Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Pomorze Zachodnie

Teatr ludzi żarliwych

Rzeczpospolita, Bartłomiej Sowa Bartłomiej Sowa
Zdzisław Derebecki, dyrektor Bałtyckiego Teatru Dramatycznego im. Słowackiego opowiada o specyfice, osišgnięciach i programie koszalińskiej sceny.

Rz: Czy Koszalin, ulokowany między Gdańskiem a Szczecinem, to wymarzona przestrzeń dla tworzenia teatru?

Zdzisław Derebecki: Koszalin to miasto o dużym potencjale kulturalnym. Mieszkańcy i władze sprzyjajš różnym formom twórczoœci artystycznej. Jest to oœrodek, który promieniuje swojš aktywnoœciš na całe województwo zachodniopomorskie. Nasz teatr gra nie tylko w siedzibie, ale również odwiedza najmniejsze miejscowoœci regionu. Prezentujemy nasze przedstawienia w Białogardzie, Chojnicach, Choszcznie, Darłowie, Drawsku Pomorskim, Kołobrzegu, Łazach, Nowogardzie, Pile, Połczynie-Zdroju, Słupsku, Szczecinku, Œwidwinie, Złotowie, Złocieńcu. W sezonie 2016/2017 poza Koszalinem zagraliœmy 117 przedstawień dla blisko 23 tysięcy widzów.

Jakie sš warunki ekonomiczne sceny? Ile ma pan etatów w zespole i na ile premier może sobie pozwolić w sezonie?

Dotacja od organizatora, czyli urzędu miejskiego, w 2017 roku wyniosła 2 965 500 zł na działalnoœć podstawowš oraz 90 tys. zł na festiwal m-teatr. Marszałek województwa zachodniopomorskiego co roku wspiera nasze wyjazdy do mniejszych miejscowoœci. W zeszłym roku przeznaczył na ten cel 400 tys. zł. Dotacje, jakie otrzymujemy, wystarczš tylko na pokrycie podstawowych potrzeb. Musimy więc wypracować wysokie wpływy, aby wykonać wszystkie zadania, jakie ma do spełnienia nasz teatr. W 2017 roku nasze przychody przekroczyły 1 mln 400 tys. zł.

To dużo.

W Bałtyckim Teatrze Dramatycznym pracuje na etatach zaledwie 57 osób, a aktorów w zespole jest tylko 15. Wszystkie te ograniczenia pozwalajš mi zrealizować pięć–szeœć premier w sezonie. Ponieważ Bałtycki Teatr Dramatyczny jest jedynym teatrem repertuarowym w mieœcie, nasz repertuar musi spełnić oczekiwania zróżnicowanej widowni. Gramy bajki, komedie, sztuki muzyczne, klasykę. Jednš premierę realizuje reżyser reprezentujšcy młode pokolenie. Wybieranie tytułów i realizatorów na kolejny sezon jest dla mnie niezwykle stresujšcym zadaniem.

Czy organizator stawia przed panem konkretne zadania?

Współpraca z prezydentem Koszalina oraz innymi władzami samorzšdowymi układa się bardzo dobrze. Poza realizacjš programu, który zaproponowałem, nie otrzymuję żadnych dodatkowych zadań. Mam całkowitš swobodę w zarzšdzaniu teatrem.

Czy zdarzajš się panu rozmowy z widzami, którzy formułujš życzenia repertuarowe bšdŸ obsadowe?

Jestem mieszkańcem Koszalina od 1982 r. Myœlę, że nieŸle znam jego mieszkańców i ich potrzeby, jednak stale staram się prowadzić dialog z publicznoœciš. Spotykam się z różnymi œrodowiskami poczšwszy od dzieci i młodzieży – na grupach emerytów skończywszy. Widomym znakiem naszych rozmów z widzami sš spotkania w ramach Koszalińskich Konfrontacji Młodych m-teatr, czyli „Rozmowy niekontrolowane".

Jesteœmy po styczniowej premierze „Mayday", a przed nami marcowa – „Pożar Reichstagu". Czego widzowie mogš się spodziewać po tym spektaklu?

Po premierze farsy czas na sztukę, która zmierzy się z zagrożeniami, jakie niesie teraŸniejszoœć. „Pożar Reichstagu" to tekst, który ma uœwiadomić, jak kruchym systemem jest demokracja i jak łatwo zabrać ludziom wolnoœć i prawo do różnorodnoœci. Mam nadzieję, że sztuka w reżyserii Katarzyny Szyngiery, reprezentantki młodego pokolenia, skłoni widzów do refleksji. Stawia pytanie: patriotyzm czy nacjonalizm? Dršży kwestię, kiedy patriotyzm przeradza się z siły podtrzymujšcej ducha narodu w siłę niszczšcš. Oto pytania, które teatr chce postawić nam wszystkim.

Jakie inne premiery zaplanował pan w tym roku kalendarzowym?

Do końca sezonu poza „Pożarem Reichstagu" przewidziałem jeszcze jednš w reżyserii stale współpracujšcego z BTD Piotra Ratajczaka. Będzie to sztuka osadzona w realiach naszego miasta i dotyczšca spraw ważnych dla koszalinian.

Jak ważne sš w pana programie koprodukcje? Z jakim teatrami pan współpracuje?

Bałtycki Dramatyczny Teatr stale współpracuje z teatrami w Gorzowie Wielkopolskim, Słupsku i Zielonej Górze. Wielokrotnie w sezonie wymieniamy się spektaklami. Niestety, intensywnoœć grania w warunkach małego zespołu aktorskiego i duża iloœć wyjazdów nie sprzyjajš tworzeniu wspólnych projektów z innymi instytucjami. Bardzo pragnšłbym jednak, aby udało się stworzyć kolejne wspólne dzieło z innym teatrem. Czynię w tym kierunku starania.

Jakimi tradycjami może pochwalić się koszaliński teatr?

Bałtycki Teatr Dramatyczny powstał jesieniš 1953 r. z inicjatywy „trójki wspaniałych": Stefana Nafalskiego – pierwszego dyrektora naczelnego, Jerzego Jurowskiego oraz Ireny Górskiej-Damięckiej. Pani Irena nazwała go „teatrem ludzi żarliwych" i tak jest do dzisiaj. Był czas w okresie przekształceń organizacyjnych, gdy urzędnicy w Warszawie zapomnieli o BTD. Ówczesny prezydent Koszalina podjšł decyzję o finansowaniu teatru. Dzięki miłoœci koszalinian do rodzimej sceny, dzięki pasji znakomitych pracowników i artystów Bałtycki Teatr Dramatyczny nie tylko się ostał, ale też stał się teatrem niezwykle popularnym i chętnie odwiedzanym.

Dziesięć lat jest pan dyrektorem sceny. Co uważa pan za swój największy sukces?

Dla mnie sukcesem jest każdy widz, który wychodzi zadowolony z naszego spektaklu. W poprzednim sezonie w Koszalinie odwiedziło nas prawie 55 tys. widzów. W mieœcie liczšcym 110 tys. mieszkańców to wynik, moim zdaniem, rewelacyjny.

Trudno się nie zgodzić.

A podobnie jest we wszystkich sezonach. W sumie w całym sezonie 2016–2017 zagraliœmy 386 spektakli dla prawie 80 tys. widzów. To moja miara sukcesu.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL