Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Życie Krakowa i Małopolski

Rozsšdek to najlepsza promocja

AdobeStock
Zrobiła się prawdziwa moda na polskie góry. Potwierdza to liczba osób odwiedzajšcych polskie Tatry.

Turystów w Tatrach i w podtatrzańskich gminach ma być w tym roku przynajmniej o 20 proc. więcej niż rok temu. Będš się tłoczyć, zwłaszcza na najpopularniejszych szlakach, ale co ciekawe – nie zapłacš za wakacje więcej niż przed rokiem.

Ceny praktycznie stanęły. A i tego lata odwołań rezerwacji nie było tak wielu jak nad morzem. Tutaj nikt nie przyjeżdża opalać się na plaży, w termach woda jest ciepła zawsze, a spacerować można nawet wtedy, gdy sišpi deszcz. To częœć uroku górskich wakacji.

Atrakcji jest moc

Hotelarze sš bardzo zadowoleni. – Tegoroczny sezon zaliczamy do bardzo udanych. Mimo pogody, która płatała niekiedy figle, wcišż wielu turystów wybierało polskie góry. Przycišgaliœmy ich m.in. bogatš ofertš, malowniczym położeniem oraz wydarzeniami, które majš u nas miejsce regularnie, takimi jak: Joga Festiwal, Górski Maraton Jogi czy Cyklokarpaty. Dzięki tym ostatnim na przykład do Wierchomli tylko w ostatni weekend zawitało ponad tysišc osób, a wiemy, że wiele z nich zamierza wrócić do nas zimš. Zawdzięczamy to oczywiœcie także naszej stacji narciarskiej Dwie Doliny Muszyna-Wierchomla – mówi Katarzyna Œmigowska, dyrektor Hotelu Wierchomla Ski & Spa Resort.

Takich atrakcji jest w regionie coraz więcej.

Nikt nie liczy restauracji, kawiarni i pubów na Krupówkach. Było Tatrzańskie Wicie, przygotowany przez Polskie Koleje Linowe Hej-Fest na Gubałówce z udziałem gwiazd polskiej estrady, Festiwal Literacki i targi ksišżki. Te ostatnie dwie imprezy dopiero kiełkujš, bo turyœci, którzy wybierajš się w Tatry, szukajš jednak innych atrakcji i nie sš przyzwyczajeni do wakacyjnych spotkań z literatami. Ale to kwestia czasu.

Dłuższy sezon

Tegoroczny sezon wyraŸnie się wydłużył. Zaczšł się już 1 maja. W szczycie wakacji, zwłaszcza w długi weekend sierpniowy, na Krupówkach były tłumy, w kolejkach po bilety wstępu trzeba było stać po kilka godzin. Do kas największej tatrzańskiej atrakcji – kolejki na Kasprowy Wierch – zdarzało się w niektóre dni postać pięć godzin, a nawet i więcej. Na Kasprowy można kupić bilet w internecie i zarezerwować sobie przejażdżkę na konkretnš godzinę.

Pojawiajš się nawet pomysły, żeby rozładować turystyczne korki, ograniczajšc liczbę turystów, zwłaszcza tych, którzy wchodzš do samego Tatrzańskiego Parku Narodowego. Naciskajš na to ekolodzy, ale w tym przypadku stojš na kompletnie przegranej pozycji. – Bo arbitralne ustanowienie limitu wejœć w jakiœ konkretny rejon Tatr jest nieakceptowane społecznie, nie mówišc o tym, że niemożliwe do realizacji w praktyce – przyznaje Szymon Ziobrowski, dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego. To dobro wspólne i tak musi być traktowane.

Co więc zrobić, żeby uniknšć tłoku? Czy w ogóle jest to możliwe? Jest. Trzeba po prostu na szlaki wybrać się wczeœnie, nawet bardzo wczeœnie, a nie po dobrym, długim góralskim œniadaniu – radzš znawcy tematu. Wtedy tłumy zobaczymy, gdy z wycieczki będziemy wracać. Można oczywiœcie wybrać jeszcze szlaki mniej uczęszczane, ale to już nie dla wszystkich jest do zaakceptowania.

Nie można być chciwym

Co zaskakuje, przy tym wzroœcie popularnoœci wakacji w polskich Tatrach docenić należy umiarkowanie miejscowych właœcicieli kwater i pensjonatów, którzy – inaczej niż ich odpowiednicy z nadmorskich kurortów – nie podnieœli drastycznie cen. Wytłumaczenie, wydawałoby się, jest proste: bo w górach sezon trwa dłużej niż dwa miesišce. Za miejsce w kwaterze prywatnej trzeba zapłacić 30–40 zł, w pensjonacie ceny sš wyższe – 70–80 zł. W hotelach od 150 zł w górę. To znacznie taniej niż nad morzem. I nie ma rokrocznych podwyżek.

Chociaż zdarzajš się przypadki, kiedy trafiajš się „przedsiębiorczy" właœciciele œrodków transportu, którzy na przykład za przewiezienie na odcinku 5,5 km jednej osoby w okolicach Palenicy Białczańskiej kasujš 10 zł. Korzystajš z tego, że parkingi sš przepełnione, a na poboczach nie ma gdzie zostawić auta.

Sezon w polskich górach jest przynajmniej dwukrotnie dłuższy niż nad morzem. A przecież w Tatrach i ich okolicach dochodzi jeszcze szczyt zimowy, co przy rozłożonych w czasie feriach daje naprawdę przyzwoite obłożenie. Ale nie tylko to. Górale mšdrze pomyœleli, że turyœci, których się niemiłosiernie łupi, mogš za rok zagłosować nogami, zwłaszcza że zagranicznych ofert wakacyjnych w podobnych cenach co krajowe jest coraz więcej. I wcišż pojawiajš się nowe kierunki.

Nie bez znaczenia jest i to, że do Tatrzańskiego Parku Narodowego można wejœć, korzystajšc z ulg Karty Dużej Rodziny, i że jest tam coraz więcej dobrze oznakowanych szlaków turystycznych, od tych najłatwiejszych po wyczynowe dla naprawdę doœwiadczonych. To dlatego niektórzy gospodarze chwalš się, że już majš dużo rezerwacji na kolejny sezon letni, no bo zima już jest praktycznie wyprzedana.

Jak podaje wyszukiwarka turystyczna Trivago, wyraŸnie wydłużył się czas, jaki turyœci spędzajš w górach. Nie sš to już dwa–trzy dni, ale najczęœciej tydzień. Dla gospodarzy takie wydłużenie pobytu to czysty zysk.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL