Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Pomorze Zachodnie

Na tropie podziemnego miasta

Michał Rembas (z lewej), Andrzej Kraœnicki (z prawej).
materiały prasowe
Szczecin kryje wiele legend do zweryfikowania. Np. o ukrytym dworcu kolejowym lub szpitalu pod Jasnym Błoniami – mówiš, współautorzy ksišżki „Podziemny Szczecin".

Rz: Czy pod Szczecinem jest podziemne miasto?

Andrzej Kraœnicki: Jeœli wzišć pod uwagę liczbę podziemnych obiektów, które sš lub były schronami, to tak. Jest ich prawie 400. Według oficjalnych danych szczecińskiego magistratu mogš pomieœcić około 170 tysięcy ludzi. To prawie połowa mieszkańców Szczecina.

Michał Rembas: Te dane sš trochę przesadzone, bo schodzšc do podziemi, widzieliœmy miejsca, które zupełnie się dziœ do tego celu nie nadajš. Któż chciałby się chować przy częœciowo zarwanym stropie tunelu pod doœć wysokš górš? Wyróżnia nas ich różnorodnoœć. Sš te z XVIII i XIX wieku, te z czasów II wojny œwiatowej, sporo jest też obiektów powstałych już po wojnie.

Szczecin to twierdza, która zresztš przechodziła z ršk do ršk. Najpierw Szwedzi, potem Prusacy, Francuzi i znów Prusacy, którzy już w latach 1724–1740 zamienili miasto w prawdziwš twierdzę. Taki stan trwał do 1873, czy wtedy właœnie powstały szczecińskie podziemia? A.K.: Częœć z nich tak. Obszar twierdzy był większy niż powierzchnia ówczesnego miasta. To były potężne umocnienia ceglano-ziemne. Miały częœci podziemne. To, co przetrwało, to na przykład wysokie na pięć metrów kazamaty pod obecnym dworcem PKS.

Hitlerowskie Niemcy powróciły do idei twierdzy w czasie wojny. Ile schronów w szczytowym okresie liczył Szczecin? Czy wykorzystywano podziemia z okresu pruskiego?

M.R.: Dane dotyczšce liczby schronów w niemieckim Szczecinie, w czasie wojny, nie sš pełne. Poza tym trzeba pamiętać, że pod tš nazwš funkcjonowały także niektóre piwnice większych budynków. Były częœciowo dostosowane do nowej roli.

A.K.: A dziœ to po prostu zwykłe piwnice tak jak pod domem towarowym w centrum miasta. Podziemia z okresu twierdzy także były jednak wykorzystywane. Najbardziej spektakularny przykład to przebudowa kazamat i tuneli twierdzy na schron przy dworcu głównym PKP. Mogło się tam pomieœcić około dwóch tysięcy osób. Wysokie korytarze zostały przedzielone stropem, tak że stały się dwupoziomowe. To dzisiaj największy, otwarty dla zwiedzajšcych schron w Polsce.

Co się działo z podziemiami po zdobyciu Szczecina? Jak wyglšdały pierwsze powojenne lata?

A.K.: 1945 rok w Szczecinie to chaos, bandyckie napady, powszechny szaber i niejasny status miasta. Będzie polskie czy niemieckie? To pytanie było aktualne jeszcze kilka miesięcy po wojnie. W lipcu 1945 roku w Szczecinie było tylko 1500 Polaków i ponad 80 tysięcy Niemców. Miasto terroryzowały sowieckie, a nawet sowiecko-polsko-niemieckie bandy. Miejska legenda mówiła, że wykorzystywały one podziemia jakš swojš bazę. Ale to nieprawda. Np. sowiecka banda, terroryzujšca dzielnicę Gumieńce, była po prostu grupš żołnierzy karnego batalionu stacjonujšcego normalnie w koszarach.

Czy władze PRL wykorzystywały system podziemi?

A.K.: W czasach zimnej wojny były jak skarb. Tak, były wykorzystywane i unowoczeœniane. Modernizowano system wentylacji, organizowano ćwiczenia. Wszystko pod skrzydłami obrony cywilnej. W schronie przy dworcu jest sporo pamištek z tamtych czasów. Plakaty z informacjš, jak należy się zachować w przypadku wybuchu bomby atomowej czy chociażby skrzynie z setkami masek przeciwgazowych.

Historyków, pasjonatów historii, archeologii z pewnoœciš najbardziej interesujš wszelkie legendy. A tych o szczecińskich podziemiach nie brakuje. Przez całe powojenne lata co pewien czas ktoœ wyskakiwał z kolejnš historiš na temat wizyt w podziemiach i zastanych tam widoków. Jakie sš najsłynniejsze?

M.R.: Powstało tyle legend i opowieœci, że brakuje już tylko tunelu do Berlina. Oczywiœcie żartuję, ale naprawdę, liczba historii, o których się opowiada, jest imponujšca.

A.K.: Najsłynniejsze to chyba ta o podziemnym dworcu kolejowym w pobliżu centrum miasta i podziemny szpital pod Jasnym Błoniami, czyli reprezentacyjnym skwerem w pobliżu gmachu Urzędu Miasta.

Czy udało się je zweryfikować?

A.K.: W pierwszej historii powišzane zostały dwa fakty. Dwa otwory wyglšdajšce jak wloty do tuneli kolejowych w zboczu skarpy w pobliżu torów kolejowych oraz mapa Szczecina z lat 30., gdzie schematycznie, liniami zaznaczono taki dworzec. Tyle że były to tylko plany i tak zostało to oznaczone na mapie, a wspomniane dwa wloty nie majš z kolejš nic wspólnego. Pochodzš jeszcze z XIX wieku i jest za nimi tylko niewielkie pomieszczenie, w którym zresztš kiedyœ był schron. Zresztš, otwory sš zbyt małe, by mógł wjechać w nie pocišg. Natomiast co do podziemi pod Jasnymi Błoniami to jest tu ziarno prawdy i pewien dowód, ale o weryfikacji nie ma na razie mowy.

Jedna z legend mówi o podziemnym jeziorze pod dzisiejszym stadionem Pogoni. Czy ten temat udało się wam jakoœ zweryfikować?

A.K.: Z geologicznego punktu widzenia podziemne jezioro w tym miejscu to niedorzecznoœć. Być może chodzi o podziemny zbiornik przeciwpożarowy. Taki obiekt przypadkowo odkryto kilka lat temu pod jednym z placów w centrum Szczecina. Piękny, ceglany, z czystš wodš w œrodku. Nie nadano tej sprawie rozgłosu. Sprawdzono tylko, czy nie ma tam jakichœ wybuchowych „pamištek" z czasów wojny. Potem na klapie położono betonowš płytę, zasypano ziemiš i zasadzono kwiaty. Zresztš przy ich sadzeniu natrafiono na klapę zbiornika.

Inna z legend mówi, że w Szczecinie mieœciły się podziemne laboratoria badawcze jako częœć projektu hitlerowskich tajnych broni. W internecie można znaleŸć sformułowanie Gotenhafen-Hexelground Stettin – jakoby to była częœć wspólnego kompleksu z Gdyniš. Czy sš na ten temat jakieœ informacje? Œlady?

A.K.: Tu już mocno wchodzimy w czystš fikcję. W sieci jest sporo sensacyjnych opowieœci, w których pada słowo „dowody", ale bez podania Ÿródeł, a zaraz potem „prawdopodobnie". W jednym z tekstów pada hasło „torpedownia na jeziorze Dšbie". Nie było i nie ma czegoœ takiego w tym miejscu. Torpedownia była na oddalonym o 40 kilometrów od Szczecina jeziorze Miedwie. Zachowały się jej ruiny.

W waszej ksišżce nawišzujecie do powieœci „Sedinum". Penetrujecie piwnicę, od której zaczęła się katastrofa budowlana opisana w powieœci. W jej wyniku bohater „Sedinum" odnajduje nowe pomieszczenia. Czy taka historia mogłaby się wydarzyć w rzeczywistoœci?

A.K.: Mogła. Po pierwsze w piwnicy jest zagadkowy mur, który jak sprawdziliœmy, był elementem szczecińskich fortyfikacji. Przecinały ten rejon. Autor powieœci Leszek Hermann niczego w opisie tego miejsca nie wymyœlił. Fikcja zaczyna się za œcianš piwnicy, gdzie odkrywane jest przejœcie do podziemnych pozostałoœci fortyfikacji. A że podziemna częœć twierdzy jest niemal nierozpoznana, tak do końca nie wiemy, co przetrwało jej rozbiórkę w XIX wieku, a co nie, to tak naprawdę można pisać takie scenariusze, jak Hermann. I brzmi to bardziej sensownie niż Gotenhafen-Hexelground Stettin.

Co chcielibyœcie jeszcze zweryfikować?

M.R.: Podziemny Szczecin co jakiœ czas sam odsłania swoje tajemnice, tak jak miało to miejsce kilka lat temu podczas budowy osiedla na terenie dawnego fortu. Odsłonięte zostały tunele, które częœciowo udało się nam jeszcze udokumentować. Mamy kilka miejsc, ale na razie zachowujemy tajemnicę.

A.K.: Jest jednak jedno miejsce, o którym wspomnieliœmy: Jasne Błonia. Tylko że jakoœ ciężko jest mi sobie wyobrazić, że ktokolwiek godzi się na rozrycie najpiękniejszego skweru w Szczecinie z przestawieniem pomnika Jana Pawła II włšcznie. Ale może jeszcze uda nam się w inny sposób ustalić, co tam się kryje. Bo że coœ się kryje, to akurat jesteœmy pewni.

Publikacja

„Podziemny Szczecin" to pierwsza z ksišżek tej serii autorstwa trzech osób: Andrzeja Kraœnickiego, dziennikarza i pasjonata historii Szczecina, Michała Rembasa, dziennikarza, podróżnika i historyka oraz Izabeli Rosa, architekt, inżynier zwišzanej z branżš stoczniowš. Znajdziemy w niej opis wędrówek do 15 wybranych podziemnych obiektów.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL