Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Życie Krakowa i Małopolski

Zrzutka na marzenia sportowców

Bartłomiej Trela na trasie ultramaratonu w Kalifornii
materiały prasowe
Jak zdobyć najwyższš górę œwiata czy pobiec w maratonie za granicš? Trzeba sporo trenować, ale też zebrać pienišdze. Na przykład poprzez crowdfunding.

To forma publicznej zbiórki pieniędzy, zazwyczaj na działalnoœć artystycznš albo na oryginalne przedsięwzięcia, czasem sportowe. Nie da się ukryć, że najgłoœniejszš ostatnio w Małopolsce zbiórkš była akcja, w której zebrano ponad 150 tys. zł dla Sebastiana K. na zakup nowego seicento. Jednak w tym przypadku młody mieszkaniec Oœwięcimia wcale tej zbiórki nie planował. Jego kolizja z limuzynš pani premier też raczej nie wynikła ze sportowych pasji.

Jest za to w regionie wiele innych przykładów, w których młodzi ludzie realizujš sportowe ambicje i marzenia z pomocš tłumu (ang. crowd) kibicujšcych im osób. A sš to cele nietuzinkowe.

Na dachu œwiata

Sylwia Bajek ma 25 lat i studiuje architekturę wnętrz na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Kilka lat temu połknęła bakcyla turystyki wysokogórskiej. Zaliczyła już dwa szeœciotysięczniki: Island Peak w Nepalu i Denali na Alasce. W kwietniu, a więc już za kilka tygodni, zacznie wyprawę życia. Chce zdobyć Mount Everest jako najmłodsza dotychczas Polka.

Alpiniœci pytani o motywację swoich wyczynów zwykle odpowiadajš: bo te góry po prostu sš. Taka pasja i już. – Lubię sobie stawiać wysoko poprzeczkę – mówi Sylwia. Jednak w przypadku studentki, która jeszcze nie zarabia dużych pieniędzy, poprzeczki do pokonania sš nawet dwie. Poza koniecznoœciš wylania potu na treningach fizycznych trzeba też zorganizować fundusze na takš wyprawę.

Wyprawa na dach œwiata to wydatek około 130 tys. zł. Większoœć tej kwoty to wynagrodzenie nepalskiej agencji przewodnickiej organizujšcej eskapadę na miejscu. Samemu na Everest wchodzić nie wolno. Trochę ze względów bezpieczeństwa, ale też dlatego, że dla Nepalu turystyka wysokogórska jest poważnš pozycjš w budżecie narodowym.

W prywatnym budżecie Sylwii 130 tys. zł to kwota iœcie himalajskiej wysokoœci. Jednak udało jej się, dzięki użyciu platformy crowdfundingowej polakpotrafi.pl, zebrać prawie 48 tys. zł. W zbiórce wzięły udział 252 osoby. I jak to w crowdfundigu bywa, mogš liczyć na wdzięcznoœć zbierajšcego. – Przywiozę z Nepalu nagrody zwišzane z wyprawš dla wspierajšcych mnie osób – obiecuje Sylwia. Majš to być oryginalne gadżety, np. tybetańskie flagi modlitewne.

Takie ambitne wyprawy zazwyczaj nie mogš się obyć bez sponsorów. W przypadku eskapady Sylwii Bajek jest ich wielu. To np. producent odzieży puchowej Yeti, ale też np. firma Salco, która oferuje sól regeneracyjnš. Sponsorzy majš oczywiœcie swoje wymogi, choć – jak przyznaje alpinistka – nie sš one zbyt ucišżliwe. – Czasem chodzi po prostu o zrobienie sobie zdjęcia na szczycie z logiem sponsora. On już wykorzystuje to w swoim marketingu – opowiada Sylwia.

Społecznoœć też skorzysta

Rajdy po najwyższych szczytach sš czasem uważane za niebezpiecznš fanaberię i wyrzucanie pieniędzy – swoich i sponsorskich. Jednak alpinista z podkrakowskiej Bochni Szczepan Brzeski, organizator kilkuosobowej wyprawy Sylwii, przekonuje, że nie chodzi tu tylko o egoistyczne pobudki. – Gdy po moich wyprawach organizuję pokazy zdjęć i pogadanki o wysokich górach, zawsze zjawia się mnóstwo ludzi, którzy chcš o tym usłyszeć. I to od żywego człowieka, a nie z internetu – zapewnia Brzeski. Po wyprawie na Everest planujš serię spotkań z młodzieżš szkolnš. – Chcemy w ten sposób dać przykład młodym ludziom i zachęcić do oderwania się od komputera, by pójœć w góry – tłumaczy. I dodaje filozoficznie, że każdy może mieć swój Everest, może być nim Turbacz albo Rysy.

Takie podejœcie docenił burmistrz Bochni Stefan Kolawiński. Wsparł wyprawę finansowo. – Nasze miasto wspiera tych, którzy się nie poddajš. Ta wyprawa to nie tylko splendor dla Bochni, ale też korzyœć w postaci nietuzinkowej edukacji, jakš dostanš uczniowie naszych szkół – komentuje burmistrz plany Sylwii i Szczepana.

Zresztš o wyprawie najmłodszej Polki będzie można się dowiadywać nie tylko z pogadanek. Wieœci z Nepalu majš się na bieżšco pojawiać już mniej więcej od 6 kwietnia na stronie internetowej everteam.pl oraz na facebookowym profilu Everteam 2017.

Astma pokonana w maratonie

Mieszkaniec Tarnowa Bartłomiej Trela od dawna zmaga się z astmš i migrenowymi bólami głowy. Z biegiem lat stawało się to coraz bardziej ucišżliwe. Bo astma to permanentne zapalenie krtani, co przy intensywnym wysiłku powoduje wydzielanie się ucišżliwego œluzu w gardle. Leki na astmę zazwyczaj osłabiajš organizm. – Już wejœcie po schodach na czwarte piętro powodowało okropnš zadyszkę – wspomina Trela. Jednak w dniu swoich trzydziestych urodzin postanowił radykalnie odmienić swoje życie i zaczšć... intensywnie biegać.

Był na tyle konsekwentny w swoim zamiarze odmiany życia, że ćwiczył regularnie. Plan treningów skonsultował z lekarzami, by treningi przyniosły raczej pożytek niż szkodę. Efekt był imponujšcy. Po 14 miesišcach ćwiczeń przebiegł maraton i to w niezłym czasie - poniżej 3,5 godziny.

Zachęcony własnym sukcesem, zaczšł startować w kolejnych maratonach i ultramaratonach prowadzšcych po górach. W sumie w cišgu czterech lat biegania wystartował 42 razy w zawodach biegowych. Jednak na tym nie chce poprzestać – jego celem jest zaliczenie tzw. korony ultramaratonów, czyli 11 największych biegów na œwiecie.

Przebiegł już siedem z nich. W 2015 roku udało mu się ukończyć jeden z najbardziej prestiżowych – Western States w Kalifornii. Jego trudnoœć polega nie tylko na długim stumilowym (167 km) dystansie. Wyœcig jest bardzo wymagajšcy ze względu na duże różnice wysokoœci, a co za tym idzie – także zróżnicowanie temperatur. Impreza odbywa się na przełomie czerwca i lipca, temperatura na trasie czasem przekracza 40 st. C, ale na najwyższych odcinkach można napotkać œnieg.

Jednak Treli, na co dzień pracownikowi sklepu rowerowego, nie sposób z samej pensji sfinansować dotarcie do Ameryki i udział w tych zawodach. Dlatego zdecydował się na crowdfunding. Udało się – zebrał ponad 12 tys. zł. Wspierajšcy go darczyńcy mogli liczyć m.in. na specjalnie dla nich nakręcone filmiki z pozdrowieniami z trasy biegu, a także czapki i chusty przydatne biegaczom.

Bartłomiej Trela chce pokonać astmę jeszcze na kilka innych sposobów. Zamierza zdobyć tzw. koronę Ziemi, czyli najwyższe szczyty poszczególnych kontynentów. Na razie ma na koncie Mont Blanc w Europie i Górę Koœciuszki w Australii. - Chcę być inspiracjš dla innych, którzy również zmienili swoje życie na bardziej aktywne - mówi Trela.

Żelazna dama triatlonu

Najpierw 3800 m pływania w morskich falach. Potem 180 km jazdy na rowerze. W końcu 42 km biegiem, czyli maraton. To triatlon Ironman, rozgrywany rokrocznie w okolicach Barcelony. Impreza mordercza, wymagajšca żelaznej kondycji. Nic dziwnego, że na 3000 uczestników zwykle tylko kilkadziesišt osób to kobiety. Zresztš sama nazwa imprezy sugeruje, że jest dla żelaznych facetów.

To nie przeraża krakowianki, 30-letniej Aleksandry Smętkiewicz. Chce być jednš z niewielu Polek, które dotychczas sprostały temu wyzwaniu. Zresztš tylko kilkanaœcie procent uczestników Ironmana to kobiety. – Nie liczę na zwycięstwo. Chcę zrobić to, by wygrać ze sobš i swoimi słaboœciami – mówi Aleksandra. Jednak jej dotychczasowe osišgnięcia wskazujš, że paŸdziernikowy Ironman może jej się udać. Zdobyła Mont Blanc i Elbrus. Z powodzeniem startowała też w polskich ultramaratonach górskich, w tym w 82-km Biegu RzeŸnika w Bieszczadach.

Na co dzień triatlonistka pracuje w dziale zakupów międzynarodowej korporacji. Jest też przewodniczkš kulinarnš po Krakowie. Jednak œrodki na zawody w Barcelonie pozyskała przez crowdfunding. Pierwotnie chciała zebrać 2500 zł, ale rezultaty przekroczyły jej oczekiwania. 46 wspierajšcych zebrało blisko 3500 zł.

– Pierwszy raz zbierałam pienišdze w ten sposób – przyznaje Aleksandra. I dodaje: – Nie będę czuła „samotnoœci długodystansowca", bo wszyscy, którzy mnie wsparli, będš w moich myœlach podczas zawodów.

Wdzięcznoœć wspierajšcym okaże w różny sposób. Będš to nie tylko zdjęcia z Barcelony, ale też np. własnoręcznie upieczone ciastka. W końcu zawód przewodnika kulinarnego zobowišzuje...

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL