Pomorze

Cirque du Soleil, pokaże w kwietniu spektakl „Ovo” w Gdańsku i Krakowie

Kanadyjski cyrk nowego typu zbudował swoją legendę, odrzucając tresurę zwierząt i całkowicie koncentrując się na popisach akrobatów, tancerzy, aktorów.
Alter
Najsłynniejszy cyrk, Cirque du Soleil, pokaże w kwietniu spektakl „Ovo” w Gdańsku i Krakowie.

„Ovo", przedstawienie o mrówczej pracy owadów, można również traktować jak bajkę o gigantycznym wysiłku pewnego kanadyjskiego cyrkowca, który stworzył z niczego rozrywkowy koncern przynoszący rocznie blisko miliard dolarów zysku.

W podstawowym znaczeniu tytuł „Ovo" to po portugalsku „jajo". Ten ponadczasowy symbol cykliczności życia i narodzin symbolizuje myśl przewodnią widowiska. W słowie „ovo" ukryty jest jednocześnie graficzny symbol owada: dwie litery o są jego oczami, a v – głową.

Przepiękna biedronka

– „Ovo" jest podróżą do barwnego, tętniącego życiem mikrokosmosu, w którym owady pracują, jedzą, trzepoczą skrzydłami, bawią się, walczą i szukają miłości w nieustającym, pełnym energii ruchu – powiedziała Deborah Colker, scenarzystka, reżyserka, choreografka. – Domem naszych bohaterów jest świat naturalnej różnorodności i piękna, chwil wartkiej akcji i momentów przepełnionych uczuciami. Kiedy pośród nich pojawia się dziwne jajo, owady ogarnia zdumienie i ogromne zaciekawienie symbolem tajemnicy oraz cyklicznego porządku życia. Kiedy niezdarny, dziwaczny owad przybywa do tętniącej życiem gromady, jego uwagę zwraca przepiękna biedronka. To miłość od pierwszego wejrzenia, i to z wzajemnością.

Liz Vandal, projektantka kostiumów do „Ovo", nie ukrywa, że owady zawsze ją fascynowały.

– Kiedy byłam mała, kładłam w ogródku kamienie w pobliżu drzew owocowych i co jakiś czas podnosiłam je, by zobaczyć, kto pod nimi zamieszkał – opowiada. – Głaskałam gąsienice, a do domu wpuszczałam motyle. Kiedy dowiedziałam się, że inspiracją dla „Ovo" są owady, od razu pomyślałam, że to idealna okazja do wyrażenia mojego uwielbienia dla tego imponującego świata.

Liz Vandal, tworząc kostiumy, inspirowała się superbohaterami z przyszłości i zbrojami z różnych epok.

– Generalnie jednak przypomniałam sobie, co czujemy, stając twarzą w twarz z pająkiem, karaluchem czy motylem – tłumaczy kostiumografka. – Potem stworzyłam szczegółowe szkice kostiumów, odwołujących się do ich budowy. Na przykład spodnie z żyłkowanej koronki przywołują na myśl skrzydła ważki, zaś „irokez" z cienkich, czerwonych łodyżek – żądło komara. Świerszcze są najważniejszymi w przedstawieniu owadami. Mają nogi, które oddzielają się od ciała, stwarzając wrażenie, że nadciąga owadzia plaga.

Liz Vandal wykorzystała też technikę haftu, stworzoną przez japońskiego projektanta Isseya Miyakego. Nadaje ona sztywność tkaninie, a jednocześnie tworzy efekt naturalności. Większość postaci ma dwie wersje kostiumów: lżejszą, funkcjonalną – do popisów akrobatycznych, i drugą, cięższą – o bogatszych zdobieniach, do scen życia w gromadzie. Przygotowanie jednego kostiumu wymagało 75 godzin pracy.

Odgłosy owadów

Aby stworzyć muzykę do „Ovo", Berna Ceppas połączył brzmienie bossa novy i samby z funkiem i muzyką elektroniczną. Jak na Brazylijczyka przystało, do podkładu dodał sporo dźwięków instrumentów perkusyjnych. Zsamplował prawdziwe odgłosy owadów. Przypisał też instrumenty i poszczególne tematy muzyczne konkretnym postaciom. Muzykę wykonuje na żywo siedmioosobowy zespół.

Z kolei scenograf Gringo Cardia czerpał inspiracje z budowli, tworzonych przez owady przy konstruowaniu gniazd i kolonii. Całość jest stylizowana na siedlisko owadów. Czasem przypomina las, czasami jaskinię, a nawet dom.

Na początku widowiska na scenie widać ogromne jajo, zasłaniające widzom większość przestrzeni występu. Tajemniczy rekwizyt jest dla owadów niewytłumaczalną tajemnicą i ukłonem w stronę monolitu z filmu „2001: Odyseja kosmiczna" Kubricka.

Jajo, ponadczasowy symbol płodności i odżywania, powraca pod różnymi postaciami w dalszej części przedstawienia. Największą częścią scenografii jest jednak ściana, ustawiona z tyłu sceny. Artyści wspinają się na nią, znikają w niej, używają jej jako sceny, podwyższenia i trampoliny. Nad wkomponowaniem do całości przedstawienia multimedialnych projekcji Cirque du Soleil pracował z grupą 4U2C. Przez 40 dni filmowali miniaturowy las. Został on zbudowany z prawdziwych roślin, a miniaturowy świat zmieścił się na stoliku o wymiarach ok. 61 x 20 cm. Materiał tworzył zespół 30 artystów. Wizualizacje nie pojawiają się w widowisku zaledwie przez minutę.

Pajęczyna jest zbudowana z mocno tkanych sztucznych pasów. Na scenie pojawia się też ogromny, ponaddziewięciometrowy kwiat. Rozkwita i staje się bohaterem widowiska.

Owady mają swoje cyrkowe specjalności. Pełna gracji ważka imponuje równowagą pośród smukłych łodyg i wywiniętych wąsów pięknej rośliny. Przeniesienie ciężaru z jednej ręki na drugą wymaga nadzwyczajnej dyscypliny. Jedna z zabawnych pajęczyc ujawnia swoje zmysłowe oblicze i zwraca na siebie uwagę gromady cykad, przewijając swoje ciało nad, pod i przez nici swojej sieci.

W oszałamiającym powietrznym popisie stado skarabeuszy szybuje nad sceną. Pająk rzuca wyzwanie grawitacji, po kolei dokonując cudów siły i równowagi na linie, która zdaje się wcale go nie trzymać. Zawisa nad ziemią pod kątem 45 stopni. Trzeba koniecznie zobaczyć skarabeusze w sekwencji „Rosyjskiej kolebki". W tym numerze kilkunastu artystów wbiega, wskakuje i wchodzi na pionową ścianę, bez żadnej podpory. Mają do dyspozycji tylko matę i trampolinę. Resztę zawdzięczają swoim atletycznym zdolnościom, sile fizycznej i zgraniu drużyny.

Artysta i biznesmen

Guy Laliberté, twórca Cyrku Słońca, akordeonista, szczudlarz i połykacz ognia, urodził się w Québecu w 1959 roku. Historia jego trupy zaczęła się w małym miasteczku Baie-Saint-Paul. Właśnie tam, na początku lat 80., grupa kolorowych cyrkowców włóczyła się po ulicach, krocząc na szczudłach, żonglując, tańcząc, połykając ogień i grając na instrumentach.

Gdy w 1984 r. Québec obchodził 450. rocznicę odkrycia Kanady przez Jacques'a Cartiera, potrzebował zespołu, który podróżowałby ze swoim widowiskiem po całej prowincji. Guy Laliberté przedstawił propozycję widowiska „Cyrk Słońca", do której udało mu się przekonać organizatorów. Wtedy pracowały w cyrku 73 osoby. Obecnie przedsiębiorstwo zatrudnia na całym świecie niemal 4 tys. osób, w tym 1300 artystów. Widowiska cyrku obejrzało już ponad 150 mln widzów.

Fanem i przyjacielem Cirque de Soleil był George Harrison. Nie przez przypadek, Yoko Ono, Olivia Harrison, Paul McCartney i Ringo Starr wyrazili zgodę na produkcję pierwszego widowiska z oryginalnymi wykonaniami Beatlesów. Tak powstał oszałamiający show „Love", dla którego w Las Vegas zbudowano nowy teatr. Sukces „Love" sprawił, że w porozumieniu z Elvis Presley Enterprises Cyrk Słońca zrealizował „Viva Elvis", a potem spektakl o Michaelu Jacksonie.

Światową sławę na rynku familijnych widowisk trupa zawdzięcza temu, że odrodziła podupadającą gałąź masowej sztuki, która przed powstaniem przemysłu filmowego i telewizji była najpopularniejsza od czasów cesarstwa rzymskiego. Cyrk starego typu zabiły nie tylko nowoczesne technologie i media: stał się anachroniczny, ponieważ nie przystawał do modelu nowoczesnych społeczeństw, na które wpływ mają aktywiści walczący o prawa zwierząt. Widowisko, któremu towarzyszy tradycyjna orkiestra, mogło być inspiracją dla filmów Felliniego, ale nie dla młodszych. Ci wolą słuchać rocka i chodzić na musicale, a nie do cyrku i operetki.

Laliberte z myślą o nich stworzył cyrk nowego typu – bez zwierząt, gdzie gimnastyczno-taneczne numery stanowią ozdobę historii opowiadanych jak w teatrze. Oprawionych laserami i przebojową muzyką niczym popowy show. Tak zrodziły się widowiska, które – jak kiedyś opera – stanowią cel wypraw nowej globalnej burżuazji. Są tej klasie bliskie również dlatego, że opierają się na modnej filozofii mult-kulti i zrozumiałych dla wszystkich mitach opracowanych przez najlepszych choreografów.

Odbędzie się 12 pokazów „Ovo" – sześć od 13 do 15 kwietnia w Tauron Arenie w Krakowie oraz od 19 do 22 kwietnia sześć w Ergo Arenie w Gdańsku/Sopocie.

więcej www.alterartshow.pl

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: j.cieslak@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL