Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Życie Lubelszczyzny

Promować młodych artystów

Leon Tarasewicz „Granice malarstwa – granice galerii”, 2013 rok
Galeria
Galeria Biała to jedna z najważniejszych placówek wystawienniczych w Lublinie.

Działa na zasadzie non profit i od lat koncentruje się na pokazywaniu twórczoœci młodych artystów.

– Szczególnie ważne jest pokazywanie artystów stšd, z Lublina, tworzšcych œrodowisko naszej galerii – uważa Anna Nawrot, szefowa Galerii Białej, która prowadzi tę instytucję od poczštku jej istnienia razem z Janem Grykš, prywatnie – mężem.

Dotšd w Galerii pokazanych zostało 460 wystaw. Liczbę artystów trudno jednak dokładnie okreœlić, bo były prezentacje, w których brało udział jednoczeœnie nawet 30 twórców. Głównie jednak widzowie mogš oglšdać wystawy indywidualne, choć zdarzajš się też ekspozycje dwóch artystów, jak ostatnio w przypadku Pawła Matyszewskiego i Bartosza Kokosińskiego. Bywajš wystawy problemowe.

Tarasewicz na otwarcie

Autorska Galeria Biała w Lublinie powstała w lutym 1985 roku, inaugurujšc działalnoœć wystawš Leona Tarasewicza, œwieżo upieczonego absolwenta ASP.

– Przyjechał autobusem ze swoimi papierowymi rulonami, które na miejscu rozwijaliœmy – pamięta Anna Nawrot. – Potem jeszcze kilkakrotnie pokazywał u nas swoje prace. Inaugurację ostatniej lokalizacji, w której jesteœmy do dziœ – także rozpoczęliœmy jego wystawš. Nie było na niej zresztš ani jednego obrazu, tylko realizacje przestrzenne. To był projekt totalny – w dolnej sali rosła prawdziwa, wykopana z ziemi trawa, a był grudzień. Codziennie jš sumiennie podlewaliœmy. Kiedy zamykaliœmy wystawę dwa miesišce póŸniej, na trawie były pajški i inne żyjštka, bo powstał mikroklimat. Jak to w przypadku Leona – wszystko musi być naprawdę i do końca.

W 1986 roku udało się zorganizować wystawę Józefa Beyusa ze zbiorów Muzeum Sztuki w Łodzi, ale to była wyjštkowa sytuacja, ponieważ szefowa galerii zawsze wolała stawiać na artystów młodych, dopiero szukajšcych swojego stylu i miejsca, unikajšc prezentowania sztuki twórców już znanych i będšcych w „galeryjnym obiegu". Anna Nawrot uważa, że jej zadanie polega na umożliwieniu artystom pokazania swoich prac według ich własnego konceptu. Unika też przenoszenia wystaw z innych galerii. W dodatku, jej zdaniem, prowadzona przez niš galeria œwietnie obywa się bez kuratorów.

Instytucja kilkakrotnie zmieniała siedzibę. Logo galerii ma charakterystyczne połamane liternictwo, które opowiadało też w pewien sposób o skomplikowanej strukturze przestrzeni tej galerii. Galeria Biała mieœci się w kompleksie Lubelskiego Centrum Kultury, czyli w dawnym klasztorze Sióstr Wizytek. Ma czteroosobowš załogę i 600 mkw. powierzchni wystawienniczej, na której otwieranych jest œrednio szeœć wystaw każdego roku.

Nietypowe wnętrza

Kilka lat temu budynek został poddany renowacji i wtedy powrócono do jego pierwotnej architektury. W tych bardzo grubych murach, oprócz galerii jest też ogromna sala widowiskowa, w której m.in. grane sš spektakle teatralne. Galerię tworzš: bardzo długi korytarz wzdłuż jednego dużego wirydarza, dwie połšczone sale po 60 mkw., sala długa o powierzchni ponad 70 mkw. Pod sufitami znajdujš się łuki.

– Te mury stwarzajš niezwykły klimat, czuje się jeszcze w nim klasztorne życie – mówi Anna Nawrot. – Udało się na szczęœcie zniwelować przestrzeń okien i nieco zrezygnować z zastanej tu sakralnoœci przestrzeni. Patio zostało przykryte szklanym dachem i wybudowana została wielka sala dolna, dziœ nowoczeœnie zaaranżowana – jedna z dwóch największych w galerii. Za każdym razem artyœci sami okreœlajš przestrzeń pokazywania swoich prac, definiujšc jš na nowo. Każdy twórca dostaje plan galerii i zaczyna budować przestrzeń według własnych wyobrażeń. W czasie ostatniej wystawy Henka Vischa, holenderskiego artysty, tworzšcego rzeŸby, obiekty, instalacje – odcięta została na skutek jego decyzji dolna sala, bo nie pasowała do jego koncepcji prezentacji. Z kolei, kiedy przygotowywaliœmy dużš wystawę Edwarda Dwurnika – okazało się, że format jego prac uniemożliwia wniesienie ich do sal, które majš niezbyt duże drzwi. Trzeba było zwijać obrazy w rulony.

Korytarz jest domenš działalnoœci Mariusza Tarkawiana, który zadebiutował w Galerii Białej przed 11. laty. Od 2008 roku regularnie nanosi rysunki na œcianach dwóch 50-metrowych korytarzy będšcych z jednej strony przestrzeniš otwartš, po której można spacerować niezależnie od prezentowanych wystaw, a z drugiej – stanowišcych częœć galerii. Pędzelkiem i czarnym tuszem kreœlarskim Tarkawian rysuje historię sztuki, co zyskało nazwę „Kolokwium z historii sztuki i cywilizacji". Artysta najpierw wykonał takš wielkš realizację w nieużywanej częœci budynku.

– Dwa lata temu postanowiliœmy odtworzyć tamtš realizację w korytarzu – wyjaœnia Anna Nawrot. – Wtedy też powstał pomysł, by artysta przyjeżdżał przy okazji każdej wystawy i dorysowywał kolejne epizody do istniejšcej już realizacji. W ten sposób powstał dziennik galerii. Mariusz szuka za każdym razem nieoczywistych rozwišzań, łšczšc rysunkowe relacje z poszczególnych wystaw.

Rysowanie na suficie

– Trudno policzyć, ile zrelacjonowałem wystaw i namalowałem rysunków – przyznaje Mariusz Tarkawian, który opowiada, że z Galeriš Białš łšczš go przyjacielskie więzy. – Może 300? A może 400? Plan powstaje, gdy przychodzę i patrzę, co ciekawego proponuje artysta. Trochę improwizuję, a trochę planuję. Staram się pokazać jak najwięcej prac z prezentowanych wystaw. Nie ma planu kiedy to się skończy – może jak œcian zabraknie? Pomniejszam artefakty, a nieraz i powiększam, no i komponuję łšczšc poszczególne elementy. To czysta przyjemnoœć, która bywa tylko trochę trudna, gdy rysuję na suficie. Czekam, aż któryœ z kolegów artystów odważy się na ingerencję na malowanej przeze mnie œcianie. Dopiero raz się zdarzyła taka sytuacja – mam nadzieję na kolejne.

15 grudnia w Galerii Białej odbędzie się wernisaż nowej wystawy „Korepetycje z rysunku" przeznaczonej jednak jedynie dla widzów pełnoletnich. Ekspozycja składać się będzie z rysunków młodych artystów, dla których ta forma wypowiedzi artystycznej ma szczególnie istotne znaczenie. Zaprezentowane zostanš prace Kamy Bubicz, Ilony Karaudy, Bartka „Arobala" Kociemby, Wojciecha Kucharczyka, Katarzyny Kukuły, Urszuli Pieregończuk, Patrycji Podkoœcielny, Magdaleny Sawickiej i Mariusza Tarkawiana.

– Wystawa powstała z powodu wydawnictwa „Contemporary Art Book", czyli publikacji teki rysunków Mariusza – wyjaœnia Anna Nawrot. – To wystawa o młodych, dla młodych i przez młodych robiona. Młodzi twórcy proponujš sztukę mówišcš o relacjach, zwišzkach między ludŸmi. Istotnš treœciš tych rysunków jest ciało. Pojawiajš się akty, nieraz nawet pornograficzne sytuacje, dziwaczne zmysłowe zwišzki. Tematy cielesnoœci, intymnoœci i seksualnoœci podejmujš w swoich rysunkach Katarzyna Kukuła i Magdalena Sawicka. Kamę Bubicz, Urszulę Pieregończuk i Ilonę Karaudę łšczš i wyróżniajš autorskie tatuaże. Bartek „Arobal" Kociemba tworzy rysunki postaci i roœlin, w których przyglšda się relacji człowieka z naturš. Patrycja Podkoœcielny w swoich mrocznych rysunkach kreuje oniryczne, niepokojšce byty. Wojciech Kucharczyk proponuje komputerowe „antyrysunki" odnoszšce się do pozawirtualnej rzeczywistoœci – będšce zapisem stanów emocjonalnych twórcy.

Na jednej ze œcian chętni do zabawy widzowie będš mogli wykonać białš kredš na czarnej tablicy własnš pracę.

Wystawa potrwa do 19 stycznia.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL