Małopolska

Jesteśmy gotowi na zmiany

materiały prasowe
Centrum operacji biznesowych w Krakowie to obecnie nasza kluczowa inwestycja w Polsce – mówi Piotr Dziwok, prezes zarządu Shell Polska.

Rz: Jak ważny jest na mapie Shella Kraków?

Piotr Dziwok: Nie tylko Kraków, ale w ogóle nasz kraj to bardzo istotny rynek na światowej mapie Shella. Obecnie zatrudniamy w Polsce 3200 osób, łącznie pracuje dla nas ponad 5 tys. osób m.in. na stacjach paliw i u dostawców. 

Rozumiem jednak, że inwestycja w Krakowie jest w tej chwili najważniejsza?

Faktycznie, centrum operacji biznesowych w Krakowie to obecnie nasza kluczowa inwestycja w Polsce. Na świecie Shell ma siedem takich centrów, a Kraków jest drugim co do wielkości. Nie ukrywam, że bardzo się cieszę z decyzji naszej firmy o zainwestowaniu właśnie w stolicy Małopolski. W tym roku otworzyliśmy nowe biuro Shell Business Operations, chyba w ogóle jedno z najbardziej nowoczesnych w Polsce. Są to trzy nowoczesne budynki połączone ze sobą napowietrznym korytarzem, których wnętrza współtworzyliśmy z naszymi pracownikami, aby były dopasowane do ich potrzeb. Mamy tam już ponad 1000 miejsc parkingowych, wyjątkowo dużo jak na Kraków i na centra biznesowe w Polsce. Jest 400 miejsc do parkowania rowerów, stacja do ich naprawy, są strefy wypoczynku, gier, restauracja wydająca 2 tysiące posiłków dziennie. Pomieszczenia zostały specjalnie oświetlone, a klimatyzacja ma rozwiązania najnowocześniejsze w Europie. A w listopadzie 2017 zatrudniliśmy w Krakowie trzytysięcznego pracownika. I nadal się rozwijamy.

Rozumiem, że kiedy w centrali Shella zdecydowano o budowie takiego centrum, o ten projekt konkurowało kilka lokalizacji. Dlaczego to Kraków właśnie został wybrany?

Wygrała Polska, bo w kraju jest ponad półtora miliona studentów, a Polacy bardzo często znają po kilka języków. Wybór padł na Kraków, bo jest świetnie skomunikowany, korzystnie położony i mieszka w nim bardzo wielu cudzoziemców. W Krakowie i w Katowicach studiuje w tej chwili ponad 250 tys. osób i jest ponad 20 wyższych uczelni. W efekcie mamy więc nieustanną podaż dobrze wykształconych absolwentów. Kraków jest też miejscem, do którego cudzoziemcy bardzo chętnie się przeprowadzają. Dzięki temu w naszym centrum pracują dzisiaj osoby ponad 40 narodowości. Nie mówiąc już o tym, że Kraków stał się największym w Polsce ośrodkiem świadczącym nowoczesne usługi. W tej branży w mieście zatrudnionych jest 55 tys. osób. Dzięki tym dobrym warunkom Shell może ze swojego polskiego centrum świadczyć dziewięć rodzajów usług biznesowych, m.in. w takich obszarach jak: finanse, logistyka, obsługa klienta, zakupy, HR, komunikacja wewnętrzna, dostawy paliwa. 

Ale przecież Kraków jest najbardziej atrakcyjnym turystycznie miastem w Polsce. Można je zapewne porównać np. z Florencją. Tam też jest świetny uniwersytet, cudzoziemcy chętnie się tam przeprowadzają. W takim razie dlaczego we Florencji nie ma takiego ośrodka usług?

Zawsze atrakcyjność jakiejś lokalizacji rośnie, kiedy na miejscu są dostępni pracownicy znający języki obce. Nie jestem pewien również, czy akurat Florencja zabiega, żeby taki ośrodek w niej się ulokował. Natomiast Kraków stworzył doskonałe warunki, jest świetna infrastruktura. Wszystko, czego potrzeba do rozwoju. 

I przeprowadzającym się do Krakowa nie przeszkadza smog?

Władze Krakowa energicznie zabrały się do walki z zanieczyszczeniem powietrza. My jako Shell również wspieramy niskoemisyjne rozwiązania energetyczne. Już teraz połowa naszych globalnej produkcji pochodzi właśnie z gazu, który emituje znacznie mniej zanieczyszczeń. Poza tym jesteśmy jednym z najważniejszych producentów LNG na świecie, jednego z najbardziej perspektywicznych paliw i może pozwolić miastom w Polsce efektywnie zawalczyć ze smogiem. 

Słyszałam, że ośrodek w Krakowie jest „dzieckiem" prezesa Shell Polska Piotra Dziwoka. To prawda?

Zdecydowanie tak. Jestem szczęśliwy, że udało się stworzyć dla pracowników wyjątkowe warunki do pracy i rozwoju. Cieszy, że zdobywamy wyróżnienia i nagrody, jak chociażby „Great Place to Work” przyznawaną przez samych pracowników, co szczególnie sobie cenię. Zatrudniamy wielu młodych ludzi, stwarzamy im odpowiednie warunki do rozwoju zawodowego i nie muszą wyjeżdżać za granicę. A nawet więcej. Bo zatrudniamy 450 cudzoziemców, którzy postanowili zamieszkać w naszym kraju. Z tego jestem naprawdę dumny. 

Jak takie warunki przekładają się na efekty pracy?

Nieustannie prowadzimy badania opinii pracowników i w przypadku Krakowa zawsze wypadają one bardzo dobrze. Konsekwencją jest wzrost rodzajów zadań, jakie wykonuje ośrodek w Krakowie, do którego przenoszone są funkcje z innych krajów. Na początku zatrudnialiśmy głównie studentów, ponieważ wykonywane prace były dość proste. Teraz większość pracowników to osoby z doświadczeniem przechodzących z innych firm, żeby pracować dla nas. Zadania, jakie wykonujemy, są coraz częściej wysoko przetworzone, prowadzimy działania analityczne, z Polski często pomagamy naszym kolegom za granicą w podejmowaniu strategicznych decyzji. 

Czy planowane jest zwiększenie zatrudnienia?

Nadal rośniemy, myślimy o dalszych inwestycjach. Zresztą cała branża nowoczesnych operacji biznesowych czy usług wspólnych doskonale rozwija się w Polsce, bo pracuje w niej już ponad 250 tys. osób. A w ostatnich latach rosła w tempie 15–20 proc. rocznie. Musimy pamiętać, że dziesięć lat temu praktycznie jej jeszcze nie było. Dzisiaj nasz kraj jest już znany na świecie właśnie z usług biznesowych. Dla porównania wg najnowszych danych górnictwo węgla kamiennego zatrudnia w Polsce ponad 80 tys. osób. 

Która z działalności jest dzisiaj dla Shella najważniejsza na polskim rynku?

Wszystkie staramy się nieustannie rozwijać. Od stacji paliw i obsługi podróżnych, przez karty flotowe, oleje i smary, które stanowią naszą bardzo mocną stronę, aż po gaz ziemny. 

Jak ważny jest polski rynek dla Shella?

Polska to bardzo istotny element biznesu globalnego Shella. Kraj znajduje się w sercu Europy, a tutejsza gospodarka rozwija się bardzo dynamicznie. Poza tym w kraju rozwinięta jest infrastruktura IT, istotna dla działalności w nowoczesnych usługach. Ważne jest i to, że krzyżują się tutaj główne drogi transportowe, coraz lepsze są drogi, a Polska staje się hubem transportowym dla Europy. Nie bez znaczenia jest, że 32 proc. usług transportowych w Europie jest dzisiaj świadczonych przez firmy polskie. To prognozuje wzrost popytu na paliwa. 

Polska planuje stworzenie hubu gazowego na naszym wybrzeżu. Rozumiem, że Shell jest zainteresowany takim projektem?

Jesteśmy nawet więcej niż zainteresowani, bo jest to również nasz pomysł i w Polsce spotkaliśmy się z ogromnym zrozumieniem. Dla kraju byłaby to kolejna próba dywersyfikacji źródeł dostaw. W Świnoujściu jest już terminal LNG, podjęto już decyzję o jego rozbudowie, wkrótce będziemy mieli konektory ze wszystkimi krajami w regionie, jesteśmy największym użytkownikiem gazu w regionie. Druga sprawa to agenda CO2. Gdyby udało się zwiększyć udział gazu w miksie energetycznym, moglibyśmy również także mieć wpływ na poprawę jakości powietrza w Polsce. Mamy również takie obszary w Polsce, gdzie nie dociera gazowa infrastruktura, w tej sytuacji LNG byłby świetnym rozwiązaniem. A skoro Polska i tak już teraz jest korytarzem transportowym między Europą Zachodnią a Wschodnią, to moglibyśmy używać gazu LNG dla transportu. W tej chwili mamy taki projekt m.in. w Holandii. Taki hub w naszej części Europy i tak musi powstać. Jeśli nie powstanie w Polsce, to wykorzystają to inne kraje z regionu. Jak już wcześniej wspominałem, prawie połowa naszej sprzedaży na świecie to gaz. Jesteśmy jednym z największych producentów gazu w Norwegii, w Stanach Zjednoczonych jesteśmy największym odbiorcą LNG z Zatoki Meksykańskiej, skąd sprowadzamy to paliwo również do Europy. Produkujemy LNG w Katarze i w Azji. 

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL