Pomorze

Z Gdańska na pustynię

Jeden z wielkich polskich żeglarzy, kapitan Krzysztof Baranowski (dwukrotnie opłynął świat), powiedział kiedyś w rozmowie z „Rzeczpospolitą", że horyzont rolnika sięga zagajnika, natomiast horyzont żeglarza nie ma kresu. „Chwytając w lot" tę myśl kapitana, trzeba stwierdzić, że tzw. horyzonty ludzi mieszkających, żyjących nad morzem i z morza, nie ograniczają się do najbliższego otoczenia. Najnowszym tego przykładem są działania Muzeum Archeologicznego w Gdańsku.

Naukowcy z tej placówki prowadzą wykopaliska na pustyni Bayuda w Sudanie. Badania zaplanowali na trzy najbliższe lata, poszukują obiektów związanych ze starożytnym Królestwem Kermy. Pracami kieruje dr hab. Henryk Paner.

Pustynia jest jak morze, Bayuda zajmuje 140 tysięcy kilometrów kwadratowych w Sudanie, pomiędzy Chartumem a tzw. wielkim zakolem Nilu. Przed wiekami istniała tam sawanna, pasły się zwierzęta, 2500–1500 lat przed Chrystusem kwitło tam królestwo, którego władcy wojowali między innymi z państwem faraonów.

Zgodnie z umową, jaką zawarła strona polska z Sudanem, część zabytków pozyskanych w czasie prac archeologicznych na terenie pustyni zostanie przekazana Polsce, a połowa z nich trafi do Gdańska.

W tegorocznym programie misji przewidziano przebadanie kilku stanowisk. Prace rozpoczęto od leżącego 35 km na południe od Karimy niewielkiego cmentarzyska liczącego cztery groby. Pierwsze trzy zostały co prawda wyrabowane już w starożytności, niemniej w jednym z nich zachował się szkielet w położeniu pierwotnym, tak jak został złożony do grobu, oraz fragmenty naczynia stanowiącego dar grobowy. W dwóch pozostałych grobach badacze znaleźli niewielkie fragmenty kości zmarłych.

Drugie wytypowane stanowisko, którego badanie już się rozpoczęło, leży 100 km na południe od Karimy, na wzgórzu o stromych ścianach. Znajduje się tam kilka grobów o różnych nadbudowach, chociaż przeważają konstrukcje w kształcie pierścieni usypanych z odłamków skalnych. W jednym z grobów odkryto ślady rabunku wyposażenia, ale też nienaruszone ludzkie szczątki. W pobliżu jednego z grobów znaleziono też ryt naskalny przedstawiający długorogie bydło.

Naukowcy pobiorą próbki do analiz paleobotanicznych, służących wykryciu nasion, zarodników, pyłków i innych pozostałości roślin, co ma pokazać zmiany, jakie zachodziły w środowisku naturalnym obecnej pustyni – istniały tam niegdyś strumyki i niewielkie zastoiska wodne.

Badania prowadzone przez archeologów znad polskiego morza na afrykańskiej pustyni mogą mieć również nieoczekiwane skutki i konsekwencje dla miejscowej ludności. Próbki DNA pobrane z fragmentów ludzkich szkieletów być może umożliwią ustalenie relacji krewniaczych (lub ich brak) pomiędzy różnymi osobami pochowanymi na badanych cmentarzyskach.

Ale to nie wszystko. Gdańscy naukowcy chcą także pobrać próbki DNA od miejscowej ludności, aby sprawdzić jej ewentualne powiązania z osobami, które przed tysiącami lat zamieszkiwały te tereny. Wuj albo ciotka z epoki brązu, sprzed 4000 lat, to jest coś nie do pogardzenia...

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL