Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Życie Œlšska

Kajetan „Kajto” Kajetanowicz: Z sukcesów trzeba umieć się cieszyć

Kajetan „Kajto” Kajetanowicz – trzykrotny rajdowy mistrz Europy, nominowany w konkursie na najlepszego sportowca Polski 2017 Roku w 83. plebiscycie „Przeglšdu Sportowego”
materiały prasowe
W rajdach nigdy nie możesz być pewny wyniku. Ułamek sekundy może spowodować, że znajdziesz się poza drogš – mówi Kajetan Kajetanowicz, rajdowiec z Ustronia.

Rz: Właœnie wygrałeœ po raz pišty Warszawskš Barbórkę, mówi się, że jesteœ królem Warszawy. W twoim kalendarzu to ważna impreza?

Kajetan Kajetanowicz: To coœ zupełnie innego niż starty w mistrzostwach Europy, oczywiœcie do każdego startu podchodzę bardzo poważnie, do Barbórki też. Natomiast rundy mistrzostw Europy czy œwiata to sš rajdy znacznie dłuższe, rozłożone w czasie, nie ma przewagi kibiców polskich. Barbórka jest rajdem bardzo krótkim, ale jest esencjš emocji, symbiozy załogi z kibicami. Tam czuję znacznie bardziej obecnoœć kibiców niż na każdym innym rajdzie. To bardzo ważna dla mnie impreza. Przede wszystkim dlatego, że bardzo rzadko startuję w Polsce i chcę przed swoimi fanami wystšpić jak najlepiej. Pokazać im tak, jak w tym roku, jeden z najlepszych samochodów rajdowych na œwiecie, ale też właœnie tu chcę wygrać. Mam œwiadomoœć, jaka odpowiedzialnoœć na mnie cišży. Każdy chce ze mnš wygrać. Jest presja, muszę zrobić wszystko, żeby wygrać, i to jest też dla mnie motywacjš.

Jest trudniej, gdy w grę wchodzi obrona tytułu?

Dopóki nie jesteœ w takiej sytuacji, to chyba nie jesteœ w stanie sobie tego wyobrazić. Wiem, czego ludzie ode mnie oczekujš, sam też wymagam od siebie, że będę wygrywać. Jakbyœ zareagowała gdybyœ się dowiedziała, że wygrał ze mnš ktoœ inny?

Że odpuœciłeœ albo miałeœ po prostu zły dzień.

No właœnie, ale to zawsze będzie oceniane negatywnie.

Ale jesteœ człowiekiem, masz prawo do takich dni.

Trzeba umieć przegrywać, ale bardzo tego nie lubię. Potrafię odpuœcić, żeby osišgnšć inny cel, tak zrobiłem w mistrzostwach Europy. Było w tym też trochę strategii. Jest coœ takiego w chęci zwycięstwa, że jeżeli coœ jest ważniejsze w dłuższej perspektywie, to potrafię odpuœcić.

Czyli posiadasz umiejętnoœć ustalania priorytetów?

Można tak powiedzieć, aczkolwiek rajdy sš tak wspaniałe i emocjonujšce dlatego, że wyniku końcowego nigdy nie możesz być pewnym. Ułamek sekundy może spowodować, że znajdziesz się poza drogš. W tej chwili poziom rajdowania jest naprawdę bardzo wysoki.

Udaje ci się czerpać przyjemnoœć po prostu z jazdy?

Jeżeli nie lubię auta, którym jadę, to nie pojadę nim tak szybko, jakbym mógł. Muszę lubić samochód.

Czyli nie w każdym aucie czujesz się komfortowo?

Mam to szczęœcie, że nie pamiętam, żeby taka sytuacja miała miejsce. Jestem przekonany, że dzięki temu, że lubię samochody, którymi startuję, mogę je wykorzystać maksymalnie.

„ZaprzyjaŸniasz się" ze swoimi autami?

Samochód traktuję osobowo, przy mechanikach czasem lubię coœ do niego zażartować, lubię pogłaskać, poklepać po zderzaku, to jest właœnie utrzymywanie dobrych relacji.

Jesteœcie na siebie zdani.

Łatwiej jest mi zaufać, mieć pewnoœć, jak będę wpasowywał się w zakręt przy prędkoœci 180km/h w lesie, bokiem. To sš normalne sytuacje, wtedy łatwiej jest mi trzymać gaz. Ufam.

Potrzebujesz talizmanów? Krzysztof Hołowczyc woził skarpetkę córki.

Każdy ma inny sposób. Kiedyœ wyjeżdżałem na rajd – wtedy jeszcze nie było w zwyczaju, że sprzštano w pokojach hotelowych codziennie – wychodzšc już ubrany w kombinezon startowy, rzucałem pilota na łóżko, żeby mieć cel, żeby wrócić. Jak wracałem po ciężkim dniu rajdu, otwierałem drzwi, patrzyłem i widziałem, że pilot leży tam, gdzie go zostawiłem. To było fajne uczucie.

To forma poszukiwania normalnoœci?

Może oswajanie przestrzeni. Nie sšdzę, żebym był wariatem z tego powodu. Lubiłem ten moment, kiedy wracałem do pokoju i on tam dalej leżał.

Zdarza ci się siedzieć w życiu prywatnym na fotelu pasażera?

Rzadko. Bardzo jestem nieufny.

Przepis na sukces to ciężka praca i nietracenie kontaktu z marzeniami?

To cechy, które powinien posiadać każdy sportowiec, który chce osišgnšć sukces. Sukces jest bardzo obszernym pojęciem, mam na myœli możliwie jak najlepszy wynik. Można osišgnšć sukces PR-owy, nie osišgajšc dobrego wyniku, ale mówię o wyniku sportowym, czyli dšżeniu do bycia najlepszym.

Czy to też jest nawišzanie do tytułu ksišżki – „Jadę po swoje"?

To jest filozofia, która przenika przez moje życie od jakiegoœ czasu, bo nie zawsze tak było.

Jak zatem było, co się zmieniło?

To jest historia chłopaka, który był zbójem, przede wszystkim był leniem. Byłem niepokorny.

To etap buntu młodzieńczego, który trzeba przeżyć, posmakować?

Tak sobie to wytłumaczyłem. Trzeba umieć wycišgać wnioski. Jest takie powiedzenie, że mšdry uczy się na swoich błędach, mšdrzejszy uczy się na cudzych błędach, a najmšdrzejszy uczy się na cudzych sukcesach. Dziœ mogę powiedzieć, że w pewnym stopniu mi się udało.

Jaka dzisiaj jest twoja filozofia i życiowe priorytety?

Jak powiem, że chciałbym, żeby moja rodzina była szczęœliwa, to nie będzie satysfakcjonujšce, ale jednak to jest coœ, co jest w tej chwili dla mnie bardzo ważne. Oczywiœcie nie potrafię żyć bez sportu, bez rajdów samochodowych, bez szybkiej jazdy. Wtedy czuję się w swoim œwiecie. Nie pytaj proszę co jest dla mnie ważniejsze, bo nie odpowiem.

Muzyk powie, że dla niego „kochankš" jest zawsze muzyka.

To trafne porównanie. Nie chciałbym dotrzeć do takiego momentu, w którym będę musiał sobie zadać pytanie, co jest ważniejsze.

Żona kibicuje i jest też fanem?

Kibicuje, ale nie jest wielkim fanem rajdów. Może to i dobrze, jest w stanie patrzeć obiektywnie.

Ile się zmienia, kiedy na œwiecie pojawia się dziecko?

Zmienia się podejœcie do życia. Dziœ nie boję się o siebie, ale myœlę o rodzinie, o bliskich, to też jest wyzwanie. Pracuję nad tym na treningach, żeby móc się odpowiednio koncentrować. Nawet podœwiadomie, jeœli myœlisz albo wiesz, że coœ jest niedomknięte w domu, to przy tej dyscyplinie, którš wykonuję, jest trudno jechać szybko.

To jest praca zespołowa, w której rodzina gra bardzo ważnš rolę?

Oczywiœcie, że tak. Wsparcie, które dajš bliscy, stabilizacja, która jest niezbędna do tego, żeby móc poœwięcić się na takim poziomie, dyscyplinie, która jest bardzo skomplikowana. Wiele rzeczy nie zależy ode mnie, ale sporo jednak tak i do tego jest potrzebna również stabilizacja w domu.

Jak smakuje to spełnienie?

Jestem szczęœliwym perfekcjonistš, zawsze szukam czegoœ, co można poprawić, i w życiu osobistym i zawodowym. W tej chwili przede wszystkim najważniejsze jest pogodzenie tych dwóch sfer.

Nie chcesz być tatš, którego dziecko zna tylko ze zdjęcia?

Nie chcę, a jednoczeœnie chcę być coraz lepszy w sporcie. Każdy z nas ma tylko 24 godziny na dobę i to jest wyzwanie, żeby wszystko pogodzić i puzzle poukładać.

Udaje ci się tak naprawdę zatrzymać, czy cały czas jest presja napiętego kalendarza?

To jest trudne, jestem człowiekiem, który na mecie myœli już o kolejnym starcie. Nie jest to do końca dobre, wiem. Z sukcesów trzeba się umieć cieszyć. Po prostu.

Mówimy o sportowym życiu, ale mam wrażenie, że sš sytuacje, kiedy małe rzeczy cieszš najbardziej.

Córka jest dla mnie jednš z największych motywacji. Samo przebywanie z niš jest dla mnie cudowne. Nawet kiedy marudzi, czy jak to mówiš po naszemu, wymyœla.

Od dzieci uczy się człowiek czystej postaci szczęœcia i prostych rzeczy.

Oriana jest bardzo pogodnym dzieckiem. Uœmiech dziecka, jego zachowanie, wynagradzajš wszystko, potrafiš rozładować każdš napiętš atmosferę.

W twoim życiu adrenalina odgrywa bardzo ważnš rolę.

Jestem od niej uzależniony.

Masz już w głowie plan na przyszłoœć z adrenalinš w roli głównej? Adam Małysz zamienił skocznię na samochód terenowy.

Może nie dorosłem jeszcze do tego, żeby mieć jasno sprecyzowany plan, czym zastšpić tę adrenalinę. Teraz skupiam się na pracy nad najbliższym sezonem, w którym na pewno spróbuję dać kibicom wiele radoœci.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL