Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Życie Regionów

Karl-Heinz Lambertz: Polityka spójności jest częściš unijnego DNA

AFP, Emmanuel Dunand
Regiony nie powinny być karane za coœ, co jest w kompetencjach rzšdu centralnego – mówi szef Komitetu Regionów.

Rz: Zwišzane z brexitem zmniejszenie dochodów budżetowych to okazja do szukania oszczędnoœci. Ożyła więc debata nad sensem wydawania pieniędzy na kosztownš politykę spójnoœci. Niektórzy podajš w wštpliwoœć jej wartoœć dodanš.

Karl-Heinz Lambertz: Powtórzę, co powiedział Jean-Claude Juncker: Zanim zaczniemy mówić o pienišdzach, pomówmy o celach. I jeszcze cytat z Sigmara Gabriela, ministra spraw zagranicznych Niemiec: Nie rozmawiajmy już o płatnikach netto, bo wszyscy sš beneficjentami netto Unii Europejskiej. Oczywiœcie zdaję sobie sprawę z tego, że nie da się uciec od dyskusji o pienišdzach. Ale Unia Europejska bez polityki spójnoœci nie jest Uniš, której chce Komitet Regionów. Polityka spójnoœci jest częœciš unijnego DNA. Renacjonalizacja jest dla nas nie do przyjęcia. Postulujemy również, żeby polityka dotyczyła nadal wszystkich regionów: wszyscy na niš płacš i wszyscy z niej korzystajš. Trzeba Unię utrzymać razem i nie da się tego zrobić, obejmujšc politykš spójnoœci wyłšcznie najbiedniejsze regiony.

Dlaczego? Czy chodzi o to, jak argumentujš niektórzy, że gdy wykluczy się bogate regiony, to takie kraje, jak Holandia, Niemcy czy Szwecja, nie będš już miały interesu w utrzymywaniu polityki spójnoœci?

To odgrywa pewnš rolę, ale prawdziwe uzasadnienie jest inne. Wystarczy porozmawiać z tymi bogatszymi regionami, które sš wielkimi zwolennikami polityki spójnoœci. Oni chcš być włšczeni w politykę zmniejszania nierównoœci, pamiętajmy, że tam też jest duże zróżnicowanie. Chodzi o to, żeby wszyscy, wedle swoich możliwoœci, kontrybuowali w polityce, która ma dla Unii wartoœć dodanš. Oczywiœcie różna musi być skala finansowania, cele, używane instrumenty – w zależnoœci od poziomu rozwoju. Ale wszyscy muszš w tym brać udział. Jesteœmy przeciwni stawianiu sprawy w ten sposób, że polityka spójnoœci to jest przestarzała polityka, a teraz mamy nowe cele. To prawda, że przed UE stojš nowe wyzwania. Ale jak przeanalizujemy je każde z osobna, to zobaczymy, że tak naprawdę od wielu lat w każdej z tych nowych dziedzin polityka spójnoœci już coœ robiła, jak choćby projekty infrastrukturalne „Łšczšc Europę" czy programy badań naukowych i innowacyjnoœci. Trzeba więc pewne rzeczy wzmocnić, lepiej koordynować, poprawiać, a nie odkładać na bok, bo przestarzałe.

A jakie pienišdze sš na to potrzebne?

Nie trzeba być profesorem, żeby zrozumieć, że wielki projekt europejski nie może być finansowany z 1 proc. produktu narodowego brutto unijnych krajów. Wielkim problemem, rakiem, który toczy UE, jest brak wystarczajšcych zasobów własnych w unijnym budżecie. Ale z drugiej strony musimy być realistami. Nie sšdzę, żeby dało się dziœ zrobić budżet na poziomie 5 proc. PNB, nie wierzę też, żebyœmy dokonali rewolucji z dochodami własnymi. Mamy więc 1,08 proc. PNB, potrzebne do utrzymania obecnych wydatków i skompensowania brexitu, i 1,3 proc. jako postulat Parlamentu Europejskiego. Nie zdziwiłbym się, gdyby wynik ostateczny ulokował się minimalnie poniżej 1,2 proc. PNB.

Fundamentem polityki spójnoœci jest solidarnoœć. Fakt, że Polska, i kilka innych krajów naszego regionu, nie przyjmuje uchodŸców, zmniejsza chęć rzšdów krajów płatników netto. Nie pomagajš też problemy z praworzšdnoœciš. Czy te elementy sš obecne również w debacie na poziomie regionów?

To jest fundamentalna debata w Unii: jakie sš wartoœci, które dzielimy w Unii rozszerzonej w 2004 roku. Zajmuję się politykš blisko pół wieku i to jest moje wielkie rozczarowanie. Byłem wielkim zwolennikiem rozszerzenia, mimo że gospodarczo były wštpliwoœci, ale było wyjštkowe okienko historyczne. Nigdy nie przypuszczałem, że będzie taka rozbieżnoœć w podejœciu do wartoœci europejskich. Ale jesteœmy przeciwni warunkowoœci politycznej. Nie chcemy, żeby regiony były karane za coœ, co jest w kompetencjach rzšdu centralnego. Trzeba jednak rozwišzać ten problem. Bo będziemy mieli bardzo nieprzyjemnš dyskusję o warunkowoœci politycznej. Rozmawiam z ministrami czy ambasadorami i niektórzy sš w tej sprawie bardzo zdecydowani.

Mamy cišgle nierozwišzany kryzys kataloński. Niektórzy argumentujš, że polityka regionalna UE napędza regionalne separatyzmy. Był pan przez lata liderem mniejszoœci niemieckiej w Belgii, regionalne konflikty sš dla pana codziennoœciš. Czy to dobra ocena?

Absolutnie się z tym nie zgadzam. Podobnie jak nie podzielam opinii tych, którzy wieszczš efekt domina. Naprawdę znam dobrze ten problem, zajmuję się tym, właœciwie od kiedy ukończyłem 18 lat, w kraju, w którym wie wszystko o regionalizmach. Uważam, że jest dokładnie odwrotnie. Przede wszystkim to nie jest tak, że wszystkie około 300 regionów w UE każdego dnia œni o swojej niepodległoœci. Jest kilka przykładów. Ale jak te regiony spojrzš na to, co dzieje się z Kataloniš, to naprawdę dwa razy się zastanowiš, zanim będš jš naœladować. Czy mówimy o Szkocji, czy o Flandrii, czy o północnych Włoszech, czy o Korsyce. Jedyne inteligentne wyjœcie to negocjować równowagę wewnętrznš, warunki autonomii. Co zresztš Katalonia od lat robiła. Polityka spójnoœci zawiera element pozytywny, bo w pewien sposób trzyma nas razem, przynosi solidarnoœć, ale nie naiwnš. Najwięcej na tym korzystajš Niemcy. Zdarza się, że regiony nie bardzo zadowolone ze swojej sytuacji domagajš się więcej solidarnoœci na poziomie międzynarodowym. Mamy z tym do czynienia w Katalonii, również we Flandrii. Często zapominajš, że gdyby stały się suwerenne, to musiałyby okazywać więcej solidarnoœci wobec reszty UE.

Karl-Heinz Lambertz, belgijski polityk Partii Socjalistycznej, jest przewodniczšcym Komitetu Regionów od 2017 roku. Urodzony w 1952 roku, absolwent prawa na belgijskich uniwersytetach, od wczesnej młodoœci angażował się w politykę. W latach 1999–2014 był ministrem-prezydentem wspólnoty niemieckojęzycznej w Belgii.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL