Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Życie Regionów

Oszczędny budżet Unii wyzwaniem dla regionów

W Komitecie Regionów zasiada 350 przedstawicieli samorzšdów lokalnych i regionalnych z państw Unii Europejskiej.
materiały
Polskie regiony muszš przygotować się na znacznie mniejszy strumień pieniędzy w nowym unijnym budżecie. Zasypanie powstałej w ten sposób luki będzie wyzwaniem dla rzšdu i samorzšdów.

Brexit stał się okazjš do przeprowadzenia pogłębionej debaty o unijnym budżecie. A co za tym idzie, o głównych politykach z niego finansowanych. W wyniku wyjœcia Wielkiej Brytanii z UE powstaje bowiem w budżecie unijnym dziura rzędu 13 mld euro rocznie. Nie wiadomo, o ile zmniejszy się pula na politykę spójnoœci. Komisja Europejska chce zaproponować model mieszany. Czyli poprosić państwa członkowskie, żeby trochę dołożyły do budżetu, np. wypełniły połowę luki po Brytyjczykach nowymi pieniędzmi. A druga połowa zostałaby skompensowana oszczędnoœciami.

Ale brexit to nie wszystko. Bo pojawiajš się nowe unijne priorytety, jak polityka obronna, bezpieczeństwo czy migracja. – Będzie też kwestia systemowego finansowania usuwania skutków katastrof naturalnych. Do tej pory to odbywało się w sposób doraŸny – zauważa Stanisław Szwabski, były wieloletni przewodniczšcy Rady Miasta Gdyni.

Trochę oszczędnoœci, trochę nowych pieniędzy

Gunther Oettinger, komisarz ds. budżetowych UE, ma następujšca propozycję: sfinansujmy nowe cele w 20 proc. z oszczędnoœci, a w 80 proc. z nowych pieniędzy. I w sumie proponuje, żeby nakłady państw członkowskich na UE wzrosły z obecnych 1,05 proc. produktu narodowego brutto do poziomu między 1,1 a 1,2 proc. Czyli powiedzmy do 1,15 proc. Komisja na razie nie podaje żadnych liczb, te pojawiš się dopiero 29 maja. A potem będš jeszcze przedmiotem długotrwałej i ciężkiej debaty w gronie państw członkowskich, która musi zakończyć się jednomyœlnš decyzjš.

Ale te kierunkowe zapowiedzi dotyczšce proporcji nowych pieniędzy i oszczędnoœci „Rzeczpospolita" przełożyła na liczby. I wyszło, że polityka spójnoœci i wspólna polityka rolna musiałyby zostać zredukowane w optymistycznym scenariuszu o blisko 10 proc. To ten scenariusz, który zakłada, że państwa członkowskie zgadzajš się dołożyć nowych pieniędzy do budżetu do poziomu 1,15 proc. PNB. Ale gorszy scenariusz to ten, w którym proporcja składek się nie zmieniš. Wtedy nakłady na politykę spójnoœci i na wspólnš politykę rolnš zmniejszyłyby się o 20 proc.

Wiadomo, że wszystkie oszczędnoœci musiałyby się dokonać właœnie w tych dwóch dziedzinach, bo one sš największe i stanowiš odpowiednio po 37 proc. unijnego budżetu. Inne obecne typy wydatków albo się nie zmieniš, jak np. administracja, albo muszš wzrosnšć, jak wydatki na innowacyjnoœć, działania zewnętrzne UE czy bezpieczeństwo.

Dla Polski spadek nakładów na politykę spójnoœci o 10 proc. (w scenariuszu pozytywnym) czy 20 proc. (w scenariuszu negatywnym) oznaczałby ubytek rzędu 8–16 mld euro w cišgu siedmiu lat, gdyby założyć, że zasady przyznawania pieniędzy pozostałyby bez zmian.

Ale niestety, nie jest pewne, że tak się nie stanie. Bo koniecznoœć dokonania oszczędnoœci uruchomiła dyskusję o sensie utrzymania polityki spójnoœci i polityki rolnej w obecnym kształcie. Mówi o tym choćby raport grupy wysokiego szczebla pod kierunkiem byłego komisarza i byłego premiera Włoch Maria Montiego, sporzšdzony na zlecenie Komisji Europejskiej.

Powołuje się on na opinię ekonomistów, według której polityka rolna i polityka spójnoœci nie tworzš europejskiej wartoœci dodanej, bo majš charakter redystrybucyjny. Na drugim biegunie sš badania naukowe i innowacje oraz wewnętrzne i zewnętrzne bezpieczeństwo UE, które – jako bardziej europejskie – powinny dostać większe finansowanie z Brukseli.

Sankcje za brak praworzšdnoœci

Do tego dochodzš argumenty o koniecznoœci zmiany kryteriów w polityce spójnoœci. Jeden wštek dotyczy tego, kto miałby prawo do pieniędzy. Obecnie korzystajš przede wszystkim regiony o œrednim PKB na mieszkańca poniżej 75 proc. œredniej unijnej, a w mniejszym stopniu również te o œredniej poniżej 90 proc. œredniej unijnej. I to jedyny warunek. W debacie pojawia się natomiast propozycja, by częœć pieniędzy była uzależniona od poziomu bezrobocia, co oznacza, że bardziej skorzystałyby kraje południa Europy niż polskie regiony. Drugi wštek to tzw. warunkowoœć. W wypadku Polski chodzi przede wszystkim o praworzšdnoœć.

Niektóre stolice UE chciałyby, żeby kraje nieprzestrzegajšce praworzšdnoœci były pozbawione dostępu do unijnych funduszy. Komisja Europejska zamierza przygotować propozycję mechanizmu nie tyle karzšcego wprost finansowo za brak praworzšdnoœci, ale uzależniajšce dostęp do częœci funduszy od istnienia skutecznego i niezależnego sšdownictwa. Wreszcie trzeci wštek dyskusji to cele polityki spójnoœci. Więcej miałoby być na tzw. miękkie cele, czyli np. innowacyjnoœć, walkę za zmianš klimatycznš. A mniej na twardš infrastrukturę.

Wszystkie te zmiany, gdyby doszły do skutku, oznaczałyby jeszcze mniej pieniędzy dla Polski, niż wynikałoby tylko z arytmetycznego rachunku przeprowadzonego w zwišzku z brexitem i z nowymi wydatkami na obronę, bezpieczeństwo i migrację.

Jedna polityka dla wszystkich

– Wyrównywanie różnic między biednymi i bogatymi regionami UE musi pozostać celem polityki spójnoœci – uważa Marek WoŸniak, marszałek województwa wielkopolskiego. Wskazuje, że w UE istniejš ogromne dysproporcje nie tylko między regionami, ale także w ich granicach. I unijna polityka regionalna musi je częœciowo zmniejszać.

– Nie wszyscy muszš jechać z tš samš prędkoœciš, wiadomo, że zawsze będš różnice. Ale jest pewien podstawowy zestaw praw cywilizacyjnych, jak dostęp do edukacji, opieki zdrowotnej czy prawo do pracy, który musi być zapewniony – argumentuje marszałek. Sprzeciwia się jednak takim zmianom w polityce spójnoœci, o których mówi częœć płatników unijnych netto, które polegałyby na pozostawieniu œrodków tylko dla najbiedniejszych regionów.

– Wtedy wiele krajów przestanie popierać politykę spójnoœci. Bo po co, skoro z niej bezpoœrednio nie korzystajš – mówi WoŸniak. Zgadza się, że różna powinna być skala transferów do regionów najbiedniejszych i tych bardziej zamożnych, podobnie jak inne powinny być cele finansowania. Ale musi pozostać jedna polityka dla wszystkich.

W tym zresztš Polska może liczyć na poparcie wszystkich regionów w UE. Bo wszyscy, nawet jedna z najbogatszych w UE Bawaria, w jakiejœ mierze z unijnych œrodków korzystajš. I właœnie Bawaria i również zamożny region Dolnej Austrii wystšpiły w biegłym roku z apelem o zachowanie polityki spójnoœci. W Komitecie Regionów, instytucji gromadzšcej przedstawicieli regionów i władz lokalnych państw UE, powstała inicjatywa Sojuszu na rzecz Spójnoœci. Od ubiegłego roku dołšczajš do niego kolejne regiony i organizacje, 1 lutego zrobiły to wschodnie województwa Polski: œwiętokrzyskie, lubelskie i podlaskie. Celem sojuszu jest wywieranie presji na rzšdy w toku debaty budżetowej o zachowanie polityki spójnoœci i jej priorytetów. A także metod finansowania w postaci przede wszystkim dotacji.

Pożyczki zamiast dotacji

Bo to jest kolejne zagrożenie: Bruksela chciałaby na szerszš skalę wprowadzić finansowanie instrumentami zwrotnymi, czyli po prostu pożyczkami czy gwarancjami. Miałoby to pozwolić na sfinansowanie inwestycji w znacznie większej skali niż za pomocš dotacji, ale jest wyzwaniem dla krajów, które nie majš dużego dostępu do prywatnych Ÿródeł i wystarczajšcego doœwiadczenia w korzystaniu z nich. – Nie mam nic przeciwko inżynierii finansowej, w naszym regionie jako pierwsi i z bardzo dobrymi rezultatami korzystaliœmy z programów JEREMIE i JESSICA – zauważa marszałek Wielkopolski.

To unijne programy wsparcia głównie małych i œrednich przedsiębiorstw i dla tego sektora gospodarki bardzo dobrze – zdaniem WoŸniaka – działajš. Jednak Komisja myœli o czymœ innym, na wzór tzw. planu Junckera, czyli funkcjonujšcego już Europejskiego Funduszu Inwestycji Strategicznych.

– To jest program scentralizowany, nastawiony na przedsięwzięcia duże i biznesowe – uważa WoŸniak. Według w niego w Brukseli widać dšżenie do centralizowania wydawania pieniędzy i ustawiania wspólnych kryteriów dla wszystkich, a nie – jak dotšd – dzielenia na koperty narodowe. W ogólnoeuropejskiej konkurencji taki kraj jak Polska miałby mniejsze szanse.

Pienišdze dajš spokój na wsi

W kontekœcie polityki regionalnej często mówi się tylko o polityce spójnoœci. Ale ważna jest także druga wielka kategoria wydatków, również zagrożona cięciami, czyli wspólna polityka rolna. Na niš składajš się dopłaty bezpoœrednie dla rolników oraz œrodki na rozwój obszarów wiejskich.

– Teraz już nie tylko trzeba wspierać Europę Œrodkowo-Wschodniš, ale też południowš, jak Portugalia, Grecja czy niektóre regiony Włoch. Tam panuje przekonanie, że nasz region przez ostatnie lata dostał już doœć pieniędzy – mówi Marek Olszewski, wójt gminy Lubicz i prezes Zwišzku Gmin Wiejskich RP. – Dopłaty bezpoœrednie bardzo wspierajš rolnictwo, dzięki nim na wsi panuje spokój. Samoobrona nie miałaby tam teraz szans – zauważa Olszewski. Jednoczeœnie wskazuje, że cišgle potrzebne sš inwestycje w infrastrukturę na wsi. – Połowa mieszkańców wsi cišgle nie jest podłšczona do kanalizacji. Postęp jest oczywiœcie ogromny, bo zaczynaliœmy prawie od zera. Ale potrzeby cišgle sš – mówi wójt. Kolejna sprawa to drogi. – W Polsce buduje się duże drogi. A tych lokalnych albo nie ma, albo sš w katastrofalnym stanie – uważa Olszewski. Według niego pieniędzy na rozwój obszarów wiejskich powinno być więcej. Ale zdaje sobie sprawę, że w kontekœcie dyskusji o oszczędnoœciach budżetowych może to być trudne.

Wszystkie te wyzwania oznaczajš, że Polska musi się przygotować na znacznie mniejszy strumień pieniędzy. I to w sytuacji, gdy ogromny postęp co prawda już się dokonał, ale pozostaje cišgle deficyt infrastrukturalny, w innowacyjnoœci czy w poziomie życia na wsi. Rzšd musi się przygotować na to, żeby powstałš lukę uzupełnić krajowymi œrodkami. Chodzi zarówno o dopłaty bezpoœrednie dla rolników (mowa jest bowiem o częœciowej ich renacjonalizacji), jak i o pienišdzach na inwestycje. W Polsce około połowy inwestycji jest dziœ realizowanych za pienišdze UE, a były lata, gdy wskaŸnik ten sięgał nawet 70 proc. Musimy na nowo nauczyć się finansować te potrzeby z pieniędzy publicznych oraz w większym stopniu korzystać ze współpracy w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego.

Opinia

Mieczysław Struk, marszałek województwa pomorskiego

Już w 2016 r. przyjęliœmy stanowisko Zwišzku Województw RP ws. przyszłoœci polityki spójnoœci, w którym wyraziliœmy poglšdy wszystkich 16 województw. Do najważniejszych postulatów mogę zaliczyć: utrzymanie traktatowych celów polityki spójnoœci, tj. spójnoœci społecznej, gospodarczej i terytorialnej; pełnienie przez politykę spójnoœci roli kluczowej polityki inwestycyjnej UE, która generuje tzw. europejskš wartoœć dodanš; koniecznoœć korekty zakresu interwencji polityki spójnoœci w kierunku uwzględnienia nowych wyzwań, zwišzanych m.in. z demografiš, migracjami, bezpieczeństwem energetycznym czy granicami zewnętrznymi UE; utrzymanie udziału polityki spójnoœci w budżecie UE co najmniej na obecnym poziomie oraz jej zakresu terytorialnego – polityka spójnoœci powinna nadal obejmować wszystkie regiony UE, a jej wymiar finansowy i zakres interwencji oraz szczegółowe instrumenty realizacyjne powinny być dostosowane do specyfiki poszczególnych regionów (instrumenty „szyte na miarę"). Bez polityki spójnoœci Unia Europejska nie będzie miała realnej możliwoœci konkurowania na arenie międzynarodowej.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL