Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Mazowsze

Bunt Złego w duchu demokracji

Piłkarze nowego klubu to amatorzy i za swojš grę nie dostaja wynagrodzenia. Fot. Bartek Kuzia
materiały prasowe
W Warszawie powstał pierwszy demokratyczny klub w Polsce – AKS Zły. Każdy może być – chociaż w częœci – jego właœcicielem.

Ktoœ powiedział, że wszystkie rewolucje zaczynajš się w kawiarniach. Jasne, wiele z nich już na zawsze tam zostaje. Ale my z kawiarni wyszliœmy – mówi rzecznik pierwszego w Polsce klubu demokratycznego AKS Zły Warszawa Piotr Maniszewski – Zaczęło się od rozmów przy piwie. Idea chwyciła, kolejne osoby zaczęły jš podobnymi kanałami szerzyć. Wieœć się niosła po warszawskich barach i kawiarniach. Okazało się, że jest nas wielu, że gdy mówisz koledze przy trzecim piwie, że fajnie by było coœ takiego zrobić, on nie stuka się w głowę i nie próbuje cię od tego odwieœć, tylko zaczyna przyklaskiwać, a po chwili sam chce się zaangażować.

Projekt nie tylko piłkarski

AKS Zły jeszcze nie rozegrał żadnego oficjalnego meczu, a już ma pokaŸne grono fanów – nie tylko z Warszawy. – Mamy zaczštek fanklubu w Poznaniu, wspierajš nas ludzie z zagranicy – opowiada inny ze współtwórców projektu Kamil Pawłowski. W Złym działajš ludzie, którzy byli lub sš kibicami Legii, pojawiajš się osoby wczeœniej zaangażowane na Polonii, ale działajš w nim też ludzie z innych miast. Chociażby pani prezes Karolina Szumska jest z Wrocławia i w przeszłoœci chodziła na mecze Œlšska.

Zły jest w takim samym stopniu projektem piłkarskim jak społecznym. A być może nawet bardziej społecznym – gdyż wielkiego futbolu nie sposób się po założonym pod koniec zeszłego roku klubie spodziewać. Co czyni Złego wyjštkowym, to zbitka słów – „pierwszy demokratyczny" . Kluby demokratyczne to nowy fenomen – wcišż na razie niszowy – w Europie. Nie majš właœciciela, zarzšdu, nie sš czyjšœ własnoœciš. Kluby demokratyczne należš do kibiców – każdego, kto jest członkiem stowarzyszenia.

– Trzeba wypełnić deklarację członkowskš. Każdy dostaje nasz statut do przeczytania, gdzie sš wymienione ideowe założenia. Jeœli ktoœ się z nimi zgadza i je popiera, to może zostać przyjęty. Zostaje członkiem stowarzyszenia i może działać. Ma głos jak każdy inny, czy to członek założyciel, czy to członek zwyczajny – tłumaczy Pawłowski.

Ma być inaczej

A Zły opowiada się właœciwie przeciwko wszystkiemu, z czym kojarzy się futbol w Polsce. Poczšwszy od rasizmu i nietolerancji oraz widocznego tak dobrze skrętu w stronę ideologii narodowej na trybunach, poprzez szemranych działaczy i biznesmenów z niejasnymi koneksjami, na stanowiskach właœcicielskich kończšc. – Jesteœmy grupš kibiców, którzy nie godzš się na to, co się dzieje w polskiej piłce. Na chore zależnoœci, układy i układziki w gabinetach dyrektorskich. Działaczy, którzy za wszelkš cenę chcš doić właœciciela, dostać etat, zostać zatrudnionym, którzy całe życie kręcš się przy klubie i dla których stał się on jedynym Ÿródłem utrzymania. W ich interesie jest, żeby pojawił się bogaty inwestor, którego oni będš wykorzystywać. Dokładnie o to samo chodzi ultrasom, którzy też chcš wycišgnšć z właœciciela ile się da, ale w innym sensie. Oni chcš, by karę za racę rzuconš przez nich na murawę płacił właœciciel – rysuje obraz polskiej piłki Piotr Maniszewski. – My tego nie chcemy. Chcemy powrotu futbolu do korzeni, do misji społecznej.

– W Polsce samo słowo „demokratyczny" już się Ÿle kojarzy. Że to na pewno jakiœ projekt lewacki, nie wiadomo co, w każdym razie najgorsze zło – mówi Maniszewski. – Naszym celem jest wcišgnięcie do działania ludzi, którzy interesujš się sportem i piłkš, ale majš doœć tego, co się wyprawia na szczeblu zawodowym. Nie może być tak, że futbol został przejęty od strony kibicowania przez nacjonalistów, a od strony zarzšdzania przez szemranych działaczy. I trafiamy na bardzo podatny grunt. Bo chyba każdego, kto normalnie myœli o tym kraju, to denerwuje.

– Zdarzało się, że na pierwszych treningach czy spotkaniach pojawiali się ludzie, którzy na miejscu orientowali się, że to nie jest klub dla nich, i szybko znikali – dodaje Pawłowski. – Już teraz jednak mamy około 70 członków plus zawodników dwóch drużyn: męskiej i żeńskiej. Zdarza się, że ludzie do nas podchodzš w trakcie treningów czy sparingów i mówiš: „Obserwujemy waszš działalnoœć, œledzimy was na Facebooku, podoba nam się wasz pomysł, chcemy się zaangażować".

Wspólny cel

Klub działa prężnie na polu marketingowym, jest widoczny w portalach społecznoœciowych, chociaż wszyscy w Złym zdajš sobie sprawę, że ta otoczka jest, owszem, ważna, ale trzeba będzie dorzucić do tego przynajmniej przyzwoite występy na boisku. – Ludzie się angażujš, chcš z nami działać – opowiada Pawłowski. – Oczywiœcie nie każdy, kto podpisze deklarację, od razu pojawia się na zebraniach, ale wiele osób bardzo chce w tym projekcie uczestniczyć. Jesteœmy podzieleni na kilka sekcji i każda z nich ma swoje zebrania. Sekcja sportowa, marketingowa, PR, sekretariat itd. Kto się na czymœ zna, próbuje pomóc. Nawet nasi piłkarze pomagajš nam projektować ulotki. Bardzo mocno działa sekcja imprezowa – dodaje ze œmiechem Pawłowski. – Przynajmniej raz w miesišcu organizujemy koncerty, podczas których zbieramy do puszki pienišdze na funkcjonowanie klubu. Przyjeżdżały do nas nawet zaprzyjaŸnione zespoły z Krakowa, niby za zwrot kosztów, a i tak kończyło się na tym, że muzycy wrzucali kasę do puszki.

Finanse też sš ważne

A funkcjonowanie klubu, nawet w B klasie, to nie jest tania rzecz. Oczywiœcie piłkarze sš amatorami i nie dostajš wynagrodzeń. Najdroższe sš jednak boiska. Wynajem pełnowymiarowej murawy w Warszawie to materiał na osobnš historię. Boiska przy szkołach potrafiš być popołudniami zamknięte, gdyż hałas przeszkadza sšsiadom. Gorzej jednak, że dyrektorzy szkół oddajš wybudowane za publiczne pienišdze boiska w ręce prywatnych firm, które na wynajmie robiš œwietny biznes. Zły prawdopodobnie będzie rozgrywać mecze na obiekcie przy ulicy Kawęczyńskiej – godzina boiska tylko dla siebie to wydatek rzędu 400 zł. A przecież Zły ma dwie drużyny.

Oba zespoły piłkarskie rozpocznš granie na serio w czerwcu. MężczyŸni od najniższego szczebla rozgrywek, czyli B klasy, kobiety też od najniższego, ale w ich przypadku jest to III liga (czwarty poziom). Piotr Maniszewski nie ukrywa, że marzy mu się awans szczebel wyżej, ale nie daje się też ponieœć hiperoptymizmowi. – Misja społeczna, oczywiœcie, ale koniec końców to jest sport. Oczywiœcie, chcemy walczyć o awans. W tym sporcie cholernie ważna jest kasa, nawet na naszym szczeblu. Przy czym budżet Złego to jedna wielka niewiadoma. Jeœli uda nam się utrzymać zainteresowanie, œcišgnšć na trybuny te kilkaset osób skłonnych zapłacić 10 zł za obejrzenie meczu, być może pozyskać kilku sponsorów, to najwyżej w tym sezonie po prostu otrzaskamy się z rzeczywistoœciš ligi, a w przyszłym powalczymy o awans.

Tak jak FC United of Manchester

Klubów demokratycznych, w których kibice sami sš sobie zarzšdem i właœcicielem, powstaje w Europie coraz więcej. Dla większoœci z nich – także dla Złego – wzorem do naœladowania jest oczywiœcie FC United of Manchester. Klub powstał w 2005 roku po buncie w Manchesterze United. Grupa kibiców nie chciała się godzić na rzšdy amerykańskiej rodziny miliarderów – Glazerów – którzy kupili legendarny klub. Dziœ, po 11 latach, klub ma 5 tysięcy członków, z których każdy ma prawo głosu. Buntownicy zaczynali od najniższego – dziesištego – szczebla w Anglii, dziœ sš już na szóstym. Przede wszystkim jednak wybudowali własny stadion – Broadhurst Park. Mogšcy pomieœcić 4 tysišce kibiców obiekt kosztował 6,5 milionów funtów, ale ponad połowa z tych pieniędzy pochodziła ze składek członków klubu oraz crowdfundingu. Dziœ FC United of Manchester na każdym meczu dopingowany jest przez œrednio 3,5 tysišca kibiców, co jest najwyższš frekwencjš w historii szóstego poziomu rozgrywkowego. A bycie kibicem FC jest po prostu modne.

– FC United wyrósł z czystej niezgody na to, czym jest modern football – mówi Maniszewski. – Wierzę, że za kilka lat możemy mieć w Warszawie klub, który będzie przycišgał więcej kibiców niż zespoły z II ligi czy nawet z pierwszej. To jest ten moment w historii Polski, gdy ludzie się zorientowali, jak niewiele mogš zmienić na samej górze. Dlatego mamy rozkwit ruchów miejskich. Ludzie chcš zmieniać swojš lokalnš społecznoœć, zaczynać oddolnie. Piłka jest szalenie ważna, ale ma być tylko pretekstem do stworzenia pewnej społecznoœci. W planach mamy działalnoœć kulturalnš, stand-upy, sztukę teatralnš, płytę muzycznš. Działalnoœć społeczna to jest to, od czego futbol tak naprawdę zaczynał, a co przez lata stracił, zmieniajšc się w doœć brudny biznes.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL