Lubelszczyzna

Przeszłość w atrakcyjnej formie

Utworzenie Muzeum Historii Kocka kosztowało 2,6 miliona złotych
materiały prasowe
Nowe placówki pojawiły się w Kocku i Lublinie. Pod potrzeby muzealne samorząd Puław zakupił pałac Marynki.

Miasto Kock w powszechnej świadomości zapisało się jako miejsce ostatniej bitwy regularnych oddziałów Wojska Polskiego podczas kampanii wrześniowej. Przypomina o tym pomnik generała Franciszka Kleeberga, dowódcy Samodzielnej Operacyjnej Grupy „Polesie" i groby żołnierzy na cmentarzu. Turysta, który przyjeżdżał do Kocka niewiele miał jednak do zobaczenia.

Mógł obejrzeć klasycystyczny pałac księżnej Anny Jabłonowskiej, ale tylko z zewnątrz, bo w środku funkcjonuje dom pomocy społecznej. Mógł pospacerować po parku. Jakiś czas temu mógł odwiedzić izbę pamięci prowadzoną przez pasjonatów rekonstrukcji historycznych, o ile była otwarta.

– Teraz turysta może w naszym mieście w końcu spędzić cały dzień – mówi Adam Świć, dyrektor Kockiego Domu Kultury.

Życie religijne w podziemiach

W grudniu ubiegłego roku miasto, które świętowało 600-lecie nadania praw miejskich, wzbogaciło się o dwa muzea. Jedno uruchomił samorząd, drugie parafia rzymskokatolicka.

Dyrektor Świć podkreśla, że Kock to nie tylko ostatnia bitwa września 1939 roku, ale też inne wydarzenia które zapisały się w historii Polski. To także miasto odwiedzane przez polskich królów, historie słynnych cadyków, do których ściągały tłumy wiernych. To również postać płk Berka Joselewicza, twórcy żydowskiego oddziału z czasów insurekcji kościuszkowskiej, uczestnika wojen napoleońskich, kawalera Orderu Virtuti Militari. O tym opowiada Muzeum Historii Kocka, które powstało na bazie Miejsko-Gminnej Biblioteki Publicznej. Jego utworzenie kosztowało 2,6 mln zł, z czego 2 mln zł pochodziły z Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa. Zwiedzający mają do dyspozycji osiem sal tematycznych wyposażonych w nowoczesne technologie, interaktywne tablice opowiadające m.in. losach rodu Jabłonowskich i Firlejów, miejscowych judaicach i oczywiście wojnie obronnej w 1939 r.

– Teraz możemy opowiadać historię Polski przez pryzmat naszego małego miasteczka. Obejrzenie wszystkich filmów, projekcji, dokumentów, fotografii i eksponatów zajmuje blisko 5 godzin – mówi dyrektor Kockiego Domu Kultury.

Gdyby ktoś chciał zagłębiać się w życie religijne lokalnego społeczeństwa może odwiedzić także otwarte w ubiegłym roku Muzeum Parafialne w Kocku. Urządzono je w podziemiach kościoła pw. Wniebowzięcia NMP. Ekspozycja muzealna przedstawia życie religijne katolików, kalwinów i Żydów z Kocka i okolicy. Muzeum powstało dzięki środkom Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Lubelskiego. W inicjatywę włączył się samorząd Kocka. Dotacje pozwoliły na odnowienie zabytkowych krypt, w których urządzono ekspozycje. Wiele eksponatów pochodzi z archiwum parafialnego w Kocku, a także od darczyńców z całego kraju, niektóre datowane na XIII w.

Odnalezione inskrypcje

Od kilku tygodniu można też zwiedzać nowe muzeum w Lublinie, które powstało przy lubelskiej jesziwie. To inicjatywa Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie i Grażyny Pawlak, współinicjatorki powstania Muzeum Historii Żydów Polskich Polin. Muzeum nie skupia się na losach Żydów w czasie II wojny światowej i Holokaustu, ale osobie rabina Majera Szapiry, pierwszego ortodoksyjnego posła żydowskiego na Sejm II Rzeczpospolitej (1922–1927), lidera partii Aguda Israel, a przede wszystkim twórcy otwartej w 1930 r. Lubelskiej Szkoły Mędrców. Jeszywas Chachmej Lublin była największą uczelnią talmudyczną na świecie. Jej chlubą był księgozbiór liczący 22 tys. książek, głównie rabinackich i 10 tys. czasopism (nie wiadomo, co się stało z księgozbiorem). Budynek szkoły przetrwał wojnę dlatego, że Niemcy ulokowali w nim żandarmerię, a potem szpital.

Po wojnie budynek należał do Akademii Medycznej w Lublinie. Gmina żydowska odzyskała go jesienią 2003 roku. W 2007 r. ponownie otwarto tam synagogę, a od 2013 r. znajduje się tam Hotel Ilan. Od połowy grudnia ub.r. część pomieszczeń przeznaczono na Muzeum Historii Jesziwy Mędrców Lublina. Docelowo w muzeum mają odbywać się lekcje muzealne o judaizmie, ma powstać czytelnia i archiwum.

Na mapę muzealną Lublina, po dwuletniej przerwie powróciło Muzeum Martyrologii „Pod Zegarem" dokumentujące losy więźniów politycznych z lat 1939–1944. Muzeum dzięki 700 tys. zł dotacji z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego odremontowało dawne cele śledcze. Przywrócono im pierwotny wygląd, doposażono w multimedia.

– Przy okazji odkryliśmy inskrypcje z okresu, kiedy w tych celach funkcjonował areszt NKWD i Informacji Wojskowej – mówi Barbara Oratowska, kierownik muzeum.

Do nowej siedziby przeniosło się Muzeum Bolesława Prusa w Nałęczowie. W tym przypadku przeprowadzka była koniecznością ze względu na stan techniczny dotychczasowej siedziby w Pałacu Małachowskich i plany sprzedaży tego budynku przez samorząd. Od grudnia muzeum mieści się w zabytkowym budynku Ochronki ufundowanej przez innego pisarza, Stefana Żeromskiego.

Pod potrzeby muzealne samorząd Puław w grudniu ubiegłego roku kupił za ponad 1,6 mln zł od Instytutu Ogrodnictwa w Skierniewicach pałac Marynki wraz z blisko hektarowym gruntem. Klasycystyczny pałac z końca XVIII w. jest częścią zespołu pałacowo-parkowego przy pałacu Czartoryskich w Puławach. Docelowo ma przenieść się tam część ekspozycji Muzeum Czartoryskich oraz pomieszczenia biurowe muzeum.

Władze Puław są przekonane o potrzebie tej inwestycji, bo to zachęciłoby turystów do wydłużenia spacerów, które dziś kończą się na Świątyni Sybilli.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL