Pomorze

Święta w tym roku zaczynają się na jarmarku

Jarmark Bożonarodzeniowy daje możliwość świątecznego spędzenia czasu z rodziną.
Rzeczpospolita, Łukasz Głowała
Doświadczenie w organizowaniu imprez masowych zaprocentowało. W stolicy Pomorza zorganizowano jeden z najładniejszych jarmarków bożonarodzeniowych w kraju.

– Cieszę się, iż w ciągu ostatnich kilku lat udało nam się wypracować takie standardy, że dziś możemy być z niego dumni – mówi Anna Zbierska, zastępca dyrektora Wydziału Promocji i Komunikacji Społecznej Urzędu Miejskiego w Gdańsku. – Nasz jarmark to połączenie smaków i zapachów. To miejsce, w którym łączą się doznania kulinarne z artystycznymi. Jarmark Bożonarodzeniowy to miejsce przyciągające magią, miejsce spotkań i świątecznego spędzania czasu. Jest równie popularne wśród mieszkańców, jak i turystów – dodaje Zbierska.

Jego główną atrakcją jest w tym roku łoś Lucek, który zamieszkał w domku pod nazwą Siedlisko Łosia (znajduje się na Targu Węglowym). Łoś co 15 minut mówi do publiczności ludzkim głosem, opowiada dowcipy i śpiewa kolędy. Głosu głównej atrakcji jarmarku użyczył Jarosław Boberek, mistrz dubbingu, znany z roli Króla Juliana i Kaczora Donalda.

Sercem jarmarku jest Anielski Młyn – ośmiometrowa, trzypoziomowa szopka z ruchomymi figurami: Trzech Króli, Świętej Rodziny, aniołów i świętych: Barbary, Mikołaja, Jana Nepomucena i Wojciecha. Wyrzeźbione w lipowym drewnie postaci wyszły spod ręki kociewskiego twórcy ludowego Michała Ostoja-Lniskiego.

W opinii organizatorów najbardziej bajecznym miejscem jest zaprzężona w dwa renifery Zaczarowana Kareta. Choć z pewnością świątecznej magii nie zabraknie także na weneckiej karuzeli z rumakami. Z kolei zakochani mogą się całować pod jemiołą, co ma ponoć przynieść im szczęście w nowym roku. Dla zadumanych stanął zagajnik z kapliczką.

Od 6 grudnia po jarmarku krąży również Święty Mikołaj. Na pamiątkę spotkania z nim każdy otrzyma pocztówkę z dedykacją: „Niech nie traci we mnie wiary ani duży, ani mały". W niektóre dni Mikołajowi towarzyszyć będą gdańskie anioły, w które wcielać się będą aktorzy Teatru Feta.

Nie zabrakło także miejsca dla tych, którzy lubią spędzać czas aktywnie. Tuż obok Siedliska Łosia wzniesiona została Górka Lodowa, czyli wysoka na 4 metry, wyposażona w trzy tory saneczkowe o długości 35 metrów zimowa zjeżdżalnia. Sprzęt do zjeżdżania można wypożyczyć. Trzy zjazdy kosztują 10 zł (razem ze sprzętem). Górka jest oświetlona i dzięki temu dostępna także po zmroku.

Ale jarmark to tradycyjnie również miejsce, gdzie można zrobić świąteczne zakupy. Na klientów czekają rzeczy wyjątkowe, artystyczne i wykonane ręcznie, często upcyklingowe: zegary, lampy, świeczniki, wełniane dzianiny, kolorowe płaszcze, czapki i kominy (z odzyskanych do ponownego szycia materiałów).

Znajdą się tam również kramy z naturalnymi kremami i ręcznie wyrabianymi mydłami. Oczywiście można też będzie kupić ozdoby świąteczne i choinkowe. Nie zabraknie pomysłów na prezenty dla najmłodszych: edukacyjne łamigłówki, ręcznie malowane drewniane zabawki, bawełniane szmacianki, ekologiczne lalki i antyalergiczne przytulanki. A dla tych, co zgłodnieją – stoiska z tradycyjnym jedzeniem i grzanym winem.

Inną świąteczną atrakcją Trójmiasta jest szopka z piasku, która stanęła na placu Inwalidów Wojennych w Gdańsku-Oliwie. Do budowy rzeźby wykorzystano w tym roku 90 ton piasku. Prace nad nią trwały ponad tydzień.

Kto jednak woli się przygotowywać do świąt w bardziej kameralnej atmosferze, może zamiast jarmarku w Gdańsku odwiedzić podobne targowisko w Wejherowie, które ruszy już 13 grudnia. Na odwiedzających czeka wenecka karuzela, lodowisko oraz kramy z tradycyjnymi wędlinami, rybami, miodami oraz ziołami.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL