Podkarpacie

Zimowa oferta Bieszczad nie tylko dla narciarzy

Oryginalnej Podkarpackiej kuchnia, można spróbować w bieszczadzkich restauracjach.
Rzeczpospolita/Michał Walczak
Podkarpacie, w szczególności Bieszczady, po letnim i jesiennym sezonie czeka teraz biały sezon.

Bieszczady jak i całe Podkarpacie są atrakcyjne również zimą. Są porządnie naśnieżone stoki narciarskie z wyciągami, łagodne pagórki, idealne dla początkujących. Jest przyzwoita baza hotelowa.

Kto nie powinien tu przyjeżdżać? Przede wszystkim turysta szukający możliwości spędzenia urlopu w luksusowych warunkach, taki, który lubi kuchnię vega, jest przyzwyczajony do tego, że w hotelu czy pensjonacie zawsze jest jacuzzi i niewyobrażający sobie urlopu bez spacerów po miejskim deptaku. Tego tutaj nie znajdzie.

Rozsądne ceny

Ile kosztuje nocleg w te ferie? Ceny zaczynają się od 35 zł od osoby. Jeśli wybierzemy wersję ze śniadaniem i obiadokolacją, ten wydatek zwiększy się do 65 zł. Pakiety świąteczne, 4-dniowe, zaczynają się od 300 zł od osoby. Sezon w tym roku rozpoczyna się tuż przed Bożym Narodzeniem, potem na początku stycznia będzie kilka dni dołka, aż do 15 stycznia, kiedy to na zimowe ferie wyjedzie województwo mazowieckie. Koniec zimowego sezonu to połowa marca. – Ale to nie cenami konkurujemy z resztą polskich regionów, tylko jakością i atrakcyjnością usług – mówi Lucyna Pściuk, jedna z najbardziej znanych osobowości w regionie, ze względu na bezpośredniość wyrażania opinii nazywana „przewodniczką wyklętą"... – Doskonale zdajemy sobie sprawę, że piękne widoki nie wystarczą, bo potrzebny jest wygodny nocleg i świetne wyżywienie – podkreśla.

Podobno najlepiej karmią w Cisnej, w Hoczwi, w Zakapiorze i Pod Malwami w Polańczyku. W Sanoku w Starej Karczmie na rynku i w restauracji Sami Swoi pod miastem.

– Niestety, jest tak, że jest u nas na co popatrzeć, bo widoki mamy piękne. Jest gdzie się przespać i dobrze zjeść, ale na tym atrakcje się kończą. Nie ma galerii, muzeów, brak oferty na kiepską pogodę, a przecież i na tym można byłoby zarobić – narzeka Lucyna Pściuk. Jej zdaniem bieszczadzka turystyka potrzebuje „okrągłego stołu", przy którym usiedliby wszyscy zainteresowani rozwojem tej branży. – Nie chodzi o kolejną konferencję, z której nic nie wynika, ale spotkanie robocze – uważa.

Czy Bieszczadom potrzebna jest promocja? – Mądra zawsze, ale najskuteczniejsza jest ta oparta na szeptanej reklamie. Czyli byłem, widziałem, chcę wrócić. Wtedy będziemy tu mieli ludzi, którzy wiedzą, czego chcą i po co przyjechali – uważa Lucyna Pściuk.

Kuchnia mało znana

Przyjeżdżający w ten region Polacy, którzy nie mogą się nachwalić papieskich kremówek i podhalańskich oscypków, kaszubskich marynat rybnych, o podkarpackich potrawach niewiele potrafią powiedzieć. Tutejsza kuchnia nie jest wyrafinowana. Opiera się na ziemniakach, kapuście, wszechobecnych grzybach, zwłaszcza rydzach i prawdziwkach, nazywanych tutaj dupkami, z silną obecnością czosnku i kminku, często z elementami kuchni żydowskiej. Najbardziej znane potrawy to maczanka, zalewajka, zupa z dupków, czyli grzybowa z prawdziwków ze szczodrym dodatkiem suszonych śliwek. Warto spróbować proziaków. Warte grzechu są również: pierogi z najróżniejszymi farszami, najczęściej nie z wody, tylko smażone, knysze – proziaki z nadzieniem. Miłe wspomnienie dla podniebienia pozostawiają też kresowe hryczanyki, najróżniejsze nalewki, sałatki z dodatkiem rydzów kiszonych i solonych, mazidła z rydzami. Trzeba też wspomnieć o wielkim bogactwie bieszczadzkich ziół, przede wszystkim czosnku niedźwiedziego, który nie rośnie dziko, ale jest uprawiany we wsi Manasterzec w Górach Słonnych. Uprawą i sprzedażą tego specjału zajmuje się Adam Kokos, który z Polańczyka wysyła na zamówienie zioła, przyprawy i herbatki.

Pyszne zagrody

W Serowym Raju w Bukowcu spróbujemy i z całą pewnością kupimy wyjątkowe sery podpuszczkowe. Słynny jest również pensjonat „Czar PGR" i bacówka „Nikosowe Sery". Ten regionalny produkt jest już znany poza Podkarpaciem. Bacówka jest czynna zimą i tak reklamuje swoje menu: „Kartoplani hałuszky z bryndzą pieczone, podane z sosem kurkowym z kaparami – to proste, a jakże wykwintne i smakowite danie kuchni łemkowskiej w naszej wersji. Najlepszej jakości składniki wytworzone tutaj, w Bieszczadach, to podstawa kuchni regionu. Mleko, masło z Górnego Końca, bryndza od Nikosa, zioła od Adama i mamy potrawę. Smacznego wszystkim".

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: d.walewska@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL