Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Życie Pomorza Zachodniego

Różne oblicza crowdfundingu

Kilka tygodni temu zakończyła się sukcesem zbiórka pt. „Mieszkamy na Odrze. Pływajšcy dom w Szczecinie". Doprecyzuję – sukces był tylko finansowy, bo domu, który miał powstać rok temu, nie ma. A tłumaczenia zbierajšcych pienišdze na to cudo sš mętne jak woda w Odrze.

Przypomnę – dwoje młodych ludzi wymyœliło sobie dom zacumowany przy wyspie Grodzkiej, z pięknym widokiem na Wały Chrobrego. Uœmiechnięci wyjaœniali, że takie konstrukcje sš popularne w całej Europie. Że ten szczeciński zaprojektuje architekt z Hiszpanii. Że dom będzie ultranowoczesny i ekologiczny. I że „poprzez swojš otwartš formułę będzie miejscem na kulturę i przyjmowanie goœci. Każdy wspierajšcy będzie miał szansę pomóc w realizacji pięknego miejsca na mapie Szczecina, a także dzięki opcji wynajmu przekonania się, jak wyglšda życie na wodzie".

Nie wiem, czy ważniejszš informacjš jest „miejsce na kulturę" czy „opcja wynajmu"? Ale pomysł się spodobał. Dziennikarze pisali, blogerzy chwalili, szczecinianie lajkowali. Wpłaciło 319 osób. Jedna wysupłała aż 5 tysięcy. Za co? Tydzień na wodzie. Dla pary lub grupki znajomych. Dwóch sponsorów dało po 4 tys. zł. Pięć osób za 1500 zł wykupiło weekend w pływajšcym apartamencie. 11 wspierajšcych dało się zaprosić na œniadanie za 300 zł. 26 osób przelało stówkę (ksišżka w nagrodę), 64 zapłaciły 50 zł za plakat itd. Wartoœć całego przedsięwzięcia to 450 tys. zł. Co dalej? Mecenasi czekajš, a pomysłodawcy obiecujš wielkie otwarcie podczas finału The Tall Ships Races. Natomiast od wrzeœnia wynajem i „program kulturalny". Już sobie wyobrażam te wernisaże, koncerty, wieczory autorskie, uczone dyskusje. I zastanawiam się, czy w crowdfundingu najchętniej kupujemy dobry PR? Gładkie słówka, noœne hasła. Pic na wodę.

Kilka dni temu klapš zakończyła się inna szczecińska zbiórka, na „Cat Cafe" – kawiarnię, której gospodarzami majš być koty, które w pobliżu kawiarnianych stolików znajdš tymczasowy dom, opiekę weterynarza itd. Takie lokale działajš już w Krakowie, Lublinie, Warszawie. Szczecińska Cat Cafe chce m.in. organizować kocie eventy i kocie adopcje, edukować najmłodszych. Niestety, z potrzebnych 60 tysięcy zebrano tylko 4,6 tys. zł. Nie powiodło się także kilka innych społecznych projektów. W ubiegłym roku klęskę ponieœli inicjatorzy odbudowy pomnika Sediny. Bez fajerwerków zakończyła się niedawna akcja „W pogoni za stadionem". Mimo przecišgania terminu, wsparcia Zbigniewa Bońka i bardzo atrakcyjnych nagród, jak np. trening z reprezentacjš Polski.

Czy te trzy projekty nie sš bardziej społecznoœciowe niż dom na wodzie, który właœciciele chcš wynajmować za duże pienišdze? I żeby było jasne: nie jestem kociarzem, pomnik Sediny mnie nie zachwyca, przebudowa stadionu też. Nie twierdzę, że finansowanie społecznoœciowe ma służyć tylko publicznym, użytecznym projektom i że wpłacać mamy na kulturę, sport, edukację, zwierzęta, a na rozkręcanie prywatnych biznesów nie. Ale fundować komuœ dom na wodzie za obietnicę programu kulturalnego? To może dorzućmy się komuœ do czteropokojowego mieszkania, jeœli na œcianach powiesi prace lokalnych artystów ?

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL