Podkarpacie

Paweł Helnarski, współwłaściciel startupu ControlCold:

Paweł Helnarski, współwłaściciel startupu ControlCold.
materiały prasowe
Potencjalnych klientów trzeba przekonywać, by chcieli wydać pieniądze na innowację. To jest bardzo trudne – mówi Paweł Helnarski, współwłaściciel startupu ControlCold.

Rz: Według Fundacji Startup Poland jesteście jednym z wyróżniających się startupów na Podkarpaciu. Na czym polega rozwiązanie ControlCold i jak powstał pomysł?

Paweł Helnarski: Projekt ControlCold jest skierowany do wszystkich osób, podmiotów gospodarczych, które w swojej działalności wykorzystują przemysłowe urządzenia chłodnicze, chłodziarki, klimatyzatory i mają obowiązek corocznego rozliczania się z ilości zużytego czynnika chłodniczego. Prace rozpoczęliśmy w 2015 roku. W dużym stopniu skłoniła nas do tego nowa ustawa o substancjach zubażających warstwę ozonową, która nakłada na przedsiębiorców dodatkowe obowiązki. Jednym z kluczowych zapisów tej ustawy są kary, tzw. opłaty emisyjne za każdy kilogram substancji szkodliwej, na których pracują urządzenia chłodnicze, uwolniony do atmosfery. Drugim, naszym zdaniem, istotnym zapisem jest wprowadzenie obowiązku rejestracji i ewidencjonowania przemysłowych urządzeń chłodniczych. ControlCold jest naszą odpowiedzią na tą ustawę. W ramach tego systemu tworzymy funkcjonalność umożliwiającą stały monitoring urządzeń połączony z systemem alertów. Ma to być także platforma umożliwiająca zbieranie informacji o urządzeniach z możliwością ich dalszego przetwarzania i analizy. Projektowany przez nas system ma ograniczać koszty obsługi urządzeń HAVC średnio o 32 proc. Na powstanie pomysłu miały też wpływ sygnały od klientów, głównie małych zakładów przetwórczych, którzy zgłaszali zapotrzebowanie na system zdalnego monitoringu urządzeń chłodniczych, który zapobiegałby stratom w towarach i byłby osiągalny dla nich finansowo.

Z czego składa się wasz układ?

Po stronie klienta na urządzeniu chłodniczym montowany jest nasz moduł elektroniczny, który zbiera odczyty z czujników i przesyła je do bazy danych, gdzie te odczyty są magazynowane i przetwarzane. Gdy system zarejestruje jakąś anomalię, pod wcześniej podany numer telefonu, przypisany do urządzenia, generowany jest alert w postaci wiadomości SMS. Chodzi o to, aby właściciel takiego urządzenia mógł natychmiast zareagować na awarię i ograniczyć emisję substancji szkodliwych do środowiska, a tym samym znacznie zredukować kwotę płaconych z tego tytułu kar. Oprócz tego system ControlCold magazynuje wszystkie dane o urządzeniach, generuje raporty, a także analizuje efektywność energetyczną zastosowanych rozwiązań chłodniczych. Dzięki temu przedsiębiorca może ocenić, czy sprężarka, której używa, nie jest przeciążona i czy nie trzeba wymienić ją na mocniejszą. Poza tym implementowaliśmy różnego rodzaju narzędzia do rozliczeń z firmami serwisującymi urządzenia HVAC, przydatne głównie dla dużych przedsiębiorstw posiadających kilkanaście lub kilkaset oddziałów, które bardzo często outsourcują tego typu procesy. Nasze rozwiązanie jest w dużym stopniu uniwersalne, współpracuje z większością najpopularniejszych systemów chłodniczych i jest znacznie tańsze od rozwiązań dedykowanych.

Jakie znaczenie ma dla ekologii?

Poprzez stały monitoring urządzeń pozwala w znaczący sposób skrócić czas reakcji na awarie. Oczywiście dzięki temu do środowiska przedostanie się mniej f-gazów i innych substancji szkodliwych, na których pracują urządzenia chłodnicze. Ponadto mówi się teraz wiele o oszczędzaniu energii w gospodarstwach domowych, są akcje medialne zachęcające do wyłączania ładowarek lub innych urządzeń, z których w danej chwili nie korzystamy, ale moim zdaniem o wiele bardziej istotne jest propagowanie tego trendu wśród firm czy instytucji publicznych, ponieważ mamy tutaj do czynienia z nieporównywalnie większą skalą energochłonności. Sądzę, że optymalizacja energetyczna stanie się w przyszłości ważnym elementem prowadzenia biznesu i dlatego w naszym projekcie zaimplementowaliśmy funkcjonalność analizującą pobór energii, co w połączeniu z odczytami innych parametrów pozwoli, po pierwsze, dopasować moc urządzenia do potrzeb danego biznesu, a po drugie, wychwycić anomalie mające wpływ na podwyższony pobór mocy, może to być na przykład niedomknięcie drzwi chłodni przez pracownika lub nagłe rozszczelnienie części układu.

Control Cold ma zróżnicowany zespół, jeżeli chodzi o wykształcenie i ścieżkę kariery zawodowej, także pan łączy wykształcenie informatyczne ze społecznym, pracował pan dla Carrefoura i w sektorze IT. Czy dzięki temu powstaje efekt synergii w startupie?

Jeżeli o mnie chodzi, to oprócz doświadczenia w projektowaniu aplikacji biznesowych podczas pracy przy ContolCold przydatne jest moje wykształcenie ekonomiczne, ponieważ aby wprowadzić nowy produkt na rynek, nie wystarczy go wytworzyć. Trzeba wyjaśnić naszym potencjalnym klientom, co to jest i w jaki sposób może ułatwić ich pracę, ograniczyć ich koszty. Należy ich przekonać, by chcieli wydać na taką innowację pieniądze. To jest bardzo trudne. Staram się to robić, mówiąc uczciwie o tym, co mamy do zaoferowania i na których polach działalności gospodarczej jesteśmy w stanie pomóc. Mój wspólnik Marcin Szczur ma wieloletnie doświadczenie w branży chłodniczej, jego wiedza na temat zawiłości związanych z samymi urządzeniami, ale także z ciągle ewoluującym stanem prawnym w tej dziedzinie jest nieoceniona. Ważną osobą jest nasz elektronik Mateusz Guzik, który ma do nas wiele cierpliwości i lutuje kolejne wersje modułu elektronicznego uwzględniające korekty i poprawki. Myślę, że dobrze się uzupełniamy i właśnie to, że mamy tak różne kompetencje, stanowi o sile naszego zespołu.

W jaki sposób inicjatywa samorządowa StartInPodkarpackie oraz Samsung Inkubator przyczyniły się do rozwoju projektu?

Dzięki StartInPodkarpackie weszliśmy w startupowy ekosystem, mogliśmy przedstawić nasz pomysł szerszemu audytorium, skonfrontować naszą koncepcję z opiniami ekspertów, poznać nowych ludzi, następnie dostrzegł nas Samsung. Cieszymy się, że firma o takiej renomie, jeden ze światowych liderów nowych technologii zwróciła uwagę na nas, zapaleńców z Podkarpacia. Od Samsunga uzyskaliśmy pomoc w wytworzeniu niektórych części software'owych naszego systemu. Owocem współpracy jest także to, że w naszym module elektronicznym montowany będzie komponent Samsunga odpowiedzialny za komunikację z bazą danych.

Jaką rolę może pełnić wasz system w związku z rozwojem tzw. internetu rzeczy i przemysłowego internetu rzeczy?

Mam wrażenie, że teraz mamy do czynienia z małą rewolucją technologiczną w biznesie, związaną z informatyzacją pewnych procesów, które do tej pory były offline. Podobnie dzieje się z produktami dla klientów indywidualnych, do sieci podłączane są lodówki, zegarki czy sterowniki rolet okiennych. Ja cieszę się z tego, że możemy dołożyć tutaj naszą małą cegiełkę.

Gdzie widzi pan rynki zbytu dla rozwiązania?

Wśród podmiotów, które w swojej działalności wykorzystują przemysłowe urządzenia chłodnicze i klimatyzacyjne, a także systemy przeciwpożarowe. Tego typu urządzenia montowane są w większości obiektów użyteczności publicznej. Mam tutaj na myśli średnie i duże markety, galerie handlowe, placówki ochrony zdrowia i wiele, wiele innych. Mamy już pierwszych chętnych na wdrożenia, jest sporo firm, które wpisują nasz projekt do wniosków unijnych.

Czy Podkarpacie to dobre miejsce do prowadzenia biznesu?

Mieszkamy w Krośnie. To piękne miasto w sercu Beskidu Niskiego. Jest tutaj wszystko co potrzebne do życia, zabytki, urzekająca przyroda, a droga do biura trwa średnio 15 minut. Biznesowo pewnie lepsza jest Warszawa, ale nasz region, zwłaszcza Rzeszów, gospodarczo prężnie się rozwija i ma wiele do zaoferowania inwestorom.

Jest pan prezesem Stowarzyszenia Demokracja Obywatelska Równe Szanse. Jakie inicjatywy podejmujecie na Podkarpaciu i czy mają związek z biznesem?

Stworzyliśmy to stowarzyszenie jako platformę dla naszej działalności społecznej. Staramy się w kooperacji z innymi NGO pomagać w aktywizacji osób bezrobotnych, a także podnosić kompetencje zawodowe pracowników. Wiem, że ze względu na brak czasu robimy to w stopniu niewystarczającym. Ubolewam nad tym, bo bardzo mi zależy na tym, aby ta trochę zapomniana południowa cześć województwa podkarpackiego obejmująca Krosno, Jasło i Sanok rozwijała się równie dynamicznie jak część północna na czele z Rzeszowem.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL