Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Œlšsk

Ślšzakom brakuje dystansu

Krzysztof Hanke
Fotorzepa / Bosiacki Roman
Teraz najbezpieczniej jest œmiać się z samego siebie – mówi Krzysztof Hanke, założyciel kabaretu RAK.

Rz: Co pana dziœ œmieszy?

Krzysztof Hanke: Szczerze mówišc, nie mamy dziœ zbyt dużo powodów do œmiechu, ale trzeba je samemu stwarzać. Życie bez œmiechu jest złe, człowiek wpada w depresję i trudno się z tego wyzwolić. Trzeba szukać œmiechu i radoœci we wszystkich przejawach życia, nawet jeœli wydaje nam się ono trudne, smutne, ciężkie.

Czyli po 36 latach idea żartu na ciężkie czasy pozostała. Kabaret RAK powstał w 1981 roku. Wtedy Polakom było bardzo nie do œmiechu.

Tak, to idea jak widać uniwersalna. Zaczynaliœmy w domu kultury kopalni Bielszowice w Rudzie Œlšskiej.

A pan był górnikiem, który nie fedrował węgla...

W sumie ja jestem z wykształcenia organizatorem pracy kulturalno-oœwiatowej, ale faktycznie pracowałem wtedy w Domu Kultury Kopalni Węgla Kamiennego Zabrze Bielszowice.

Rozpoczšł się stan wojenny, byliœmy strasznie przygnębieni tym wszystkim. Ludzie czuli brak perspektyw, byli przytłoczeni tš sytuacjš – na ulicach pojawiły się czołgi, żołnierze wchodzili do rzeŸnika i sprawdzali, czy czegoœ nie ma pod ladš. I myœmy postanowili tego potwora oswoić i zrobić program kabaretowy na ten temat. Bo pierwszy nasz program kabaretowy to był faktycznie stricte polityczny – wraz z Andrzejem Stefaniukiem i Ryszardem Siwkiem, który był pierwszym kompozytorem kabaretu RAK, w domu kultury spróbowaliœmy wyœmiać otaczajšcš nasz rzeczywistoœć. Po południu, przy kawie siadaliœmy do fortepianu, coœ tam wyprodukowaliœmy. Ten półgodzinny program kabaretowy postanowiliœmy komuœ pokazać.

Pierwszy wasz występ odbył się dla górników. I poza cenzurš.

Tak, a dokładnie dla kopalnianych zwišzków zawodowych, bo jeszcze wtedy nie było „Solidarnoœci". Zagraliœmy, a w podziękowaniu dostaliœmy po butelce wódki Vistula. I tak, można powiedzieć, staliœmy się kabaretem komercyjnym. Oczywiœcie następne występy już musieliœmy dostosować do obowišzujšcych przepisów. Dziœ jest inny rodzaj cenzury, ale wtedy była cenzura formalna, trzeba było iœć do Głównego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk, złożyć scenariusz i tam dyskutować z tš paniš, „co poeta miał na myœli". Pamiętam, że jednš takš piosenkę, którš napisaliœmy z Andrzejem Stefaniukiem, pani z gliwickiej cenzury po prostu wycięła w całoœci z programu. Nożyczkami. Stwierdziła, że na ten temat w ogóle nie będziemy dyskutować.

To o czym była ta piosenka?

O tym, że czołgi jeżdżš po Bielszowicach. Bo jeŸdziły. Ale i tak jš raz czy dwa zaœpiewaliœmy na scenie. Bo co innego się mówiło w cenzurze, a co innego robiło na scenie. A potem czołgi zniknęły i piosenka się zdezaktualizowała.

Pamiętam, jak na występach w klubie Jowisz w Goduli był pan z SB i kiedy wtršcaliœmy polityczne wstawki, to krzyczał „ja ci dam", dajšc nam do zrozumienia żeby nie iœć dalej w tym kierunku. To były takie czasy, że wróg był jeden, a naród był przeciwko niemu zjednoczony. Dziœ już tak nie jest.

Byliœcie w tamtym czasie jedynym kabaretem z tekstami po œlšsku. I wcale nie politycznym. Raczej œmialiœcie się z przywar Polaków.

Myœmy szybko zrozumieli, że publicznoœć œmieszš żarty o nich samych. Poza tym mieliœmy w tamtych czasach wspaniałych mistrzów od kabaretu politycznego, np. Kabaret Tey z Poznania czy Jana Pietrzaka. Oni doskonale to robili. Zagospodarowaliœmy za to niszę – po œlšsku w kabarecie. I okazało się, że trafiliœmy w dziesištkę. Już podczas pierwszych Spotkań Teatralnych, choć nie zdobyliœmy uznania jurorów, publicznoœć nas pokochała. Bo wtedy byliœmy jedynym kabaretem, który mówił i œpiewał po œlšsku. I uznaliœmy, że trzeba iœć w tym kierunku. Że język œlšski to jest to narzędzie, którym przekażemy treœci kabaretowe uniwersalne, które mówiš o życiu zwykłego człowieka.

Spodziewał się pan takiego sukcesu poza Œlšskiem?

Nigdy w życiu! Na 15. Biesiadach Humoru w Lidzbarku Warmińskim, gdzie rozpoczęła się nasza kariera, zdobyliœmy trzecie miejsce. Jurorzy docenili to, że mówimy naszym językiem. Ale robimy to tak, że jest to zrozumiałe dla każdego. Wtedy też były inne regionalne kabarety, które mówiły po kaszubsku czy góralsku, ale te gwary trudniej się przebijajš w prezentacjach, kaszubska jest mniej zrozumiała. Natomiast my potrafimy dostosować gwarę œlšskš do odbiorcy ogólnopolskiego. I żeby to było rubaszne i œmieszne.

Poza tym bardzo mi pomogła w popularyzacji kabaretu RAK rola Huberta Dwornioka w serialu telewizyjnym „Œwięta wojna" w pierwszej dekadzie XXI wieku. Na pewno film o gorolach i hanysach zbudował mojš ogólnopolskš karierę i chyba podobnie było z Krzysiem Respondkiem, który zagrał potem w wielu serialach.

Z czego lubiš się œmiać Polacy?

Teraz najbezpieczniej jest œmiać się z samego siebie. Na własnym przykładzie pokazuję, jak to robić. Opowiadam historie z życia z punktu widzenia człowieka, który ma niski wzrost, którego natura nie obdarzyła cechami przywódczymi, natomiast podskakuje i robi strasznie dużo zamętu wokół siebie i zawsze wychodzi na swoje.

I powiem pani, że teraz, kiedy zrobimy jakiœ polityczny żart, to u częœci publicznoœci czujemy jakšœ wrogoœć. Jest dziœ dużo ludzi, którzy kompletnie nie majš dystansu do siebie i zatracili poczucie humoru na temat własnej odmiennoœci czy innego sposobu myœlenia. Wielka szkoda. Czegoœ takiego nie było przez 30 lat!

Czyli polityczne antagonizmy przenosimy nawet na występy kabaretowe!

Niestety. Zakładamy, że 20 proc. społeczeństwa to malkontenci, którzy łatwo się obrażajš, nawet słuchajšc skeczy kabaretowych. Jak grałem Huberta Dwornioka, częœć Œlšzaków była obrażona, że gram Œlšzaka, którego postać im się nie podobała. To jest ta grupa, która zawsze będzie z czegoœ niezadowolona. My jako kabareciarze chcielibyœmy, żeby nasza publicznoœć zapomniała o podziałach, troskach, i żeby się œmiała z nas, a więc i z siebie.

Opowiem pani anegdotę. Po występie podszedł do mnie pan i mówi: „Panie Hanke, ale jak pan to wytrzymuje, oni tak pastwiš się nad panem, nad pana wzrostem". Ja nie wiedziałem, co powiedzieć i w końcu mówię: „A wie pan, ile oni mi za to płacš?!". A on na to: „A, to to rozumiem".

Czy ogromny sukces Roberta Górskiego i jego „Ucha prezesa" nie kusi pana, by znowu poœmiać się z polityków?

Absolutnie nie. Robert Górski to jest mistrz nad mistrze i nie wiem, czy był zdolniejszy kabareciarz w tym kraju w ogóle kiedykolwiek. On czego się dotknie, przerabia w kabaretowe złoto, i nie ma sensu, żeby z nim na tym polu konkurować. Trzeba szukać swojej odmiennoœci, swojego podwórka. Wiadomo, że Robert Górski nie napisze nigdy niczego po œlšsku.

„Ucho prezesa" to fantastyczny pomysł, kapitalnie zrealizowany. Choć ja na to patrzę nie jak na program satyryczny, ale paradokument, coœ jak „Sensacje XX w.". I mrówki mi po plecach chodzš.

Kabareciarz podpatruje i naœladuje ludzi. Jakie przywary widzi pan w Œlšzakach?

Że zostali w tym miejscu, gdzie po wojnie ich zostawiono. Cišgle się próbujemy œmiać z podziałów. „Œwięta wojna" była na tym oparta – œcieranie się dwóch różnych kultur. No właœnie, nie wszyscy Œlšzacy majš do tego dystans. A ja życzyłbym Œlšzakom, żeby się bardziej zdystansowali. I docenili œwiat, a nie tylko powtarzali jak mantrę, że Œlšsk to najpiękniejsze miejsce na ziemi. A guzik prawda, wyjdŸcie ze swojej skorupki! Ja podróżuję po œwiecie, większoœć czasu jestem poza Œlšskiem, mieszkam na Karaibach, w Ustce, Brennej, w Warszawie. Poza Œlšskiem też jest cudowny, piękny œwiat. Nie jesteœmy pępkiem œwiata.

A co œlšski kabareciarz robi na Karaibach?

Zimę tam spędzam. Od czterech lat jestem armatorem, mam swój jacht, a żegluję od dziecka. Trzy lata temu przepłynšłem Atlantyk, nie sam, bo jestem zbyt towarzyski, by robić coœ samotnie. Wożę przyjaciół po całych Karaibach na moim jachcie. Marzę, by przepłynšć Pacyfik. Teraz rusza sezon i do lutego będę ciężko pracował. Lato to festiwale, występy, eventy, festyny. A od listopada gramy dla górników, ale może zdziwię paniš – coraz mniej dla górników węgla kamiennego, ale innych z sektora wydobywczego, np. gazowników i wapienników. Takie czasy.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL