Śląsk

Skiöekumt y Wymysoü*

Wilamowice to nie tylko język, ale też unikalne stroje
shutterstock
Czy język wilamowski będzie drugim po kaszubskim językiem regionalnym w Polsce? Eksperci twierdzą, że w pełni na to zasługuje.

Między Bielsko-Białą a Oświęcimiem w trzytysięcznych Wilamowicach mieszkają potomkowie Flamandów osiadłych tu 800 lat temu. Mówią swoim unikatowym językiem – mieszanką niemieckiego, niderlandzkiego, słowiańskiego – w strukturze przypominającym jidysz. Choć po II wojnie światowej praktycznie wymarł, dziś i język, i strój wilamowski przechodzą niebywały renesans – od roku dzieci uczą się go w szkole, a Stowarzyszenie na rzecz Zachowania Dziedzictwa Kulturowego Miasta Wilamowice „Wilamowianie" walczy o powszechność tego języka i odrodzenie wyjątkowej kultury osadników.

Bo historia wilamowian jest niezwykła, ale i tragiczna.

Oddolne odrodzenie

Na tereny dzisiejszych Wilamowic osadnicy przybyli po najazdach tatarskich w XIII wieku z zachodniej Europy: Flandrii, Fryzji i Alzacji. Zajmowali się tkactwem, materiałami handlowali na całym świecie. Widać to w bogactwie regionalnych strojów kobiecych, które mają m.in. tureckie inspiracje. Do 1945 r. wilamowski był tu powszechnie używanym językiem. Po wojnie go zakazano, bo zbyt przypominał niemiecki, a wilamowską kulturę tępiono. „Kobiety chodzące w tradycyjnych strojach publicznie rozbierano i bito, a ich ubiór palono, deptano i niszczono. Wiele osób wysiedlono i wysłano do obozów w Wadowicach, Oświęcimiu oraz Jaworznie. Kilkudziesięciu mężczyzn oraz dwie kobiety wysłano na Ural" – tak stowarzyszenie opisuje represje, jakim poddano Wilamowian po wojnie.

Choć 12 lat później zakazy zniesiono, międzypokoleniowy przekaz języka i tradycji został przerwany.

Dopiero kilka lat temu zaczął się odradzać. Oddolnie, dzięki mieszkańcom miasteczka takim jak Tymoteusz Król czy Justyna Majerska, szefowa stowarzyszenia.

– W swojej rodzinnej genealogii dotarłem do 1760 r. Jestem potomkiem znanego wilamowickiego rodu Krystów, choć uważam, że wilamowskość to bardziej postawa niż biologiczne pochodzenie – zastrzega 23-letni Tymoteusz Król, wilamowianin, który na Uniwersytecie Warszawskim na Wydziale „Artes Liberales" uczy tego unikatowego języka. – Język znałem od dziecka, bo mówiła nim moja babcia. Czy jest trudny? Obcokrajowcy twierdzą, że łatwiejszy od polskiego – śmieje się Król. Ma dziś 20 studentów na trzech poziomach trudności. Wilamowskiego uczą się Polacy, Rosjanie, Litwin i Izraelczyk. Właśnie wydano ilustrowany słownik języka wilamowskiego, w tym z najnowszymi słowami.

W Teatrze Polskim w Warszawie można oglądać dwa przedstawienia w języku wilamowskim – adaptację „Hobbita" i wersję „Boskiej Komedii".

Język wilamowski jest najstarszym żyjącym językiem starogermańskim, ale jak podkreśla dr hab. Tomasz Wicherkiewicz, kierownik Pracowni Polityki Językowej i Badań nad Mniejszościami na Wydziale Neofilologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, od lat badacz wilamowskiego, jest niepowtarzalny, jedyny w swoim rodzaju. – Wynika z połączenia germańskiego i słowiańskiego – tłumaczy dr Wicherkiewicz. On sam w pełni rozumie wilamowski (zna biernie kilkadziesiąt języków), choć, jak przyznaje, „mówi z błędami".

– Na szczęście język wilamowski nigdy nie przestał być używany. Mówi nim kilkanaście, kilkadziesiąt osób z najstarszego pokolenia, kolejnych kilka ze średniego, pojawiają się też „neomówcy". To ci, którzy zaczęli się go uczyć teraz w szkole, na kursach czy lektoracie z tego języka na Uniwersytecie Warszawskim – dodaje dr Wicherkiewicz. Niezwykłe jest to, że języka z Wilamowic uczą się obcokrajowcy. – Australijczyk, komik, napisał bajkę po wilamowsku, a Islandczyk opracował z Tymoteuszem Królem gramatykę wilamowskiego.

Mariana Trelę, burmistrza Wilamowic, choć sam nie ma flamandzkich korzeni (pochodzi z sąsiednich Pisarzowic), cieszy ta reaktywacja. – Język wilamowski jest unikatowy i zasługuje, by został językiem regionalnym. W szkole podstawowej uczy się go dodatkowo 50 dzieci. Widzimy w tym także potencjał do rozwoju turystyki, zwłaszcza kiedy powstanie tu muzeum. Mamy m.in. neogotycki kościół z ołtarzami i rzeźbami naszego „wilamowskiego Wita Stwosza", czyli rzeźbiarza Kazimierza Danka – mówi burmistrz Trela.

Europejski fenomen

Według dra Tomasza Wicherkiewicza, Wilamowice ze swoim unikalnym mikrojęzykiem są jedną z niewielu tego typu społeczności w skali europejskiej, a w Polsce – ewenementem. – Uniknęli wysiedleń, dzięki czemu zachowali swoją lokalną tożsamość. To jest perła, dziedzictwo, które trzeba pielęgnować i chronić ustawą o języku regionalnym – podkreśla językoznawca.

Wilamowianie chcą, by ich język był językiem regionalnym. – W pełni to popieram. Będę apelować do rządu, by poprzeć tę inicjatywę – mówi Danuta Pietraszewska, posłanka PO i przewodnicząca sejmowej Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych. Komisja podjęła decyzję o przygotowaniu projektu nowelizacji ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym, który pozwoliłby uznać wilamowski za język regionalny. Co ważne, Wilamowianie nie posiadają odrębnej tożsamości narodowej czy etnicznej, do czego parli od lat chociażby Ślązacy.

Zgodnie z Europejską kartą języków regionalnych lub mniejszościowych, za język regionalny uważany jest taki, który jest tradycyjnie używany na terenie danego państwa przez mniejszą liczebnie od reszty grupę obywateli. Musi się też różnić od oficjalnego języka tego państwa, ale nie może być dialektem językowym. Jedyny język regionalny uznawany ustawowo to kaszubski, o ten status walczył też łemkowski.

– Język wilamowski spełnia wszystkie kryteria tej ustawy. Poza tym należy nam się to także za lata prześladowań – uważa Tymoteusz Król.

Wilamowice to nie tylko język. Wilamowianie mają także unikalne stroje, zwłaszcza kobiece na różne okazje. Znów zawiera się w nich małżeństwa, chodzi na pogrzeby czy procesje Bożego Ciała.

*Witamy w Wilamowicach

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: i.kacprzak@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL