Życie Krakowa i Małopolski

Puszcza rośnie powoli

materiały prasowe, Oscar Mrozowski
W Niepołomicach budują klub bez fajerwerków i wielkich deklaracji. I to przynosi efekty.

Tutaj królują małopolska zaradność i gospodarność. Tym sposobem udało się osiągnąć sukcesy.

Puszcza Niepołomice ma już ponad 90 lat, ale dopiero od kilku sezonów jest o niej naprawdę głośno. W tym roku po raz drugi przebiła się na zaplecze ekstraklasy. Pierwszy awans przyszedł w 2013 roku i akurat tak się złożyło, że przypadł na jubileusz powstania klubu. Piękny sen trwał niestety tylko rok, chociaż do utrzymania nie zabrakło tak znowu wiele. Może tamten awans trochę przerósł działaczy i piłkarzy, bo pierwszej ligi też trzeba się było nauczyć, tylko nie starczyło czasu. W klubie wspominają, że nie pomogło sprowadzanie nowych zawodników.

Stadion na miarę

Tamto doświadczenie nie poszło jednak na marne. Teraz Puszcza jest dużo lepiej przygotowana do gry w I lidze. Co się zmieniło? Przede wszystkim to, co najbardziej rzuca się w oczy, czyli stadion. Kiedy piłkarze wywalczyli awans kilka lat temu, obiekt w Niepołomicach nie spełniał praktycznie żadnych standardów pierwszoligowych. Trzeba było działać szybko i chociaż drużyna spadła z ligi, to inwestycja nie została wstrzymana.

– Pan burmistrz i rada miasta zdecydowali, że trzeba podjąć wyzwanie i wybudować stadion. Myślę, że teraz mamy jeden z ładniejszych, kameralnych obiektów w lidze. Planujemy zamontować oświetlenie. Nasze boisko treningowe też się bardzo poprawiło – mówi „Rzeczpospolitej" Roman Koroza, dyrektor klubu.

Pojawiło się zadaszenie, jest specjalna loża VIP na 120 miejsc, pomyślano też o dziennikarzach, a nawet pomieszczeniach na potrzeby prowadzenia transmisji (telewizja już do Niepołomic przyjeżdżała). W trakcie remontu zburzono starą trybunę, nazywaną dworcem, dobudowano nową i teraz stadion może pomieścić 2 tysiące widzów. Większego obiektu w Niepołomicach nie potrzeba.

Co jeszcze się zmieniło? Ludzie zarządzający klubem są ci sami, ale wiedzą już, jakich błędów można i należy unikać. Puszcza to klub trochę rodzinny, który tworzą ludzie emocjonalnie zaangażowani.

Wszyscy, którzy mają coś do powiedzenia w klubie, czyli prezes, działacze, burmistrz, grali w piłkę w Puszczy i są związani z Niepołomicami, pochodzą stąd.

Inaczej nie da się funkcjonować: albo chcesz pracować nad wspólnym celem, albo szukaj szczęścia gdzie indziej. Nikt nie przychodzi tutaj dla pieniędzy, bo Puszcza Niepołomice nie może i nawet nie zamierza się ścigać na wysokość kontraktów. Poza tym warto pamiętać, że armia zaciężna nie zawsze zadziała, jak było choćby w przypadku Górnika Zabrze, który z tak zbudowanym składem spadał z ekstraklasy. W Puszczy działacze są oszczędni, stawiają na rzetelność. Jeśli Puszcza obiecuje, że zapłaci, to naprawdę zapłaci, a nie tylko obiecuje. Wielkich pieniędzy nie ma: największym sponsorem jest urząd miasta, są też lokalni biznesmeni, ale jeśli wydaje się środki z głową, to na wszystko wystarcza.

– Informacje i opinie o klubie krążą między zawodnikami. Nie jesteśmy bogaci, ale solidni i nie oszukujemy nikogo. To przyciąga piłkarzy, bo wiedzą, że zawsze dostaną pieniądze, które mają zapisane w kontrakcie.

Walka na dwóch frontach

– Swój zespół budujemy na zawodnikach z regionu. Przychodzą do nas ludzie z niższych lig, którzy mają nadzieję na to, że się wybiją, albo piłkarze już uznani, którym coś nie wyszło i chcą się odbudować – mówi Roman Koroza.

Tak trafił do Niepołomic choćby Dawid Nowak, który kilka lat temu robił furorę na boiskach ekstraklasy. Potem miał różne przejścia i kłopoty, o oskarżeniu o stosowanie dopingu obszernie pisała prasa, ale były piłkarz m.in. Cracovii ciągle wierzy, że może wrócić do wielkiego futbolu. W Termalice Bruk-Bet Nieciecza mu nie wyszło, nie grał zbyt wiele, ale Puszcza potrzebuje doświadczonego napastnika, więc Nowak swoje szanse powinien dostać. W obronie z kolei bardzo przydaje się doświadczenie Piotra Stawarczyka, który w ekstraklasie rozegrał ponad 180 spotkań, a pod koniec kariery wrócił w rodzinne strony (urodził się w Krakowie).

Taka polityka przynosi rezultaty. O sukcesach z poprzedniego sezonu głośno było nawet w kraju, bo przecież drużyna, która grała wtedy w drugiej lidze (trzeci poziom rozgrywkowy), wyeliminowała w Pucharze Polski dwa zespoły z ekstraklasy – Koronę Kielce oraz Lechię Gdańsk. Kibicom mogła się przypomnieć historia Błękitnych Stargard Szczeciński, którzy dotarli aż do półfinału tych rozgrywek. Nie udało się awansować aż tak daleko, ale w ćwierćfinale przeciwko Pogoni Szczecin chociaż drużyna Puszczy przegrała, to jednak zostawiła po sobie dobre wrażenie.

Sukces w Pucharze Polski warto odnotować tym bardziej, że udało się go połączyć z dobrą i skuteczną grą w drugiej lidze, co zakończyło się awansem, a przecież walka na dwóch frontach często stanowi problem nawet dla bogatszych drużyn z ekstraklasy.

– Trenerzy nie dysponowali olbrzymią kadrą, ale tak ustalali skład na poszczególne mecze, że i w Pucharze, i w lidze sobie radziliśmy. W rundzie wiosennej dogoniliśmy i przegoniliśmy Radomiaka, który miał nad nami sporą przewagę – wspomina Roman Koroza.

Wychować kibiców

Puszcza nie tylko rośnie ostatnio sportowo, ale też staje się coraz bardziej popularna w mieście i regionie. Sukcesy przyciągają na trybuny kolejnych kibiców: kiedyś na mecze przychodziło po 300 osób, dzisiaj regularnie pojawia się 700–800 fanów. Może nie są to imponujące liczby, ale postęp jest znaczący, zwłaszcza że Niepołomice nie są wielkim miastem. W dodatku leżą bardzo blisko Krakowa, co sprawia, że ciężko rywalizować pod względem popularności z Cracovią i Wisłą.

Jaki jest na to sposób? Trzeba sobie wychować kibiców, a najlepiej zrobić to, zapraszając dzieci na treningi do klubu. Nawet jeśli nie zostaną zawodowymi piłkarzami, to sentyment do klubu w nich pozostanie. Taka polityka już przynosi efekty, bo dzieci w weekendy pojawiają się na trybunach, a siłą rzeczy przychodzą z nimi rodzice. Koło się zamyka. Na trybunach powstał nawet sektor rodzinny.

W 2010 roku były w klubie trzy grupy młodzieżowe. – Pięć lat temu pomagaliśmy założyć Uczniowski Klub Sportowy Kazimierz, z którym współpracujemy. Tam mamy sześć najmłodszych grup, a oprócz tego sześć kolejnych drużyn w samym klubie: młodzicy, trampkarze, juniorzy. To daje około 300 dzieci trenujących regularnie – opowiada Roman Koroza.

Dlatego jedną z największych potrzeb klubu jest budowa sztucznego boiska, ale tu nie obejdzie się bez pomocy władz samorządowych.

Jaka może być piłkarska przyszłość Puszczy Niepołomice? W tym sezonie drużyna na pewno chciałaby się utrzymać w pierwszej lidze, żeby nie powtórzył się koszmar sprzed kilku lat. A później? Nieciecza i Nowy Sącz leżą niedaleko od Niepołomic, a obie miejscowości mają drużyny w ekstraklasie. Nikt takich słów w klubie głośno nie wypowie, ale przecież marzyć wolno. Puszcza rośnie powoli, ale systematycznie.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL