Małopolska

Wiedźmin z kijem

Przemysław Odrobny od dwóch sezonów występował za granicą, najpierw we Francji a ostatnio w Angili.
Rzeczpospolita, Piotr Nowak
Przemysław Odrobny niedawno podpisał kontrakt z zespołem TatrySki Podhale Nowy Targ. Z nim liga będzie bardziej kolorowa.

Przemysław Odrobny niedawno podpisał kontrakt z zespołem TatrySki Podhale Nowy Targ. Z nim hokejowa liga będzie bardziej kolorowa.

To chyba najbardziej charakterystyczny polski hokeista ostatnich lat. Ponad 190 centymetrów wzrostu, długie białe włosy, kilkudniowy zarost, w pełni zasłużony pseudonim Wiedźmin – bramkarza Przemysława Odrobnego nie sposób przegapić nie tylko na lodowisku, ale i poza nim. Na tafli wzbudza respekt posturą, umiejętnościami i charakterystycznymi maskami, ale kiedy skończy się mecz, pokazuje drugą twarz. Chętnie udziela wywiadów, opowiada ciekawie i barwnie, sypie anegdotami.

Nic dziwnego, że kiedy grał w zespole z Sanoka, bank będący jednym ze sponsorów wybrał właśnie jego do kampanii reklamowej i na pewno nie chodziło tylko o to, że jego nazwisko pasowało do hasła „Nie proś odrobny kredyt. Żądaj dużego, jak Twoje marzenia!". Odrobny wtedy na pewno dobrze się kojarzył kibicom – z drużyną z Sanoka wywalczył mistrzostwo i Puchar Polski.

Gra za granicą

Reprezentant Polski ma wszelkie dane po temu, żeby stać się ulubieńcem kibiców z Nowego Targu. Zwłaszcza że drużyna miała w tym sezonie problemy z bramkarzami i nadzieje związane z przyjściem Odrobnego są duże. Kontrakt z Martinsem Raitumsem rozwiązano za porozumieniem stron, bo chociaż Łotysz życiorys miał bogaty, to jego statystyki obronionych strzałów nie były imponujące. Sam Odrobny też sporo sobie obiecuje po grze na Podhalu.

Od dwóch sezonów występował za granicą, najpierw we Francji w drużynie Pingouins de Morzine-Avoriaz-Les Gets, a ostatnio w angielskim Milton Keynes Lightning. Wcześniej miał propozycje gry w Kazachstanie, ale się na wyjazd nie zdecydował.

Jego transfer do ligi francuskiej, która jest lepsza od polskiej, wywołał spore poruszenie w środowisku, bo polskim hokeistom trudno zaistnieć za granicą, zwłaszcza na pozycji bramkarza.

-Bardzo ciężko wyjechać bramkarzowi z polskim paszportem, bo nasza reprezentacja nie gra jeszcze w hokejowej elicie. Udało mi się wyskoczyć do ligi francuskiej, zebrałem ciekawe doświadczenia. Poziom tych rozgrywek jest naprawdę dobry, a przynajmniej połowę składu muszą stanowić rodzimi gracze – mówi „Rz" Przemysław Odrobny.

We Francji sobie poradził, bronił niemal we wszystkich spotkaniach. Po sezonie przeniósł się do Wielkiej Brytanii i tam początkowo też szło mu znakomicie. Zyskał wielką popularność, przydomek The Wall, a kibice mówili o nim zdrobniale „Shemy". Z Milton Keynes Lightning awansował do Elite League, czyli najwyższego poziomu rozgrywek, został wybrany MVP zespołu, chwalił go trener Pete Russell, który się cieszył, że Polak zostanie w drużynie na kolejny sezon.

Na początku rozgrywek doznał drobnej kontuzji, a kiedy wrócił do gry, okazało się, że trener chce dzielić czas gry między dwóch bramkarzy. Odrobny twierdzi, że szkoleniowiec, który jest jednocześnie selekcjonerem reprezentacji Wielkiej Brytanii, zachowywał się niezbyt uczciwie.

– Lubię bronić często, regularnie. Wtedy osiągam najlepszą formę. Doszły mnie słuchy, że trener ogranicza moje występy na lodzie, żebym był jak najgorzej przygotowany do przyszłorocznych mistrzostw świata, w których zmierzymy się z Brytyjczykami. Takie słuchy doszły mnie z dwóch klubów angielskich. Wtedy zdecydowałem, że nie ma na co czekać, tylko trzeba zrywać kontrakt – mówi „Rz".

38 strzałów

Odrobny w formie, może być bardzo ważną postacią reprezentacji Polski prowadzonej przez Kanadyjczyka Teda Nolana. W 2016 roku podczas turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk olimpijskich na Węgrzech obronił w meczu z gospodarzami 38 strzałów i potem jeszcze dwa rzuty karne. Polacy zwyciężyli 1:0 i przeszli do ostatniego etapu kwalifikacji (tak daleko nie dotarli już od dawna).

Odrobnego chwali też asystent selekcjonera reprezentacji Polski Tom Coolen, który w rozmowie z „Rz" podkreśla jego znakomite warunki fizyczne, które ułatwiają mu obronę strzałów, bo po prostu trudno go ominąć krążkiem. Coolen dodaje jednak, że polski bramkarz ciągle jeszcze może się rozwijać, choćby poprawiać swoją reakcję na dobitki.

Nowy bramkarz TatrySki Podhala sam w siebie inwestuje. Intensywnie współpracował z trenerem Kiryłem Korenkowem, który był asystentem jednego z poprzednich selekcjonerów reprezentacji Polski, Igora Zacharkina. Przed mistrzostwami świata w Katowicach w 2016 roku, kiedy drużyna poleciała na sparingi do Wielkiej Brytanii, Odrobny poprosił, by mógł zostać w Polsce. Czas wykorzystał na treningi pod okiem Szweda Stefana Lunnera, który ma bogate doświadczenie z najlepszych na świecie lig NHL i KHL.

Jego idolem jest Martin Brodeur, którego ceni za nieprzewidywalność. Słynny Amerykanin może nie zawsze bronił poprawnie technicznie, ale wielokrotnie zaskakiwał napastników. Odrobny nie trzyma się kurczowo pozycji na bramce, często z niej wyjeżdża, żeby podawać krążek obrońcom i napastnikom. Niektórym kibicom podnosi się ciśnienie, gdy „Wiedźmin" opuszcza bramkę i nazywają jego sposób gry „szalonym", ale on woli określenie „nowoczesny" i podkreśla, że tak dzisiaj grają najlepsi na świecie.

– W najlepszych ligach świata bramkarze wyjeżdżają z bramki, są jakby szóstym zawodnikiem w polu. Oczywiście padają nieraz po tym bramki, bo nikt nie jest nieomylny. Nie widziałem jednak, żeby obrońca albo napastnik podał przez całą swoją karierę wszystkie krążki celnie. W moim rekordowym sezonie w Gdańsku miałem chyba dziewięć asyst. Dobrze się w takiej grze czuję i nie zamierzam od tego odchodzić – mówi „Rz".

Przydomek z powieści

Nie zamierza też zmieniać fryzury, która stała się jego znakiem rozpoznawczym. Przydomek Wiedźmin na dobre przylgnął do bramkarza reprezentacji Polski. Odrobny przygotował nawet nowy kask, nawiązujący do postaci z książek Andrzeja Sapkowskiego.

– Od dawna noszę długie włosy i dodatkowo jeszcze sobie malowałem sobie je na masce. Kiedyś na zgrupowaniu kadry kierownik zwrócił na to uwagę i powiedział: „Masz namalowane włosy na masce. Jak się ta postać nazywała? Jaźwin"? W końcu koledzy podpowiedzieli mu, że chodzi o Wiedźmina i ten przydomek się przyjął. Teraz mam maskę z zatwierdzonym projektem przez CD Projekt. To jedyna maska, która może mieć takie logo. Dzięki temu też może się zwiększyć rozpoznawalność – mówi „Rz" Odrobny.

Koledzy z reprezentacji go lubią, podkreślają, że jest dobrym kumplem, trochę zwariowanym, jak każdy hokejowy bramkarz. W szatni jest spokojny, podnosi głos tylko w sytuacjach nerwowych, kiedy drużynie nie idzie.

Obrobny podkreśla, że wesołek znika, kiedy nadchodzi mecz. Zakłada wtedy słuchawki na uszy i milknie. Porozmawia po ostatnim gwizdku.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL