Życie Lubelszczyzny

Lotnicy z Chełma są w cenie

Mury PWSZ w Chełmie opuściło w ciągu dekady 150 licencjonowanych pilotów oraz 120 mechaników
materiały prasowe
Branża lotnicza Lubelskie kojarzy już nie tylko ze szkołą orląt w Dęblinie i zakładami lotniczymi w Świdniku, ale także z lotnikami i mechanikami wykształconymi w Chełmie.

Ośrodek kształcenie lotniczego Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Chełmie jest jednym z trzech akademickich ośrodków w Polsce (razem z Dęblinem i Rzeszowem), który szkoli certyfikowanych pilotów i mechaników na potrzeby lotnictwa cywilnego. W ciągu dziesięciu lat mury uczelni opuściło blisko 150 licencjonowanych pilotów samolotów i śmigłowców i 120 mechaników lotniczych. Wszyscy z biegłą znajomością języka angielskiego. W tym roku kolejnych 28 studentów otrzymało licencję pilota samolotowego, czterech – pilota śmigłowców, a 18 – licencję mechanika lotniczego. Władze uczelni przyznają, że mogłyby kształcić jeszcze więcej specjalistów, ale brakuje chętnych do studiowania na tych kierunkach.

– Szkolenie mechaników lotniczych to specjalność naszej uczelni. Tacy specjaliści są nawet bardziej poszukiwani na rynku pracy od pilotów. Realizujemy szkolenia podstawowe do uzyskania licencji mechanika samolotowego B1. Co ważne, zarówno zajęcia teoretyczne, jak i praktyczne oraz egzaminy odbywają się u nas na miejscu – mówi dr hab. inż. Arkadiusz Tofil, rektor PWSZ w Chełmie.

Takie też szkolenia prowadzi Politechnika Rzeszowska, która od ponad 40 lat kształci pilotów lotnictwa cywilnego. Uczelnia posiada własną, nowoczesną bazę szkoleniową i lotnisko w Ośrodku Kształcenia Lotniczego w Jasionce.

- Politechnika Rzeszowska od 2008 r. posiada certyfikat uprawniający do kształcenia mechaników samolotowych. Prowadzimy zajęcia i stosowne egzaminy na uczelni – zaznacza Anna Worosz rzecznik prasowa Politechniki Rzeszowskiej.

Jakość kształcenia na uczelni w Chełmie dostrzegło też Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa, przyznając szkole 7,2 mln zł dofinansowania. To o 1 mln zł więcej niż rok wcześniej i 2 mln zł więcej, niż otrzymała Politechnika Rzeszowska, szerzej kojarzona z lotnictwem. Chełmska PWSZ organizuje też szkolenia dla firm z branży lotniczej oraz osób, które chcą poszerzyć dotychczas posiadane licencje.

– W ubiegłym roku byliśmy liderem w szkoleniach modułowych potrzebnych do uzyskania licencji B1 i B2 mechanika obsługi. Realizujemy prawie połowę szkoleń ze wszystkich realizowanych w innych ośrodkach szkoleniowych w Polsce. Priorytetem jest dla nas jednak kształcenie studentów – mówi rektor Arkadiusz Tofil.

W tym roku uczelnia podpisała dwie umowy partnerskie: z polskim przewoźnikiem czarterowym EnterAir oraz węgierskim Wizz Air (jako jedyna uczelnia w Polsce i jedna z pięciu w Europie). Operatorzy lotniczy uzyskali wpływ na kształcenie studentów, ci zaś skrócone ścieżki rekrutacji do pracy w obu firmach. Student nie musi już na rozmowy o pracę w Wizz Air lecieć do Budapesztu, a po przeszkoleniu na konkretnych samolotach może zasiąść za jego sterem jako drugi pilot.

Rektor uczelni przyznaje, że barierą rozwoju jest brak betonowego pasa startowego, który uniezależniłby kształcenie studentów od kaprysów przyrody oraz umożliwił szkolenia na samolotach z wysuwanym podwoziem.

– Ten etap kształcenia realizujemy na zewnątrz, co ma też swoje plusy, bo pozwala studentom zapoznać się z innymi lotniskami. Istnienie pasa betonowego mogłoby być jednak stymulatorem do powstania wokół naszego centrum firm zajmujących się obsługą serwisową maszyn lotniczych. Na uczelni mamy nowoczesny tomograf komputerowy pomocny przy weryfikacji sprawności elementów konstrukcyjnych statków powierzchnych – mówi rektor Arkadiusz Tofil.

Na bazie chełmskiej PWSZ do kształcenia techników lotniczych usiłowały się włączyć też szkoły ponadgimnazjalne w Chełmie. Cztery lata temu kierunek technik mechanik lotniczy uruchomił Zespół Szkół Zawodowych nr 5 (dziś Zespół Szkół Energetycznych i Transportowych). W tym roku szkolnym mimo wprowadzonej innowacji edukacyjnej obsługa dronu nie było chętnych do kształcenia się w tym zawodzie. – Klasa pierwsza więc nie powstała. Dziwimy się, bo to zawody z przyszłością – mówi Jarosław Wójcik, dyrektor szkoły.

Z sukcesem, i to od pół wieku, techników lotniczych i lotniskowych kształci Powiatowe Centrum Edukacji Zawodowej im. Zygmunta Puławskiego w Świdniku. Do trzech dotychczasowych specjalności – technik mechanik lotniczy śmigłowców, technik awionik (specjalista elektryki i elektroniki w statkach powietrznych) oraz technik eksploatacji portów i terminali, doszedł w tym roku nowy kierunek – technik lotniskowych służb operacyjnych. Rocznie z przygotowaniem teoretycznym do zdobycia licencji szkołę opuszcza od 25 do 30 absolwentów. Muszą jeszcze odbyć dwuletnią praktykę zawodową.

– Niestety, nie wszyscy nasi absolwenci trafiają na rynek pracy, bo to zawody trudne. Część kontynuuje naukę na studiach wyższych, innych przerażają przejściowe, niezbyt dobrze płatne formy zatrudnienia, które muszą odbyć, zanim zdobędą licencje, i dlatego znajdują prace w innych branżach – przyznaje Anna Goral, dyrektor PCEZ w Świdniku.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL