Życie Mazowsza

Rozmowa z prezesem Polonii, Jerzym Engelem, na temat budowy stadionu

Jerzy Engel
Fotorzepa / Guz Rafał
Nie spodziewałem się, że trzeba mieć aż tyle zgód i przychylności osób, by w ogóle usiąść do rozmów o inwestycji – mówi Jerzy Engel, prezes Polonii.

Rz: O budowie nowego stadionu Polonii mówi się od roku, ale konkretów wciąż brakuje. Na jakim etapie dziś jest planowana inwestycja?

Jerzy Engel: Czekamy na dwie kluczowe decyzje ze strony miasta. Po pierwsze, by ratusz zgodził się oddać spółce działkę, na której stoi stadion, w wieloletnią dzierżawę. A po drugie, by rada miejska i wszystkie wydziały oraz komórki wyraziły zgodę, by taka inwestycja mogła w ogóle powstać. Miejski samorząd powołał specjalną komisję, ale procedury są skomplikowane. Sam nie spodziewałem się, że trzeba mieć aż tyle zgód i przychylności osób, by w ogóle usiąść do rozmów o takiej inwestycji. My jesteśmy do takich rozmów gotowi..

A miasto?

Widać przychylność, ale biurokracja jest spora. Tereny Polonii to przedsionek Nowego Miasta, każde zmiany wymagają zgody konserwatorów i architektów. Musimy mieć ich zgodę.

2020 rok to realny termin?

Chciałbym, ale z powodu ciągnących się procedur straciliśmy osiem miesięcy. Chciałbym, byśmy do końca roku stali się dzierżawcami tego terenu, to absolutnie kluczowa kwestia. Bez tego klub nie ma szansy na dalsze istnienie, bo obecnie stadion przy Konwiktorskiej generuje same straty – nie tylko dla spółki, ale przede wszystkim dla miasta. Utrzymanie seniorskiej drużyny na tym obiekcie kosztuje nas bardzo dużo, dłużej możemy tego nie wytrzymać. Płacimy za wszystko. Nawet za pokój, w którym właśnie rozmawiamy.

Ile Polonię kosztuje wynajęcie stadionu na mecz? 10 tysięcy?

Zdecydowanie więcej. Dlatego boli mnie, gdy media opowiadają o jakichś obietnicach... W sprawie budowy stadionu wykonujemy benedyktyńską pracę. Proszę sobie wyobrazić: komisja, która zajmuje się inwestycją, ma kilka podkomisji, a każda z nich zwraca się do wydziałów po odpowiednie dokumenty. Odpowiedzi mogą przyjść od razu, ale równie dobrze i po trzech miesiącach. To olbrzymi projekt i wymaga ogromu pracy. Zaznaczę, że to projekt prospołeczny, który dla Warszawy może przynieść same korzyści. Miasto nie dołoży do stadionu ani złotówki, a będzie on generował same zyski – firmy, które tak jak my będą dzierżawić obiekt, będą płacić podatki, a do tego stworzą tysiąc miejsc pracy dla warszawiaków. Nie mówię już o rozwoju klubu, który powinien być dla miasta priorytetem. Bez rozwoju infrastrukturalnego nie będzie sportowego. Najlepiej, gdyby oddanie nowego obiektu zbiegło się z awansem Polonii do ekstraklasy.

Czy projekt nowego stadionu wygląda tak samo, jak przed rokiem, gdy prezentował go pan na konferencji?

Podobnie. Jest osadzony w tych samych realiach, ale narysowany w nieco inny sposób. Musieliśmy dostosować projekt do obostrzeń architektonicznych, które obowiązują na tym terenie.

W projekcie wciąż narysowany jest biurowiec?

W projekcie tak, ale musimy jeszcze dostać zgodę, by taki budynek mógł tu stanąć. Przecież inwestor będzie chciał odzyskać jakoś pieniądze, które włoży w budowę stadionu.

Miasto zna inwestora?

Nie i nie jest tym zainteresowane. Dla miasta partnerem jest Polonia Warszawa SA i to ona rozmawia z partnerami biznesowymi, a nie miejskie władze.

Może pan zdradzić nazwę inwestora? Mówiło się, że jest nim Griffin Real Estate.

Nie zdradzę, bo nie ma takiej potrzeby. By inwestor mógł się ujawnić, potrzebujemy zabezpieczyć kwestie formalne. Dla nas jest ważne, że zadeklarował nie tylko sfinansowanie budowy, ale i pomoc w rozwoju zespołu. Większość kandydatów chciała tylko budować, ale nas to nie zadowalało. Po wielu, wielu próbach znaleźliśmy takiego inwestora, który będzie dla nas partnerem w wielu innych kwestiach. To poważni ludzie, znają realia. Daliśmy sobie trzy lata na zakończenie dokumentacji i procedur umożliwiających rozpoczęcie budowy.

Jak wyglądają finanse Polonii? Większość sponsorów podpisała z klubem roczne umowy.

Zgodziliśmy się na to, bo wiedzieliśmy, że w nowym sezonie będziemy szukać jeszcze mocniejszych i bogatszych sponsorów. Gra w II lidze będzie nas kosztować niemal tyle samo, jakbyśmy grali na zapleczu ekstraklasy. Dlatego na nowy sezon musimy zwiększyć budżet.

O ile?

Będzie odrobinę wyższy niż w poprzednim sezonie.

A udało się zebrać 3 mln złotych, które pan zakładał?

Tak, za co dziękuję akcjonariuszom, sponsorom i partnerom biznesowym, którzy uwierzyli w odbudowę Polonii. Teraz jesteśmy o krok od zabezpieczenia nieco wyższej sumy.

Czy E Toto pozostanie sponsorem strategicznym Polonii?

Nie mogę ani potwierdzić, ani zaprzeczyć.

Czy spółka akcyjna będzie emitować kolejne akcje? Dotychczas było to główne źródło jej utrzymania.

Tak, bo chcą ich nasi partnerzy i nowi inwestorzy, którzy do tej pory przyglądali się, czekali na moment, a teraz do naszego projektu się przekonali.

Nie powiodła się misja Roberta Góralczyka, który został zatrudniony, by pogodzić kibiców klubu. Z nie wszystkimi Polonii po drodze, mam na myśli głównie fanów ze stowarzyszenia Wielka Polonia.

Jest wręcz odwrotnie. Misja się udała, kibiców jest coraz więcej, a z częścią członków Wielkiej Polonii współpracujemy w ramach spółki. Kibice pomagają nam przy organizacji meczu, są wolontariuszami. Nie ma między nami podziałów. Formalnie jest kilka stowarzyszeń, ale dla nas to nie ma znaczenia. Jeśli ktoś chce z nami współpracować i prezentuje odpowiedni poziom, to jesteśmy otwarci.

Jak układa się współpraca Polonii SA z MKS?

Mamy umowę partnerską. MKS zabezpiecza nas, jeśli chodzi o zespoły młodzieżowe, a to warunek licencji. W zamian my co miesiąc pomagamy MKS finansowo. Mamy też opcję pierwokupu w przypadku, gdy któryś z młodych zawodników MKS-u szczególnie nam się spodoba, mamy ustalone konkretne stawki za transfery. Tym bardziej było nam przykro, gdy zimą odeszli od nas najlepsi juniorzy, kosztowało nas to sporo punktów.

Do zarządu spółki weszła nowa osoba.

Tak. Postanowiliśmy zaprosić do współpracy Tomasza Redwana. To specjalista od marketingu, a właśnie marketing w minionym sezonie działał w klubie dość słabo. Ani Adam Łazuka, ani Radosław Majdan, który jest PR-owcem, ani tym bardziej ja marketingowcami nie jesteśmy. A zdaję sobie sprawę, jak ważna to kwestia. Chcemy, by Polonię było widać w mediach elektronicznych, ale i na mieście. Brakowało nam akcji, które nie tylko zachęcałyby do przyjścia na stadion, tylko kibiców, ale i zbliżyły do klubu inwestorów. Zwykle marketing przynosi 2/3 budżetu. Ja będę zadowolony, jeśli będzie to 1/3. Tomasz Redwan to jeden z najlepszych fachowców w tej dziedzinie, a do tego polonista, mistrz Polski juniorów w barwach Czarnych Koszul.

Komu najbardziej Polonia zawdzięcza awans?

Podziękowania należą się mojemu synowi Jurkowi, bo to on skompletował pion trenerski i sportowy. Igor Gołaszewski, Wojciech Szymanek i Grzegorz Wojdyga to poloniści, a do tego znakomici specjaliści w trenerce. Przed sezonem mało który piłkarz, któremu składaliśmy propozycje, chciał do nas przyjść, Polonia nie była wiarygodna. Musieliśmy mierzyć się z nie najlepszą opinią, którą miała Polonia. Udało się, dziś nasi gracze mają znakomitą opiekę medyczną, socjalną i podatkową. Agenci do nas pukają i proponują nowych piłkarzy, ale my tak nie pracujemy. Ściągamy tych, których wcześniej miesiącami oglądaliśmy, analizowaliśmy ich przydatność. Chcemy sprowadzać warszawiaków i dawnych wychowanków.

Czy w nowym, drugoligowym sezonie trenerem będzie wciąż Igor Gołaszewski.

Oczywiście, a czemu nie? Wytrzymał presję do końca, zimą nauczył zespół wygrywać. Należą mu się słowa uznania.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL