Zamówienia publiczne

Co należy zmienić w prawie zamówień publicznych

Adobe Stock
Kończą się konsultacje dotyczące Koncepcji zmian w prawie zamówień publicznych. Zapytaliśmy ekspertów: co należy zmienić w prawie zamówień publicznych i jak oceniają wstępną propozycję zmian. Poniżej ich komentarze.

Rozmowa z Prezes Urzędu Zamówień Publicznych

Rz: W urzędzie, którym Pani kieruje, powstała koncepcja nowego Prawa zamówień publicznych. Dlaczego potrzebna jest zupełnie nowa ustawa, czy nie wystarczy nowelizacja obowiązujących przepisów?

MAŁGORZATA STRĘCIWILK, PREZES URZĘDU ZAMÓWIEŃ PUBLICZNYCH: Obowiązująca ustawa pochodzi z 2004 roku i powstawała w innych realiach. W tym czasie zmieniły się warunki gospodarcze i sporo też zmieniło się w samych zamówieniach publicznych. Poza tym ustawa była nowelizowana kilkadziesiąt razy, co spowodowało, że jej przepisy są nieczytelne i niespójne. To wszystko utrudnia prawidłowe realizowanie zamówień publicznych. Z tych też względów wspólnie z Ministerstwem – wcześniej Rozwoju, a aktualnie Przedsiębiorczości i Technologii, podjęliśmy decyzję o konieczności napisania nowej ustawy a nie opracowania kolejnej nowelizacji PZP.

Czytaj także: Od października 2018 przetargi publiczne obowiązkowo on-line

Jakie zmiany pozwolą na prawidłowe prowadzenie postępowań o zamówienie publiczne?

W 2004 roku wstąpiliśmy do Unii Europejskiej, otrzymaliśmy pierwsze środki unijne i trzeba było wprowadzić takie procedury, które dość sztywno i czasem kazuistycznie prowadzą zamawiającego za rękę. Taka procedura była uzasadniona w początkach wydatkowania środków unijnych, aby nie było niebezpieczeństwa, że środki te będą niekwalifikowalne, że nieprawidłowo je wydatkujemy. W 2004 r. skupiliśmy się więc na samej procedurze postępowania o udzielenie zamówienia. Niewątpliwie i aktualnie jest ona ważna i wymaga usprawnień, ale w tej chwili trzeba spojrzeć szerzej na zamówienie publiczne – widzieć jego efekt w postaci jakości zamawianego produktu na etapie wykonania umowy w sprawie zamówienia publicznego. Ważne jest też, aby zamawiający mógł planować zakupy z większą rozwagą, a nie realizować je ad hoc, np. gdy na koniec roku pojawi się potrzeba wydatkowania środków publicznych. Zakupy publiczne powinny być przemyślane z uwzględnieniem uzasadnionych potrzeb zamawiającego i odpowiednio wcześniej zaplanowane. Dlatego dziś trzeba większą uwagę poświęcić takim etapom życia zamówienia, jak jego przygotowanie i realizacja.

Czy wszystkie zakupy będą planowane z wyprzedzeniem?

Taka powinna być zasada. Niemniej nie możemy wykluczyć również takich sytuacji, gdy potrzeba określonego zakupu obiektywnie pojawi się ad hoc. Na to nowe procedury – podobnie zresztą jak dziś – także będą zezwalać. Ale nowe przepisy większy nacisk będą kładły na planowanie zamówień publicznych tak, aby zamawiający mogli w trybie publicznych zakupów uzyskać, nie tylko dobre jakościowo, ale również nowoczesne i innowacyjne produkty i rozwiązania.

Czyli nie cena będzie podstawowym kryterium wyboru oferty?

Wybór oferty najkorzystniejszej powinien opierać się na jakości zamówienia, co może być osiągnięte także poprzez stosowanie pozacenowych kryteriów oceny ofert. Planowanie zamówień niewątpliwie może się przyczynić do osiągnięcia takiego efektu. Będzie to również korzyść dla wykonawców. Dzięki temu, że plany te będą publikowane w jednym miejscu, przede wszystkim będą oni mogli do nich dotrzeć i je poznać, a także z wyprzedzeniem przygotować się do złożenia oferty i ewentualnej realizacji zamówienia.

Niezwykle cenne z punktu widzenia przedsiębiorców, a proponowane w Koncepcji nowego PZP rozwiązanie, to łatwy i szybki dostęp do informacji o zamówieniach. Chcemy, aby w oparciu o nowe regulacje prawne, plany zamówień publicznych, a także ogłoszenia o zamówieniach, były publikowane w jednym miejscu, tj. na centralnej, elektronicznej platformie zakupowej. Teraz ogłoszenia publikowane są w różnych publikatorach, w tym na stronach BIP – tj. stronach internetowych poszczególnych zamawiających, co znacząco utrudnia wykonawcy dostęp do informacji o zamówieniach.

Niewielu małych i średnich przedsiębiorców jest zainteresowanych postępowaniami o zamówienie publiczne. Czy nowe regulacje zachęcą ich do tego?

Jak wynika z naszych dyskusji z przedsiębiorcami z sektora MŚP – odstrasza ich przede wszystkim skomplikowana procedura. W obowiązującej ustawie mamy de facto analogiczną procedurę do udzielania zamówień podprogowych, tj. poniżej wartości progów unijnych [red: czyli do zamówień o niższych wartościach], jak i do zamówień przekraczających wartości progowe. One się oczywiście różnią, np. długością terminów na składanie ofert, ale zasadniczych różnic między nimi nie ma. W nowej ustawie chcemy stworzyć prostą, przyjazną procedurę dla zamówień poniżej progów unijnych, która nie formalizowałaby zbytnio tego postępowania. Dawałaby ona szansę, zarówno zamawiającym na prowadzenie tego postępowania w sposób sprawny i efektywny, jak i zachęcałaby małych i średnich przedsiębiorców do udziału w takim postępowaniu.

Przykładowo mogę wskazać, że poniżej progów unijnych wykonawcy będą weryfikowani podmiotowo - czy osoby kierujące taką firmą nie były karane, czy firma płaci podatki i nie ma zaległości publicznoprawnych itd. – w oparciu o oświadczenia. Wykonawcy nie będą zobowiązani do przedstawiania szeregu dokumentów w tym zakresie, a jedynie własnego oświadczenia. Będziemy im wierzyć, ale z jednoczesną świadomością, że złożenie przez przedsiębiorcę nieprawdziwego oświadczenia dyskwalifikuje go nie tylko w danym postępowaniu, ale także w szerszej perspektywie ubiegania się o publiczne kontrakty. Takie rozwiązania powinny ułatwić wykonawcom ubieganie się o zamówienie.

Czy zmieni się system ochrony prawnej?

System ochrony prawnej u nas funkcjonuje sprawnie. Krajowa Izba Odwoławcza rozpoznaje sprawy w ciągu 15 dni. To jednak nie oznacza, że niczego w tym systemie nie należy ulepszyć. Kilka takich rozwiązań usprawniających procedurę odwoławczą oraz służących ujednoliceniu orzecznictwa KIO w Koncepcji nowego PZP przewidujemy. Niezależnie od tego proponujemy dość poważne zmiany w ramach postępowania skargowego. Chcemy, żeby sprawy skarg na orzeczenia KIO rozpatrywał jeden sąd, a nie – jak to jest aktualnie – kilkanaście sądów w kraju, żeby to był sąd, który w sposób jednolity rozstrzyga sprawy dotyczące postępowania o udzielenie zamówienia publicznego, żeby nie było – jak teraz się zdarza – zasadniczych rozbieżności w orzecznictwie. Chcemy też wydłużenia terminów na wnoszenie skarg oraz obniżenia opłaty sądowej od skargi, ponieważ z tego powodu aktualnie ten środek ochrony prawnej nie jest w pełni efektywnym środkiem.

Kiedy powstanie projekt ustawy?

Trwają konsultacje nad Koncepcją nowego PZP, które zakończą się lada chwila w lipcu. Dzięki tym konsultacjom będziemy stworzyć projekt nowej ustawy i niezbędnych do jej funkcjonowania aktów wykonawczych uwzględniający potrzeby ryku zamówień publicznych. Projekt nowej ustawy powinien powstać jesienią, a na pewno przed końcem roku.

— rozmawiała Teresa Siudem

Efektywne wydatkowanie środków publicznych

DR WOJCIECH HARTUNG

Counsel w Praktyce Infrastruktury i Energetyki w kancelarii Domański Zakrzewski Palinka

Przede wszystkim trzeba powiedzieć, że dobrze, iż taki dokument jak Koncepcja w ogóle powstał. Zebrano w nim wiele elementów, które z jednej strony wymagają podjęcia działań ze strony rządu (być może wcale nie legislacyjnych), z drugiej takich, w stosunku do których można rozważać ewentualne zmiany.

Nie ulega dla mnie wątpliwości, że jednym z najważniejszych wyzwań było i pozostaje zwiększenie efektywności wydatkowania środków publicznych i poprawa konkurencyjności. Wszelkie elementy zmierzające do tego celu, które pojawiają się w Koncepcji oceniam zatem pozytywnie. Jednym z nich jest zrównoważenie zobowiązań kontraktowych stron umowy w sprawie zamówienia publicznego. Co prawda nic nie stoi (z prawnego punktu widzenia) na przeszkodzie, by już dzisiaj zamawiający tworzyli takie specyfikacje i umowy, ale skoro pozostaje to problemem, to być może rzeczywiście niestety konieczna jest aż interwencja ustawodawcy. Stąd też zapowiedź przygotowania ustawowych instrumentów waloryzacji umów oraz usprawniających płatności w ramach realizacji zamówienia to kroki w dobrym kierunku. Przy okazji, skoro również strona rządowa dostrzega problem, to trzeba postulować, by takie rozwiązania były zawierane w umowach już dzisiaj, szczególnie w zamówieniach instytucji rządowych.

Sporo miejsca poświęcono w Koncepcji kwestii tzw. zamówień poniżej progów unijnych. Wydaje się, że to jest obszar, w którym rzeczywiście możemy zrobić najwięcej, jeśli chodzi o kwestie proceduralne – nie jesteśmy tu ograniczeni rozwiązaniami przewidzianymi w dyrektywach. Na razie jednak nie przedstawiono szczegółów takich ewentualnych nowych rozwiązań, więc traktuję to jako punkt wyjścia do dalszych dyskusji.

Kolejna kwestia to pytanie o obniżenie progu stosowania ustawy. Tu od razu nasuwają mi się dwie refleksje. Po pierwsze, czy sam fakt niestosowania ustawy oznacza, że zamawiający nie organizują konkurencyjnych postępowań. Bo być może jest tak, że poniżej progu stosowania ustawy ta konkurencyjność (mierzona np. liczbą ofert) jest wyższa niż, gdy stosujemy PZP. Dobrze byłoby tu mieć dane obrazujące to zjawisko; może się okazać, że zamiast obniżać, może należałoby ten próg podnieść. Po drugie, mówiąc o stosowaniu ustawy cały czas wskazujemy 30 000 euro. A może warto się zastanowić, czy ten próg nie powinien być zróżnicowany i odpowiednio wyższy dla robót budowlanych. Poza tym mamy również zamówienia sektorowe, tam obowiązują progi unijne. Czy tu również planowane jest ich obniżenie?

Będąc przy zamówieniach sektorowych, uważam, że po raz kolejny nie poświęcamy im wystarczającej uwagi; w zasadzie od dawna patrzymy na zamówienia jedynie przez pryzmat tych tzw. klasycznych. Jestem za wyodrębnieniem zamówień sektorowych do nowej ustawy lub co najmniej do nowego rozdziału napisanego od początku już bez dzisiejszych odesłań i uwzględniającego ich specyfikę, choćby w takim zakresie jak zrobiono to w dyrektywie.

Niewątpliwie trzeba się zgodzić z postulatami dotyczącymi ujednolicenia kontroli, ponieważ obecne funkcjonowanie wielu instytucji w tym zakresie powoduje chaos i często wzajemnie wykluczające się wyniki.

Podsumowując, Koncepcja stanowi dobry punkt wyjścia do dalszych dyskusji, jednak na razie jest w niej za mało konkretnych rozwiązań, aby można było się do nich odnieść bardziej szczegółowo. ?

Nie wystarczy nowelizacja

SYLWESTER KUCHNIO, radca prawny w Zespole Zamówień Publicznych Kancelarii Dentons, były członek Krajowej Izby Odwoławczej

Od dawna w doktrynie i praktyce pojawiają się głosy, że Prawo zamówień publicznych, rozumiane jako spójny akt prawny, nie może już przyjmować następnych dużych nowelizacji. Jakkolwiek kolejne nowelizacje, które „jakoś" działają, zdają się empirycznie przeczyć takim tezom, to jednak trudno uznać, że jest to stan legislacji satysfakcjonujący uczestników rynku oraz gwarantujący osiągnięcie wszystkich celów, które przed tą regulacją są stawiane. Tym bardziej, że cele te, a przynajmniej rozkład akcentów w ich ramach, zdają się na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat zmieniać. Dla przykładu, formalistyczna koncepcja prowadzenia postępowania o udzielenie zamówienia z ustawy z roku 2004 służyła przede wszystkim ograniczaniu korupcji, kolejne nowelizacje zmierzały do zagwarantowania konkurencyjności postępowań, a obecna Koncepcja zdaje się traktować priorytetowo takie cele regulacji, jak wsparcie małych i średnich przedsiębiorców oraz organizację zakupów państwa w kontekście ich roli w gospodarce. Innymi słowy kładzie nacisk na cele ekonomiczne.

Przy czym „Koncepcja nowego Prawa zamówień publicznych" jest de facto koncepcją dość ogólną i wstępną. Trudno więc oceniać i dywagować w jaki sposób powyższe cele zostaną zrealizowane. Szczegółowe rozwiązania w tym zakresie będą z pewnością jeszcze przedstawiane i dyskutowane.

Na przykład dla skutecznego i realnego wsparcia sektora MŚP wskazane byłoby napisanie dwóch odrębnych i zupełnie różnych ustaw: jednej regulującej zamówienia poniżej progów UE, w ramach której przewidzieć można szereg rozwiązań promujących takich wykonawców, a niedających pogodzić się z wymogami dyrektyw; oraz drugiej ustawy, dotyczącej zamówień o wartości ponadprogowej, która siłą rzeczy będzie musiała w pełni uwzględniać przepisy dyrektyw. W ustawie „podprogowej" możliwe byłoby radykalne uproszczenie postępowania i ułatwienie małym przedsiębiorcom udziału w procedurze, w szczególności w zakresie dokumentowania spełniania warunków udziału w postępowaniu. Niestety samo powołanie Rzecznika MŚP i wprowadzenie kilku rozwiązań proponowanych w Koncepcji nie poprawi radykalnie pozycji małych, krajowych podmiotów na rynku zamówień publicznych.

Postulowane zmiany w systemie środków ochrony prawnej należy generalnie ocenić jako idące we właściwym kierunku. Oczywistym i od dawna zgłaszanym jest ogólny postulat wzmocnienia instytucjonalnego Krajowej Izby Odwoławczej, która zresztą i w obecnym kształcie działa bardzo sprawienie. Jednakże wypracowanie konkretnych i szczegółowych rozwiązań instytucjonalnych i legislacyjnych zmierzających do zapewnienia jakości i jednolitości orzecznictwa, przy jednoczesnym zagwarantowaniu zachowania niezależności i niezawisłości orzekających, nie jest wcale łatwe. Np. sposób rekrutacji czy kontroli członków KIO jest zagadnieniem, które budzić będzie wiele kontrowersji. Dyskusyjny jest chociażby postulowany zakres kwalifikacji, którymi mieliby się legitymować członkowie Izby powołanej nową ustawą. W zakresie samego postępowania odwoławczego kontrowersyjny wydaje się postulat wprowadzenia prekluzji dowodowej w kontekście niezwykle krótkich terminów na przygotowanie odwołania. Możliwość obniżenia „rangi" sprawy przez wyznaczenie jednoosobowego składu orzekającego wydaje się dziwna. Natomiast za szczególnie nietrafiony należy uznać pomysł Uchwał Zgromadzenia Ogólnego KIO, które miałyby być wiążące. ?

Przeszkadzają skomplikowane procedury

MAŁGORZATA STACHOWIAK, Grupa Doradcza Sienna Sp. z o.o.

Dla przygotowania zmiany prawa zamówień publicznych niezbędna jest diagnoza stanu obecnego. Dobrze, gdy bazuje ona na faktach, a nie najczęściej powtarzanych opiniach, które często mijają się z prawdą. Weźmy choćby najczęściej powtarzany slogan, że prawo wymaga wyboru oferty najtańszej. Nigdy w prawie nie było przepisu, który nakazywałby wybór najtańszego produktu czy usługi. A to, że większość zamawiających rzeczywiście wybiera jedynie kryterium ceny, to nie z nakazu prawa wynika. Powstaje więc pytanie dlaczego?

Założeniem bazowym prawa UE, a za tym i polskiego jest, że zamówienia publiczne opierają się na konkurencji, dla której tworzone są uczciwe warunki. Skoro statystycznie w przetargu składane są 2 - 3 oferty, to uzasadnione jest postawienie hipotezy, że coś w systemie nie działa.

Co więc przeszkadza wykonawcom brać udział w postępowaniach? Od lat w badaniach opinii powtarza się: nadmierne skomplikowanie, obciążenie administracyjne i formalne. Gdy rozmawiam z zamawiającymi, to również trudność w zrozumieniu wymagań i „papierologia" dominują w opiniach. A gdy zamawiający skupią się na formalnościach, brakuje czasu na wyobrażenie sobie całego procesu zakupowego.

Nowe prawo więc powinno być klarowne, przejrzyste i nieprzegadane. Powinno unikać kazuistyki – wszelkie zmiany wprowadzane do ustawy na gruncie jednego przypadku (a takich było trochę) – niszczyły podstawową strukturę aktu prawnego i bardziej szkodziły niż komukolwiek pomagały. To z nadmiernych zmian (ponad 60!), wprowadzanych niekonsekwentnie, po części wynika rozbieżne orzecznictwo.

Ustawa już dziś pozostawia zamawiającym wiele swobody w wyborach co do sposobu prowadzenia postępowania – i tak być powinno, bo inaczej kupuje się kalosze dla leśnika, a inaczej badania rozwojowe innowacyjnego produktu. W niektórych jednak kwestiach dobrze, aby unijne ramy były przełożone na język i instytucje właściwe prawu polskiemu. To pomoże w spójnej interpretacji, bo przecież właśnie tu prawo jest stosowane. Nie ma też potrzeby wprowadzania szczególnych rozwiązań dla zamówień publicznych tam, gdzie wystarcza prawo cywilne.

Ogromną szansą nowej ustawy jest konieczność wprowadzenia elektronizacji. Marzy mi się, żeby zamiast zapowiadanej rewizji listy oświadczeń i dokumentów ustawodawca pozwolił zamawiającym na weryfikację dokumentów bezpośrednio w bazach danych administrowanych przez państwo (tak jak to działa w Estonii). O ileż łatwiej wtedy brać udział w przetargu, gdy nie trzeba gromadzić zaświadczeń (nie mówiąc o odpłatności za wystawienie). Elektronizacja to też możliwość prowadzenia protokołu postępowania tylko elektronicznie, przekazywania tak informacji do kontroli, czy też w celu rozpatrzenia odwołania. Trzeba więc rozpoznać możliwości elektronizacji tak, aby nie była ona dodatkowym utrudnieniem zamiast ułatwieniem.

Nowe prawo powinno więc być tworzone z namysłem, bez pośpiechu, bo to z detali składa się cały obraz.

Potrzebne są wzorce dobrych praktyk

TOMASZ ZALEWSKI, radca prawny, partner zarządzający Wierzbowski Eversheds Sutherland

W mojej ocenie zmiana prawa zamówień publicznych to tylko jeden z elementów koniecznych dla zmiany sposobu funkcjonowania systemu zamówień publicznych w Polsce. Przede wszystkim ważne jest postrzeganie prawa zamówień publicznych nie tylko jako przepisów zapewniających racjonalne i efektywne wydatkowanie środków publicznych, ale także – a może przede wszystkim – jako narzędzie realizacji polityki gospodarczej państwa. Poprzez zamówienia państwo ma bowiem szansę realnie wspierać innowacyjność oraz stwarzać popyt na rozwiązania, które będą bodźcem do rozwoju gospodarki.

Proinnowacyjne wykorzystanie zamówień publicznych to złożony proces, na który składa się także umiejętne zarządzanie ryzykiem związanym z każdym procesem zamówieniowym. Aby realnie zmienić zamówienia publiczne w Polsce, potrzeba przede wszystkim stworzyć wzorce dobrych praktyk oraz zmienić podejście organów kontrolnych.

W samym prawie zamówień publicznych wprowadziłbym przede wszystkim uszczelnienie kryteriów udzielania zamówień. Obecne przepisy nakazujące stosowanie tzw. kryteriów pozacenowych są nagminnie obchodzone. Kryteria pozacenowe powinny być tak sformułowane, aby musiały mieć realny wpływ na wybór oferty. Jeśli nie miałyby one wpływu na wybór oferty, gdyż np. wszyscy wykonawcy zaoferowali taki sam okres gwarancji, należałoby uznać postępowania za obarczone wadą powodującą konieczność unieważnienia postępowania. Zmusiłoby to zamawiających do realnego ustalania takich kryteriów.

Wprowadziłbym dla określonych grup zamówień obowiązkowe kryterium kosztu z uwzględnieniem rachunku kosztów cyklu życia. Kryterium takie pozwala na rzeczywistą ocenę całościowych kosztów danego rozwiązania, a nie tylko ceny zakupu, i wymusza stosowanie najnowszych rozwiązań technicznych.

Dałbym także zamawiającym możliwość wskazania swojego budżetu wykonawcom i wyboru oferty w oparciu wyłącznie o inne kryteria niż cena. Obecnie taka możliwość jest zawężona tylko do sytuacji, gdy obowiązuje cena urzędowa.

Inną kwestią, która jest powszechną bolączką zamówień publicznych w Polsce, to jakość umów zamówieniowych – zwłaszcza w dużych projektach, gdzie często wszelkie ryzyka są przerzucone na wykonawcę. Najszybszą zmianę spowodowałoby przygotowanie zestawu zrównoważonych wzorów umownych jako dobrych praktyk do stosowania, jednak podoba mi się pomysł w koncepcji nowego pzp stworzenia listy klauzul niedozwolonych, których nie można by umieszczać w umowach zamówieniowych.

Warto także uregulować kwestie związane z roszczeniami odszkodowawczymi wykonawców, którzy zostali pokrzywdzeni niezgodnymi z prawem działaniami zamawiających. Obecnie pozostaje im jedynie ubieganie się o odszkodowanie na zasadach ogólnych, co ze względu na specyfikę zamówień oraz trudności dowodowe skutecznie zniechęca poszkodowanych. ?

Składanie odwołań w postępowaniach podprogowych

PIOTR TRĘBICKI, radca prawny, partner w Kancelarii CZUBLUN TRĘBICKI

Ze zmian zaprezentowanych przez Urząd Zamówień Publicznych i Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii w ramach „Koncepcji nowego Prawa zamówień publicznych" za najważniejsze uznaję te służące zwiększeniu możliwości odwoławczych w tzw. postępowaniach podprogowych oraz rozwiązania służące ujednoliceniu orzecznictwa Krajowej Izby Odwoławczej i sądów.

Cieszą mnie plany poszerzenia dopuszczalności składania odwołań w tzw. postępowaniach podprogowych, analogicznie do tzw. postępowań europejskich. To logiczne i potrzebne rozwiązanie. Jeżeli decydujemy się lokalnie regulować zamówienia o mniejszej wartości niż wymaga tego UE, dajmy też inne niż iluzoryczne, szanse na weryfikację przyjętych zasad. Tę weryfikację zapewnić może właściwe orzecznictwo, a zacząć należy oczywiście od dania szans na uzyskanie orzeczenia np. KIO.

Dlaczego? Małe firmy, czy nowicjusze w zamówieniach, zaczynają właśnie od tych zamówień. I jeżeli ich szanse na uczciwą konkurencję czy poczucie sprawiedliwości zostaną w takich podprogowych zamówieniach załamane, to po pierwsze nie będą chcieli dalej działać w sektorze zamówień, a po drugie, bez zamówień publicznych, mogą nigdy nie urosnąć i nie wzmocnić swojego potencjału tak, aby upominać się o te największe zamówienia.

W tym upatruję także szansy na większy udział firm sektora MiŚP w zamówieniach publicznych. Żeby nie tylko wychwalać Koncepcję, podzielę się przekonaniem, że nie wierzę w ustawowe wzmacnianie roli małych i średnich przedsiębiorstw. Firmom tego rodzaju pomoże właśnie usprawnienie i „potanienie" systemu zamówień publicznych, a nie jakiekolwiek „punkty za pochodzenie".

Dla jakości i jednolitości orzecznictwa za mniej istotną uznaję zasadę rozpoznawania przez KIO odwołań w składzie trzyosobowym. To oczywiście dobry krok, ale nie będzie aż tak istotny dla jednolitości orzecznictwa. Dla oceny prestiżu orzecznictwa KIO milowym krokiem będzie planowane przyznanie Zgromadzeniu Ogólnemu członków KIO kompetencji do podejmowania wiążących uchwał co do kierunków orzeczniczych. Cieszę się, bo sam na łamach Rzeczpospolitej już dawno temu postulowałem takie rozwiązanie. O ile zostanie ono wdrożone i w projekcie ustawy znajdzie się jako rozwiązanie wiążące dla składów, będzie to dobry krok do wzmocnienia poczucia sprawiedliwości dla uczestników systemu zamówień publicznych w Polsce.

O tym, że autorzy Koncepcji trafnie rozpoznali bolączki obecnej sytuacji świadczą projektowane zmiany dot. możliwości zaskarżania postanowień umownych. Jesteśmy po jednych masowych upadłościach np. w branży budowlanej, zwichnęliśmy trwałość sektora IT, a niektórzy wieszczą, że stoimy u progu kolejnej fali kłopotów w publicznym sektorze budowlanym za sprawą obserwowanego wzrostu wynagrodzeń oraz wzrostu cen materiałów. Dlatego dobrze że planowane jest kategoryczne określenie kompetycji KIO do ocen regulacji wzorców umów w sprawie zamówienia publicznego i kształtowania ich zgodnie z zasadą proporcjonalności. Może wreszcie zrobimy względny porządek w zakresie wysokości szafowanych w zamówieniach kar umownych.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL