Życie Rzeszowa i Podkarpacia

Wycieczka do dawnych czasów

Maciej J. Nowak
Fotorzepa / Gardziński Robert
Sformułowanie „perła Podkarpacia" jest już zapewne trochę wyświechtane. Ale gdybyśmy mieli je zastosować do którejś miejscowości regionu, chyba przede wszystkim trzeba byłoby wyróżnić Sanok. Miasteczko to bowiem ma chyba najlepsze cechy całego województwa.

Przede wszystkim centralna jego część to klimatyczny rynek. Co prawda trwają często dyskusje na temat wyższości rynku rzeszowskiego nad sanockim i odwrotnie, ale chyba to właśnie rynek sanocki ma to coś – urok pięknego prowincjonalnego miejsca. To tutaj znacznie łatwiej można zauważyć każdy, nawet drobny, szczegół: fontannę, siedzibę samorządu, galerię obrazów, lokalną restaurację, a nawet... balkon małego bloku mieszkalnego ze stałym lokatorem: małym pieskiem, który stale obserwuje, co się na rynku dzieje. Na uboczu zaś całkiem sprawnie wkomponowano pomnik innego obserwatora rynku – Zdzisława Beksińskiego, jednego z bardziej znanych sanoczan.

Poza tym w Sanoku jest sporo innych atrakcji: Muzeum Budownictwa Ludowego, czyli skansen obejmujący na powierzchni 38 ha ponad 100 budynków z okresu od XVII do XX w., obrazujący kulturę polsko-ukraińską wschodniej części Karpat. Kilka lat temu skansen został rozszerzony o specjalny Rynek Galicyjski z prawdziwą „starą" piekarnią, pocztą czy fotografem. Osoby, których wędrówka (najlepiej z jednym z przewodników) po skansenie nie zmęczy, mogą pójść wyżej, na leśną wycieczkę na położone w Górach Słonnych Orle Skałki. Inna atrakcja to Zamek Królewski, ukochany przez żonę Władysława Jagiełły Elżbietę Granowską. Królowa spędziła tu sporo czasu, w tym ostatnie swoje lata.

Praktycznie w okolicy każdego z tych miejsc można znaleźć ciekawe punkty widokowe. Chyba najpiękniejszy z nich jest ten na Aptekarce, czyli znajdującej się w centrum miasta górze, na którą prowadzą kręte parkowe ścieżki i na której szczycie usypano kopiec Adama Mickiewicza. Kiedyś, przed wojną, właśnie tutaj sanoccy maturzyści świętowali ukończenie szkoły. Dziś można spokojnie patrzeć stamtąd zarówno w stronę Bieszczad, jak i okolic Nowego Sącza.

Zmęczeni intensywnym zwiedzaniem mają wiele możliwości odpoczynku: spędzenie czasu nad Sanem, odwiedziny w sanockim antykwariacie i niemniej klimatycznych księgarniach, grę na kortach tenisowych czy też wypicie kawy w jednej z malutkich kawiarni. A patrząc szerzej, Sanok to świetna baza wypadowa w Bieszczady i nad Zalew Soliński z jednej strony oraz do Przemyśla czy Łańcuta z drugiej.

Na Podkarpaciu miejsc pięknych jest wiele. Urokliwe (i znajdujące się blisko Sanoka) Lesko ze swą słynną kawiarnią Słodkim Domkiem (i niepowtarzalnymi śliwkami w czekoladzie), położona w bieszczadzkim sercu Cisna, odległe Ustrzyki Górne... Ale to właśnie w Sanoku tych wyjątkowych terenów jest najwięcej. Zapewne z perspektywy ich mieszkańców to codzienność. Ale dla gości z innych części Polski Sanok ma niepowtarzalny urok i kojarzy się trochę z odległymi czasami, których ślady można znaleźć praktycznie na każdej ulicy. Niewątpliwie to jedno z tych miejsc w regionie, które naprawdę warto odwiedzić.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL