Warto pamiętać, że drzewa oczyszczają powietrze

aktualizacja: 07.03.2017, 21:00
Ze statystyk wynika, że normy WHO  są przekraczane niemal  we wszystki...
Ze statystyk wynika, że normy WHO są przekraczane niemal we wszystkich polskich większych miastach
Foto: materiały prasowe

Dobrze chodzić w masce, ale lepiej zmienić przepisy – mówi Weronika Piestrzyńska z organizacji HEAL Polska, analizującej wpływ środowiska na zdrowie obywateli UE.

REDAKCJA POLECA

Rz: Biegać w mieście?

Weronika Piestrzyńska: Sens jest, ale wszystko zależy od poziomu zanieczyszczenia powietrza. Przy aktywności fizycznej wentylacja płuc znacząco wzrasta – dorosły człowiek zazwyczaj wdycha od 6 do 8 litrów powietrza na minutę, przy wysiłku może to być kilka razy więcej. Z drugiej strony regularna aktywność fizyczna poprawia kondycję systemu immunologicznego, który lepiej poradzi sobie np. z infekcjami powodowanymi przez zanieczyszczenia.

Lepiej biegać w parku. Ale czy to nie iluzja?

Jeśli stężenie zanieczyszczeń nie jest bardzo wysokie, zawsze lepiej wybierać tereny zielone, z dala od zabudowań i ruchliwych ulic. Czasem trudno określić dokładną różnicę stężeń pomiędzy centrum miasta a np. parkiem, ponieważ stacji pomiarowych jest za mało – tu mogą pomóc pomiary przenośnymi pyłomierzami. Jednak warto pamiętać o tym, że drzewa oczyszczają powietrze, absorbują zanieczyszczenia.

A może przenieść się do pomieszczeń?

Pod warunkiem że te pomieszczenia są wyposażone w oczyszczacze powietrza. Inaczej zanieczyszczenie może stanowić 50–80 procent tego, co na zewnątrz.

Na jakie substancje należy zwracać szczególną uwagę?

Na pyły zawieszone PM2,5 – czyli cząsteczki o średnicy do 2,5 mikrometra – bo te drobiny mogą przenikać do układu krwionośnego i powodować dalsze szkody w organizmie. Groźne są pyły PM10 (średnica do 10 µm) oraz benzoalfapiren, czyli rakotwórczy i mutagenny związek z grupy węglowodorów aromatycznych. Jeśli chodzi o te substancje, sytuacja w Polsce jest generalnie zła. Dobrze sprawdzać poziom zanieczyszczeń wynikających z ruchu samochodowego: tlenków azotu i ozonu, którego stężenie rośnie zwłaszcza przy wysokiej temperaturze. Wreszcie, trzeba pamiętać, że jesteśmy też narażeni na działanie substancji, których stężenie nie jest mierzone – np. dioksyn czy furanów, powstających przy spalaniu plastiku i śmieci.

Polskie normy są łagodne?

Musimy rozdzielić normę, czyli dopuszczalny poziom zanieczyszczenia, od poziomu informowania i poziomu alarmowego. Polskie normy to 50 µg/m sześc. (dobowy) i 40 µg/m sześc. (średni roczny) dla pyłu PM10 i 25 µg/m szesc. (średni roczny) dla pyłu PM2,5.

Czyli nie odstają od norm Unii Europejskiej.

Ale inaczej jest z poziomami informowania i alarmowania. Na przykład informacja o wysokim stężeniu pyłu PM10 wydawana jest w Polsce dopiero przy 4-krotnym przekroczeniu normy dobowej (200 ?g/m sześc.), a alarm ogłaszany jest przy przekroczeniu 6-krotnym (300 ?g na m sześc.). Dla porównania – we Francji jest to 80 ?g/m sześc.

To znaczy, że kiedy nie ma alarmu, też jest ryzyko.

Aby zorientować się w sytuacji, można skorzystać z zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia, która – chociaż uznaje, że nie ma bezpiecznych poziomów zanieczyszczenia – wydała rekomendacje dla poziomów zanieczyszczeń, znacząco niższe od norm UE. Ze statystyk wynika, że normy WHO są przekraczane niemal we wszystkich polskich większych miastach.

Przez ile dni w roku?

To może być nawet pół roku lub więcej. Zresztą, problem dotyczy także mniejszych miejscowości, gdzie nie ma stacji monitoringu – wykazały to badania przenośnymi urządzeniami. Tam zasadniczą przyczyną jest niska emisja powodowana przez piece do ogrzewania domów.

Niska, bo wyloty kominów są nisko?

Niska emisja to substancje emitowane ze źródeł umiejscowionych do 40 metrów nad ziemią. Przede wszystkim są to domowe kotły i piece, chociaż czasem do tej kategorii wliczany jest też transport. Właśnie ten rodzaj zanieczyszczeń powoduje większość epizodów smogowych w Polsce.

Czy są lepsze i gorsze pory dnia?

W przypadku niskiej emisji najgorzej jest rano, w godzinach 5–7, i przed wieczorem, ok. 17–20, kiedy ludzie rozpalają w domowych piecach. Do tego dochodzą godziny szczytu komunikacyjnego. Ale nie znaczy to, że o godzinie 14 powietrze nagle staje się czyste. Wiele zależy też od warunków meteorologicznych – przy silnym wietrze jakość powietrza znacznie się poprawia, a gdy wiatru brak, smog potrafi utrzymywać się przez wiele dni.

Warto chodzić w masce?

W sprawie zasadności stosowania masek antysmogowych zwróciliśmy się po oficjalne stanowisko do Centralnego Instytutu Ochrony Pracy i Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego. W obu przypadkach uzyskaliśmy informację, że filtry z certyfikatem FFP2 i FFP3 chronią zdrowie.

To są filtry określane powszechnie jako hepa?

Filtry hepa (high efficiency particulate air filter) to te chroniące przed najdrobniejszymi zanieczyszczeniami powietrza. W takie właśnie filtry powinny być wyposażone dobre maski antysmogowe. Jednak jeśli mamy do czynienia z zanieczyszczeniami komunikacyjnymi, warto wyposażyć się także w maskę z filtrem węglowym, który chroni przed zanieczyszczeniami gazowymi.

Są jednak „ale".

Dobrze też skonsultować noszenie maski ze swoim lekarzem – dotyczy to zwłaszcza osób z chorobami układu oddechowego i układu krążenia. W takich maskach nieco trudniej się oddycha, bywają niewygodne, a gdy są źle dopasowane, mogą przepuszczać zanieczyszczenia.

Wygląda na to, że będą potrzebne coraz częściej.

Dlatego kluczowa jest nie tylko kwestia indywidualnych środków ochrony. Niezbędne są zmiany przepisów – zakaz palenia węglem najniższej jakości, kontrola spalania odpadów, obowiązek wymiany pieców, odchodzenie w stronę bardziej przyjaznych zdrowiu źródeł energii. I podnoszenie świadomości na temat zagrożeń związanych z zanieczyszczeniami powietrza – zarówno mieszkańców, jak i rządzących.

POLECAMY

KOMENTARZE