że były plany lokalnych samorządów, aby na terenach objętych granicami strefy powstał cmentarz czy dom spokojnej starości. Te kwestie zostały już uregulowane, a samorządy dostały jasny sygnał, że nie będzie włączania terenów nieprzygotowanych, a teren zaplanowany pod cmentarz został ze strefy wyłączony.

Jak na przyciąganie inwestycji mogą wpłynąć planowane zmiany w przepisach dotyczących SSE? Co pana zdaniem należałoby zmienić? Czego oczekują inwestorzy?

Czekamy na nową ustawę dotyczącą funkcjonowania specjalnych stref ekonomicznych. Na pewno zmiany są konieczne, a inwestorzy liczą na skrócenie procesu rozpoczęcia możliwości działalności w strefach.

Wróćmy do gruntów: czy strefa ma ich teraz dostateczną ilość i czy są atrakcyjne? Czy występujecie o przyłączenie nowych terenów, a jeśli tak, to dla kogo?

Ostatnia zmiana granic naszej strefy miała miejsce 1 lipca 2017 r. Powierzchnia Warmińsko-Mazurskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej wynosi 1364,7 ha. Mamy atrakcyjne grunty do zaoferowania w wielu miejscach, ale zainteresowanie jest ogromne i z tygodnia na tydzień jest ich coraz mniej. Dlatego złożyliśmy w czerwcu wniosek dotyczący poszerzenia granic. Bardzo wielu przedsiębiorców jest zainteresowanych inwestycjami na terenach objętych granicami strefy, jednak nie mogę podawać szczegółów. Firmy, branże i lokalizacje są do pewnego momentu objęte tajemnicą.

Mówił pan o zmianach w organizacji pracy spółki mających wpływ na osiągnięte w tym roku wyniki. Na czym one polegały?

Obecny zarząd Warmińsko-Mazurskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej został powołany 9 lutego 2016 r. Sposób zarządzania spółką zmienił się diametralnie. Były rotacje, z pięciu departamentów zostały dwa. Nie ma już departamentów z jednym pracownikiem, który był jednocześnie dyrektorem.

W 2016 r. zamknięte zostało przedstawicielstwo strefy w Kaliningradzie, które funkcjonowało od października 2013 r. Jego działalność nie przyniosła wymiernych efektów, brak było zainteresowanych inwestorów, nie nawiązano kontaktów biznesowych. Teraz zarząd oraz pracownicy strefy inicjują, organizują i uczestniczą w spotkaniach oraz szkoleniach z samorządami terytorialnymi oraz przedsiębiorcami.

Jak wygląda sytuacja na rynku pracy regionu i jaki wpływ ma na niego strefa? Czy strefa współpracuje ze szkołami dla zapewnienia kadr z myślą o przyszłych inwestycjach?

Staramy się przyciągać do strefy firmy tworzące atrakcyjne miejsca pracy na miarę XXI wieku, ale w regionie zaczyna brakować wykwalifikowanych pracowników. Firmy coraz częściej sygnalizują nam problemy kadrowe. Wiele z nich z nadzieją patrzy na szkolnictwo branżowe. Współpracujemy z warmińsko-mazurskim kuratorem oświaty, samorządami terytorialnymi oraz firmami w zakresie realizacji działań związanych z rozwojem szkolnictwa zawodowego. Tu najważniejsze są systemowe rozwiązania w zakresie badania potrzeb pracodawców, promocji szkół zawodowych wśród uczniów i ich rodziców, nawiązywania współpracy między szkołą a pracodawcą, tworzenia nowych kierunków nauczania.

Jednym z naszych działań jest realizacja programu wspomagania uczniów w wyborze zawodu „Laboratorium", który trwał od listopada 2016 r. do maja 2017 r. wspólnie z kuratorium w Olsztynie. Jego celem jest umożliwienie młodzieży poznania naturalnego środowiska pracy dzięki wizytom w przedsiębiorstwach, a tym samym nabycie wiedzy o różnych zawodach oraz promocja szkolnictwa zawodowego.

Jakie przyniósł efekty?

Przystąpiło do niego 18 firm, 15 szkół z terenu powiatu olsztyńskiego oraz 12 samorządów.

Do tej pory odbyło się 48 wizyt w przedsiębiorstwach, w których wzięło udział około 960 uczniów. W planach jest rozszerzenie programu na kolejne powiaty.

POLECAMY

KOMENTARZE