Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Życie Kujawsko-Pomorskiego

Wystawa „Silence and Dynamism" w CSW w Toruniu czyli artystyczna biografia Davida Lyncha

„Pete idzie do domu swej dziewczyny”, 2009 rok
Camerimage
„Silence and Dynamism" w CSW w Toruniu składa się 400 obrazów, grafik, zdjęć i rysunków.

Ta niezwykła retrospektywa pokazuje reżysera „Twin Peaks" jako twórcę wszechstronnego, ale najbardziej skupia się na jego dziełach plastycznych.

Kto zna jego artystycznš biografię, nie powinien być zaskoczony. Już w dzieciństwie całe dnie spędzał na rysowaniu. A w latach 60. rozpoczšł naukę malarstwa najpierw w Museum of Fine Arts w Bostonie, ale tej szkoły nie lubił. Przeniósł się więc do Pennsylvania Academy of Arts w Filadelfii i uważa, że dopiero to œrodowisko go ukształtowało.

Wprawdzie to właœnie w trakcie studiów w Filadelfii, pracujšc pewnej nocy nad obrazem, doznał dziwnego uczucia, że wiatr wieje wprost z malowanego obrazu, a roœliny poruszajš się. Przyjšł to jako objawienie, że jego powołaniem sš ruchome obrazy. Wtedy zajšł się filmem, realizujšc najpierw krótkš animację „Six Men Getting Stick" „Szeœciu mężczyzn, którym robi się niedobrze".

Z drugiej strony nigdy malarstwa nie porzucił. Na konferencji przed wernisażem w toruńskim CSW mówił: – Szukam różnych œrodków wyrazu dla swoich pomysłów. Zaczynałem jako malarz i chciałem być przede wszystkim malarzem. Film przyszedł póŸniej.

Te zależnoœci działajš zresztš pewnie obustronnie. Krytycy w jego najważniejszych filmach nieraz wskazujš na różnorodne wpływy malarzy, m.n. Edwarda Hoppera, Francisa Bacona, i René Magritte'a. Ale można też odwrotnie, tropić w malarstwie Lyncha wpływy jego własnych doœwiadczeń filmowych.

W krzyczšcym czerwonš olejnš farbš obrazie „Mały chłopiec w swoim pokoju" bohater przypomina animowanš kukiełkę z urwanš głowš, unoszšcš się w powietrzu jak balonik na sznurku.

WyobraŸnia surrealisty

Wystawa w Toruniu jest największš z dotychczasowych prezentacji sztuki Lyncha. Dzieła pochodzš z kolekcji amerykańskich i europejskich, głównie w Niemczech i we Francji.

Pokaz powstał specjalnie z okazji tegorocznej jubileuszowej 25. edycji Międzynarodowego Festiwalu Sztuki Autorów Zdjęć Filmowych Camerimage.

Marek Żydowicz, kurator tej niezwykłej retrospektywy, a jednoczeœnie twórca i dyrektor Camerimage, pisze w towarzyszšcej jej ksišżce, że w twórczoœci plastycznej Lyncha znajdziemy „œwiat tej samej wyobraŸni i niepokoju, który znamy z filmów artysty z tš różnicš, że jest nieskrępowany wymogami narracyjnymi i zatrzymany w kadrze. (...). Każda kolejna scena musi się w filmie jakoœ zwišzać z innymi, powinna znaleŸć właœciwe miejsce wœród pozostałych tworzšcych całoœć opowieœci. W przypadku obrazów malowanych lub komponowanych w rysunku, grafice czy fotografii nie ma tej presji. Gdy myœlę o tym, jak David Lynch tworzy swe obrazy, przychodzi mi na myœl proces łapania motyli lub łowienia ryb. Wyobrażam sobie, jak z mroków wyobraŸni wyłaniajš się w umyœle artysty nieokreœlone formy, które ewoluujš i gdy stajš się jakoœ interesujšce, sš przez niego chwytane w siatkę jego pamięci i odtwarzane na kamieniu litograficznym, papierze lub płótnie".

Nie bez racji mówi się o nim jako o surrealiœcie, bo jego kompozycje przypominajš raz oniryczne marzenia, a kiedy indziej koszmary czy halucynogenne wizje. Bywajš groteskowe lub rodem z thrillera, podszyte absurdem albo traumami i lękami naszego współczesnego œwiata. Mroczne i poetyckie. Gwałtowne i wyciszone. Możliwe i niemożliwe do rozszyfrowania znaczeń. Figuralne i na pograniczu abstrakcji.

Worek marzeń

Jego wielkie obrazy olejne to zwykle asamblaże, w których malarstwo łšczy się z gotowymi wkomponowanymi przedmiotami i materiałami. Obraz „Pete idzie do domu swej dziewczyny" (2009), namalowany na brunatnej tekturze, przedstawia kroczšcš i krzyczšcš postać, jak z ekspresyjnego malarstwa nowych dzikich. Głowę mężczyzny otacza dziwna aureola z wmontowanych œwiecšcych się żarówek. Ręce zastępujš mu długie, wklejone w tło rurki. A w czerwonych dłoniach ma prawdziwy pistolet i nóż. Pete wyglšda jak bohater horroru planujšcy zbrodnię. Ale pistolet wycelowuje nie do końca wiadomo, czy w okno domu dziewczyny, czy raczej w telewizyjny ekran. Może całe to story to czysta fikcja...

Lynch lubi fabularyzować swoje obrazy, dajšc im tytuły malowane często na ich powierzchni, jak w komiksach albo plakatach, albo malujšc całš serię, rozwijajšcš podjęty wštek. W nietypowym malarskim cyklu na 12 talerzach, zatytułowanym „Bezkresne morze", na którym chętnie spożywałby posiłki, poczštkowo abstrakcyjne kompozycje przechodzš stopniowo w zarys głowy i ludzkiej figury.

Ciekawš grupę prac stanowiš wielkoformatowe litografie czarno-białe i kolorowe. Ich sensy często sš głęboko ukryte. Rysunki to przeważnie szybkie zapisy myœli, scen, szkice portretów. Powstajš na skrawkach papieru i wszystkim, co pod rękš, np. pudełkach od zapałek. Lynch jest gotów spróbować każdej techniki. Jedna z jego dynamicznych temper, zbliżona do półabstrakcyjnej grafiki, nosi tytuł „Tańczšcy worek marzeń", co jest dobrš syntezš niekończšcego się tańca malarza i reżysera z obrazami.

Marek Żydowicz poznał Lyncha w Los Angeles w 2000 roku. Reżyser przyjšł zaproszenie na Camerimage już tego samego roku. Wtedy właœnie zafascynowała go postindustrialna ŁódŸ. Chodził po mieœcie z aparatem fotograficznym i utrwalał fragmenty zrujnowanych fabryk.

Tak powstał cykl czarno-białych zdjęć, który najpierw był prezentowany w 2003 roku w Galerii Atlas Sztuki, a obecnie został włšczony do pokazu toruńskiego. Różniš się one od innych prac Lyncha większym realizmem i ważnym studiem detalu.

Lynch tworzy także interesujšce projekty graficzne okładek płytowych. Szczególnie uwagę przycišgajš okładki jego solowego debiutu „Crazy Clown Time" (2011) i drugiego albumu „The Big Dream" (2013). Na pierwszej na otwartej dłoni leży kostka do gry. Może oznaczać przypadek losu, jak i – przenoœnie – rzucone mu wyzwanie. Na drugiej w trójkšcie, przypominajšcym znak drogowy, artysta narysował sylwetkę człowieka jakby porażonego pršdem. Czyżby gitary elektrycznej? – nasuwa się pytanie. To jednak tylko domysł, bo w ekspresyjnym znaku pozostaje niedomówienie. Na obu albumach znalazły się autorskie kompozycje Lyncha w jego wykonaniu oraz Deana Hurleya oraz Lykke Li. Można ich posłuchać w salce muzycznej, gdzie odtwarzane sš też œcieżki dŸwiękowe do jego filmów, m.in. „Blue Velvet" i „Twin Peaks".

David Lynch mówi o sobie, że jest „nie-muzykiem samoukiem", co nie przeszkadza grać mu na gitarze, organach, basie, perkusji i œpiewać, choć trzyma gitarę po lynchowemu do góry nogami, a jego elektronicznie przetworzony głos brzmi nieraz jak z kreskówki.

Toruńskš wystawę dopełniajš ponadto mało znane animacje, wideoklipy, formy eksperymentalne i reklamy. Spotów reklamowych Lynch zrobił całkiem sporo, m.in. torebki Diora, makaronu Barilla, perfum Lagerfelda, Ives Saint Laurenta czy butów Adidasa. To komercyjna uboczna sfera jego działalnoœci, ale perfekcyjna, w której pojawiajš się nawet bezpoœrednie odwołania do jego ambitnych filmów, jak w reklamie kawy Georgia Coffe – z parodiami Miasteczka Twin Peaks.

Okiem krytyków

Towarzyszšca wystawie ksišżka „David Lynch", wydana przez Fundację Tumult, jest natomiast dedykowana wszystkim miłoœnikom kina reżysera. Autorami tekstów do niej sš krytycy filmowi - laureaci konkursu im. Krzysztofa Mętraka.

Czekamy na zapowiadany następny tom, poœwięcony plastycznej twórczoœci Davida Lyncha.

Wystawa czynna do 18 lutego.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL