Warszawa polubiła food trucki

aktualizacja: 26.04.2016, 23:15
Ruch mobilnych jadłodajni rozwija się szybko, ale najlepsze lata ma do...
Ruch mobilnych jadłodajni rozwija się szybko, ale najlepsze lata ma dopiero przed sobą
Foto: EAST NEWS, Bartosz Krupa

Zapowiada się kolejny udany sezon dla mobilnych jadłodajni. Najwięcej w Polsce działa ich w stolicy.

- Popularność jedzenia z food trucków wciąż rośnie – mówi Robert Stańczyk z portalu Food Truck. – Ma to związek z coraz bogatszą ofertą serwowanych przez nie potraw oraz tym, że klienci przekonali się do ich jakości. Dzisiejszym restauracjom na kółkach bliżej do ruchu slow food niż do potraw typu fast food – dodaje.

Zloty przyciągają tłumy

Powód? – Zdecydowana większość food trucków prowadzona jest przez pasjonatów, jakości serwowanych dań naprawdę nie muszą się wstydzić – wyjaśnia Michał Skoczek vel Żorż Ponimirski, założyciel bloga Streetfoodpolska.pl oraz – jak mówi o sobie – fascynat i propagator ulicznego jedzenia. – Food trucki udowadniają, że można w nich zjeść równie smacznie co w restauracji. Często też serwują dania, które w stacjonarnych lokalach są jednym z elementów menu, a u nich urastają do rangi sztuki.

Przykładem może być meksykańska quesadilla.

– Podgryzana gdzieś na trawie smakuje bardziej egzotycznie niż podana na talerzu w eleganckim lokalu – przekonuje założyciel bloga Streetfoodpolska.pl.

Szybko rośnie także liczba jadłodajni na kółkach zwanych potocznie m.in. gastrowozami. Jeszcze na początku 2014 roku było w Polsce około 60 food trucków. Dziś ich liczba szacowana jest na blisko 500.

Ruch foodtruckowy jest najsilniejszy w dużych miastach Polski, ale od początku zdecydowany prym wiedzie pod tym względem Warszawa. Portal Food Truck szacuje, że w stolicy może działać ponad 150 mobilnych barów. Mogę się one pochwalić najbogatszą w Polsce ofertą kuchni świata. – Wszelkie nowości zazwyczaj najpierw widać w Warszawie, tutaj też najwięcej się dzieje w kwestii imprez – mówi Robert Stańczyk.

– To w Warszawie kreuje się trendy, które następnie rozchodzą się na pozostałe miasta – wtóruje mu Michał Skoczek.

W pozostałej części Mazowsza, jak wyjaśnia Robert Stańczyk, sytuacja wygląda podobnie jak w większości kraju: food trucki pojawiają się głównie w większych miastach, w miejscach atrakcyjnych turystycznie i wypoczynkowo, a także na lokalnych imprezach.

Nie licząc miejsc, gdzie można food trucki spotkać na co dzień (np. place i chodniki przed biurowcami i klubami muzycznymi), właściciele gastrowozów pojawiają się na imprezach plenerowych. Spotykają się także podczas zlotów mobilnych jadłodajni. Do największy w Polsce należą te, które cyklicznie odbywają się w Warszawie. Jedną z nich, przez Pałacem Kultury i Nauki, w połowie kwietnia zorganizował kolektyw Sumienny Foodtruckowiec.

– Według statystyk Facebooka informacja o wydarzeniu dotarła do miliona ludzi – mówi Michał Skoczek. – Startuje też nowy, stały punkt foodtruckowy przy rondzie Babka, od maja będzie tam stacjonować kilka food trucków, które będą się zmieniać co tydzień, więc na pewno nie będzie nudno – dodaje.

Od 27 do 29 sierpnia 2016 roku przez Stadionem Narodowym PGE w Warszawie odbędzie się Festiwal Food Trucków i 3. Mistrzostwa Burgerowe. Organizuje go Życie na Kołkach. Na imprezie spodziewa się niemal 100 food trucków.

Perspektywy są dobre

Moda na jedzenie z mobilnych jadłodajni szybko się nie skończy.

– Ruch foodtruckowy najlepsze lata ma dopiero przed sobą. O ile początkowo stanowił atrakcję, ciekawostkę, urozmaicenie gastronomicznego krajobrazu, o tyle teraz rozpoczął marsz, by stać się pełnoprawnym uczestnikiem życia kulinarnego – uważa Michał Skoczek. – Mam nadzieję, że niebawem food trucki tak wtopią się w krajobraz miejski, że będziemy w nich zamawiać jedzenie równie często co przez internet lub w restauracjach – dodaje.

Pasjonatów dobrej kuchni do spełnienia marzenia o zarabianiu na życie gotowaniem zachęca niewielki koszt wejścia w mobilny biznes gastronomiczny. Używany samochód serwujący jedzenie można kupić już za kilkanaście tysięcy złotych. Natomiast nieużywany i gotowy do prowadzenia działalności food truck może kosztować blisko 200 tys. zł.

Średnio dwa nowe food trucki miesięcznie sprzedaje firma BCC Polska z Nowej Soli, specjalizująca się w pojazdach specjalnych dla przemysłu spożywczego i gastronomicznego. Większość jej zamówień dotyczy jednak remontów przechodzonych aut. – Z Mazowsza pochodzi około 40 proc. naszych klientów – mówi Kacper Przywecki, dyrektor handlowy BCC Polska.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki, b.drewnowska@rp.pl

Opinia

Karol Szynkowski, właściciel food trucka Nice to Eat You z Warszawy

Całe moje zawodowe życie związane jest z gastronomią. Dlatego z uwagą śledzę nowe trendy. Jednym z tych, które ostatnich latach rozwijają się najbardziej prężnie, są food trucki. Widać go szczególnie wyraźnie w Warszawie, gdzie generalnie w pierwszej kolejność trafiają nowe zjawiska kulinarne. Własnego food trucka zacząłem planować już trzy lata temu, a wystartowałem z nim w ubiegłym roku. Specjalizuję się w autorskich kanapkach. Chcę przełamać stereotyp ich spożywania i pokazać, że można je jeść od śniadania po kolację. W sezonie, czyli wiosną i latem, dużo podróżuję po kraju. W Warszawie, głównie w weekendy, pojawiam się na targach śniadaniowych, a wieczorami przed jednym z klubów muzycznych. Dziś w Warszawie znacznie łatwiej i bezpieczniej podpisać umowę na korzystanie z prywatnych gruntów, niż ulokować pojazd na terenach miejskich. Dzieje się tak, ponieważ władze stolicy nie sprzyjają food truckom. Planuję dalszy rozwój, i to nie tylko działalności typowo gastronomicznej. Interesują mnie aplikacje, które pozwoliłyby np. lokalizować food trucka czy brać udział w programie lojalnościowym.

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE