Zdrowie

Leki z supermarketu nie znikną

123RF
Opóźniają się prace nad zakazem obrotu pozaaptecznego, choć Polacy spożywają coraz więcej farmaceutyków.

Na polskim rynku jest coraz więcej fałszywych leków, a na podróbki Polacy wydają nawet 100 mln zł rocznie – alarmuje Naczelna Rada Aptekarska. W 2016 r. prokuratura potwierdziła ponad 400 przypadków fałszowania leków, a polscy celnicy zatrzymali ponad 19 tys. podrobionych produktów leczniczych o wartości ponad 800 tys. zł – cztery razy więcej niż rok wcześniej, kiedy wartość przechwyconych fałszywek wyniosła 200 tys. zł.

Wiele podrobionych leków może trafiać do obrotu pozaaptecznego w sklepach, na stacjach benzynowych i w internecie. W zeszłym roku Ministerstwo Zdrowia zapowiadało ukrócenie procederu. Proponowało znaczne ograniczenie obrotu pozaaptecznego, miał to być element tzw. dużej nowelizacji prawa farmaceutycznego i zmian odpowiednich rozporządzeń. Jednak po odejściu głównego orędownika zmian, wiceministra Krzysztofa Łandy, prace wyhamowały, a niedawno pojawiła się informacja, że resort rezygnuje ze zmian. Kilka dni temu ministerstwo zapewniło, że wznowi prace, ale nie wiadomo, kiedy to nastąpi. Na razie nowy wiceminister odpowiedzialny za politykę lekową zapowiedział powrót do prac nad ustawą refundacyjną.

Według Naczelnej Rady Aptekarskiej ograniczenie obrotu pozaaptecznego jest bardzo ważne dla zdrowia Polaków. Nie tylko bowiem powstrzyma handel sfałszowanymi lekami, ale też ograniczy nadmierne spożycie środków przeciwbólowych. Dziś jesteśmy pod tym względem europejskim liderem, a na dwie tabletki przeciwbólowe kupione w aptece jedna jest ze stacji benzynowej lub supermarketu. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) szacuje, że 13 proc. hospitalizacji jest skutkiem niewłaściwego przyjmowania leków.

Rzecznik Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego (GIF) Paweł Trzciński przyznaje, że wiele z ok. 360 tys. punktów obrotu pozaaptecznego, w których sprzedaje się leki bez recepty, nie przestrzega zasad handlu nimi. Niestety, GIF kontroluje ich zaledwie ok. 300 rocznie, czyli mniej niż promil.

– Przy obecnej obsadzie kadrowej inspektoratów wojewódzkich, gdy zdarza się, że na całe województwo przypada dwóch inspektorów lub jeden, nie jest możliwe skontrolowanie wszystkich punktów – przyznaje Trzciński.

Naczelna Rada Aptekarska obliczyła, że teoretycznie na kontrolę GIF placówka obrotu pozaaptecznego musi czekać 1200 lat.

– Dlatego istnieje niebezpieczeństwo, że w niektórych z nich produkty mogą być sprzedawane bez zapewnienia właściwych warunków i bez przekazania pacjentom informacji o tych lekach – przyznaje Trzciński. Dodaje, że choć personel takich placówek powinien być przeszkolony i potrafić udzielić klientowi pełnej o nich informacji, w praktyce bywa z tym różnie.

Opinia dla „Rzeczpospolitej"

Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej

Stacja benzynowa, poczta czy dyskoteka nie są miejscami, w którym powinno się leczyć dzieci z gorączki czy zwalczać przeziębienie. W sklepach czy na stacjach leki kupujemy często, kierując się impulsem, bez wyraźnej potrzeby, na zapas, co zwiększa i tak już rekordowe u nas spożycie leków przeciwbólowych. W kraju, w którym kilkanaście procent hospitalizacji spowodowanych jest niewłaściwym spożywaniem leków, powierzenie doradztwa w tym zakresie sprzedawcy na poczcie czy stacji benzynowej wydaje się sporą beztroską. Za ograniczeniem obrotu pozaaptecznego

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL