Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Życie Krakowa i Małopolski

Zakopane, czyli dyskretny urok marudzenia

Maciej Nowak
Fotorzepa / Gardziński Robert
Zakopane już nie to, co kiedyœ. Jakże często z takš refleksjš można się spotkać w Krupówkowym Grodzie.

W sklepikach ponoć króluje tandeta, turyœci w góralskich kapelusikach spacerujš tylko w górę i w dół, a w przestrzeni królujš architektoniczne potworki. Wszystko to prawda, ale postawię tezę obrazoburczš, że akurat w tym miejscu ma to również pewien urok. A marudzenie na Zakopane występowało od dawna.

Najczęœciej występujšcy obecnie wštek to tragiczna zabudowa i usilne wpychanie obiektów komercyjnych tam, gdzie nie trzeba. Zgoda. Ale czy rzeczywiœcie było tak œwietnie przed powstaniem tej zabudowy? Onegdaj Kornel Makuszyński również na Zakopane marudził (przypomniał to m.in. w najnowszej jego biografii Mariusz Urbanek), ale w zupełnie inny sposób. Pisał: „Miasto o ambicjach ťzimowej stolicy PolskiŤ to dziura, jakich mało, licha inicjacja kurortu. Brudna, zaniedbana i ciemna. Wieœ na drodze od Trzaski do Karpowicza. Po lewej stronie Giewont, po prawej Gubałówka, a w œrodku deszcz (...) Nie da się przejœć na drugš stronę Krupówek, żeby nie stracić w jakiejœ dziurze przednich zębów, a w błotnych bajorach na œrodku ulicy można łatwo utonšć. Jednym słowem – tak Ÿle i tak niedobrze. Inna sprawa, to niedopasowani turyœci, inni niż ci dawni, wrzeszczšcy i psujšcy klimat. Ale... czy to znów jakaœ nowoœć? Już dawno temu, w roku 1926 Andrzej Strug pisał, że historyczne, epokowe i jedyne w Polsce Zakopane spadło do rzędu jakiejœ Krynicy, Szczawnicy, Ciechocinka, Inowrocławia (...). Tej bandzie letników było absolutnie wszystko jedno. Słyszano na własne uszy, jak pewne towarzystwo paskarsko-warszawskie głoœno i publicznie tuż w obliczu Giewontu unosiło się nad wyższoœciš Skolimowa! Inni po prostu nie zważali na góry. Reszta nawet ich zupełnie nie widziała œlepymi od głupoty oczami. Robili tutaj to samo, co wszędzie – jedli, pili, grali w karty, plotkowali, tańczyli, flirtowali. Przynosili ze sobš pusty zamęt i zgiełk, swój hałaœliwy, arogancki obyczaj i masę pieniędzy".

O niezmienna ludzka naturo... Słusznie uznał Rafał Malczewski w słynnym „Pępku œwiata", że „Zakopane roœnie i przechodzi różne choróbska naniesione z dołów". Tak było, jest i zapewne będzie. Zakopane to – tak samo, jak droga na Morskie Oko – wszechstronny obraz pokazujšcy przekrój naszego społeczeństwa, może w nieco bardziej intensywnej niż na co dzień formie. Dlatego, nie marudŸmy już specjalnie, i tak niewiele to zmieni. Jest brzydko architektonicznie? Pełna zgoda, ale to problem całego kraju i błędnych narzędzi polityki przestrzennej. Bywa tandetnie na stoiskach pod Giewontem? Ależ oczywiœcie, że tak, ale cóż z tego? Zawsze możemy znaleŸć gdzieœ na uboczu klimatycznš kawiarnię, spojrzeć znad lunaparków i komercji na górskie szczyty, zaprzyjaŸnić się z lokalnymi malarzami... Albowiem poza niewštpliwymi minusami Zakopane ma też plusy. Wystarczy tylko trochę dobrej woli.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL