W Kujawsko-Pomorskiem źródła energii odnawialniej odgrywają ważną rolę

aktualizacja: 27.07.2016, 23:00
Elektrownia we Włocławku jest największą wodną siłownią w regionie
Elektrownia we Włocławku jest największą wodną siłownią w regionie
Foto: Fotorzepa, Roman Bosiacki Roman Bosiacki

Energia odnawialna na dobre zadomowiła się na Kujawach i Pomorzu. Region jest jednym z liderów w produkcji energii z wiatru i wody.

REDAKCJA POLECA

Choć region kujawsko-pomorski nie obfituje w górskie rzeki o dużych spadkach, do działa tu 52 elektrownie wodne, a ich łączna moc sięga jednej czwartej wszystkich działających w Polsce. To zasługa sześciu dużych elektrowni wykorzystujących moc największych rzek, przede wszystkim Wisły, przedzielonej zaporą we Włocławku (siłownia o mocy 160 MW) oraz Brdy z zaporą w Koronowie (25 MW).

Pasja i biznes w młynie

Ale ważne są też i te mniejsze. Są dla wielu mieszkańców regionu nie tylko źródłem dochodów, ale i sposobem na życie. Tak jest np. z rodziną Puchowskich, która mieszka w pięknym, ceglanym starym młynie przy swojej elektrowni Piła Młyn pod Grudziądzem. Tartak i młyn pojawia się w dokumentach pisanych już w połowie XVII wieku.

– Od tamtej pory nieprzerwanie do dzisiaj wykorzystywana jest tu siła niewielkiej rzeki Mątawy do napędu siłowni wodnej. Młyn wielokrotnie był przebudowywany. Aktualny kształt zyskał w połowie XIX w. Około 1901 roku zmodernizowano siłownię zastępując dwa koła wodne nowoczesną turbiną Francisa. Pracuje ona w naszej elektrowni do dziś. W 1988 roku staliśmy się właścicielami całego tego siedliska, tu założyliśmy firmę. W młynie mieszkamy, a siłownia pełni funkcję małej elektrowni wodnej – opowiada Bogusław Puchowski.

Piła Młyn to nie tylko elektrownia (25 KW), ale też firma projektująca takie obiekty. W ten sposób Bogusław Puchowski kontynuuje pasję ojca Edmunda, który budował elektrownię w centrum Grudziądza (obecnie zarządza nią siostra Kuby Puchowskiego).

Firma stawia na innowacyjność i rozwiązania służące ochronie środowiska. Chwali się, że jej produkty „charakteryzują się wysoką efektywnością działania i całkowicie eliminują wprowadzanie zanieczyszczeń do wody w tym smarów i oleju". Puchowscy współpracują z parterami z krajów, w których energetyka wodna jest dużo bardziej rozwinięta aniżeli w Polsce - z Czechami, Kanadyjczykami i Austriakami.

Piła Młyn instaluje też w sąsiedztwie elektrowni wodnych elektroniczne bariery ochronne dla migrujących ryb, kierujące do przepławek, pozwalające na migracje i i chroniące ryby przed dostawaniem się do turbin lub pomp. Firma wykonała m in projekty wykonawcze elektrowni wodnej Oława na Odrze ; bierze udział w programie powrotu jesiotrów do naturalnego środowiska; zaprojektowała przepławki dla tych ryb przy ujściu Drwęcy do Wisły.

Kujawsko-pomorskie wciąż ma ogromny niewykorzystany potencjał energetyczny tkwiący w wodzie. Udział małych elektrowni wodnych w produkcji energii elektrycznej wynosi ok. 3 proc. przy jednoczesnym wykorzystaniu istniejących zasobów na poziomie 7 proc..

Ten bilans znacznie poprawiłby drugi stopień kaskadowej elektrowni na Wiśle w Siarzewie o mocy 80 MW. Inwestor - Energa szuje koszt budowy na 3,5 mld zł.

– To inwestycja niezbędna do zapewnienia Włocławkowi i całej dolinie dolnej Wisły trwałego bezpieczeństwa. W latach 1960 zapadła decyzja o budowie na Wiśle kaskady elektrowni; powstał jeden stopień, który sam w nieskończoność nie utrzyma takich mas napierającej na niego wody I występującej erozji dolnego stanowiska. Teraz już umiemy budować takie konstrukcje z poszanowaniem środowiska naturalnego – zapewnia Bogusław Puchowski.

Wiatr i celuloza

Oprócz wody na Kujawach i Pomorzu z powodzeniem wykorzystywana jest też siła wiatru. Region jest tu jednym z liderów pod względem liczby instalacji wiatrowych w Polsce. Według danych Urzędu Regulacji Energetyki 292 działające tu wiatraki mają łączną moc 574 MW. Wyraźną koncentrację turbin wiatrowych obserwuje się w powiatach: inowrocławskim, radziejowskim, włocławskim i aleksandrowskim. Według analizy wykorzystania OZE w regionie przygotowanej przez urząd marszałkowski, to wciąż jedynie kilka procent wiatrowego potencjału regionu.

Oprócz tego województwo zajmuje pierwszą lokatę wśród polskich regionów pod względem ilości ciepła wytwarzanego z biomasy (25,3 proc.). Na 38 elektrociepłowni wykorzystujących biomasę w Polsce, w kujawsko-pomorskim działa pięć. Surowiec dostarcza m.in. świecka celuloza. Nic dziwnego, że najwięcej ciepła z biomasy w województwie produkuje Mondi Świecie S.A. Spala rocznie ok 760 tys. ton biomasy, z czego jedna czwarta to odpady z z własnej celulozowni. Wyprodukowane ciepło jest przede wszystkim wykorzystywane w procesie produkcji papieru. Jedynie niewielka część ciepła jest sprzedawana odbiorcom zewnętrznym, do ogrzewania domów.

Drugą co do wielkości elektrociepłownią wykorzystującą biomasę do produkcji energii cieplnej jest OPEC Grudziądz, która powołała „córkę" OPEC – BIO produkującą pelety ze słomy.

W regionie istnieje też blisko 30 plantacji roślin energetycznych (miskant, wierzba) na 400 ha. Wiele urzędów i instytucji w regionie wymieniło piece w swoich kotłowniach na takie, które spalają biomasę.

Lepsze prawo i zyski

Kujawsko-pomorskie ma też na swoim terenie 4 biogazownie wytwarzające gaz z oczyszczalni ścieków; 5 działa w fermach hodowlanych a 7 zostało zainstalowanych na składowiskach śmieci (na 20 istniejących składowisk).

Słońce wciąż pozostaje najmniej wykorzystanym źródłem czystej energii na Kujawach i Pomorzu. Wprawdzie kolektory słoneczne ma blisko 40 proc. jednostek administracji samorządowej, jednak w sumie zainstalowane na terenie województwa kolektory wykorzystują jedynie niecały procent potencjału rynkowego regionu.

Co więc trzeba zrobić, by w Polsce, w tym na Kujawach i Pomorzu jeszcze lepiej wykorzystywać odnawialne źródła? - Musimy mieć stabilne rozwiązania prawne. A tego w Polsce wciąż nie ma. Ustawa o OZE weszła w życie 1 lipca, a już trwają prace nad jej nowelizacją. Po drugie potrzebna jest edukacja ekologiczna tak inwestorów jak i urzędników. Chodzi o wiedzę na temat technologii przyjaznych dla środowiska. Z przykrością muszę też zauważyć, że w Polsce brakuje kadry naukowej w dziedzinie OZE, szczególnie z wykorzystaniem wody - wylicza Kuba Puchowski.

OZE musi się też opłacać, a tendencja jest w Polsce niekorzystna. Przychody spadają „katastrofalnie". Dziś właściciel małych elektrowni wodnych zarabiają ok. 40 proc. tego co cztery lata temu.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki, i.trusewicz@rp.pl

POLECAMY

KOMENTARZE