Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Za granicš

Spadek po ludziach sawann

Gliniane mury Germy.
Rzeczpospolita, Bogusław Chrabota BC Bogusław Chrabota
Egipcjanie, Nabatejczycy, Etiopowie, mieszkańcy Kusz – zostawili po sobie wyryte w skałach miasta, reliefy, œwištynie i stosy papirusu.

Daleko na południe od brzegów Morza Œródziemnego, w połowie drogi między Egiptem a Mali, głęboko wœród pustyni, można przy odrobinie szczęœcia trafić na œlady tajemniczych kultur z odległej przeszłoœci Sahary. Nie wiemy o nich nic lub bardzo mało. Egipcjanie, Nabatejczycy, Etiopowie, mieszkańcy Kusz – zostawili po sobie wyryte w skałach miasta, reliefy, œwištynie i stosy papirusu.

Żarłoczna pustynia

Ludzie sawann odeszli, kiedy proces stepowienia tych regionów przekształcił je w regularnš pustynię. Rysunki z głębokiego pustkowia saharyjskich dolin mogły być ostatniš modlitwš o urodzaj ginšcych z głodu i pragnienia. Jeœli były, to nieskutecznš.

Sahara beznadziejnie szybko przeistaczała się w jałowe piaski, ludzie wymierali, a wczeœniej popadali w degenerację, o czym œwiadczš zachowane po dziœ dzień mumie, zwłaszcza mumie dzieci. Ich koœci sš wštłe, czaszki wypaczone i o szalonych proporcjach, zęby czyste i nienaruszone, jakby nigdy nie miały do czynienia z pożywieniem. Sahara umierała na ich oczach, a oni upoœledzeni fizycznie z przerażeniem patrzyli na ich zielony do niedawna œwiat przekształcajšcy się w mgnieniu oka w nieskończone połaci piasku.

W końcu żarłoczna pustynia pochłonęła sawannę. Wczesnosaharyjska cywilizacja minęła, a wraz z niš wyjštkowa duchowoœć malarzy naskalnych stad i pasterzy, twórców zwierzęcych głów i nieskończonych wyobrażeń myœliwych. Czy wszyscy zginęli? Nie, jakiœ refleks tej kultury przetrwał w Germie, stolicy Garamantów, w Wadi al-Hayat – Dolinie Życia.

Tajemnicze ruiny

Starożytna Germa (Garama), jakieœ sto kilometrów na zachód od Murzuq w Libii, wyglšda jak cmentarzysko rozbitych glinianych garnków. Niegdyœ była wielkim miastem. Garamantowie opanowali technikę rzeŸbienia ładnych fryzów, budowy rydwanów oraz łupienia karawan. Budowali pałace i systemy irygacyjne. Zamienili półpustynne oazy w ogrody.

Dziœ po mieœcie zostały tylko skorupy. W obrębie wypłukanych przez deszcze murów jedynš formš życia sš porosty o urodzie przemysłowych œmieci. Na gruzach stolicy saharyjskiego imperium nie włóczš się nawet bezpańskie psy. Cisza i groza. Wokół resztki murów i krytych niegdyœ palmowymi liœćmi domostw. Małych, skromnych i ciasnych. Z glinianych zwalisk wystajš fragmenty ludzkich koœci. Czyżby to œlady po grobach Garamantów? Czy ich wrogów, którzy stracili życie w walce i zostali pochowani w œrodku miejskich murów? Nie dowiemy się nigdy.

W zachodniej częœci rumowiska wypłukany kolos ulepionej z błota cytadeli. Z jakich czasów? Trudno ustalić. Deszcze w tej częœci Sahary padajš wyjštkowo rzadko, a jednak zdołały wypłukać życie z murów miasta Germa. Ich fundamenty muszš mieć setki, jeœli nie tysišce lat. Czemu Garamantowie nie używali kamienia? Z lenistwa, czy w naiwnym przekonaniu, że woda to żywioł, który można ujarzmić? Owszem, zamykali wodę w podziemnych kanałach. Nawadniała setki hektarów pól w Wadi al-Hayat, Wadi Shati i okolicznych dolinach. Do dziœ trwa spór, czy nomadzi mogli sami dopracować się wyrafinowanego systemu irygacyjnego, czy pomagali im Rzymianie. To od nich wiemy najwięcej o Garamantach.

Rzymianie na Saharze

Rzymianie byli sšsiadami z północy. Przypisujš sobie cywilizowanie Garamantów i udane wyprawy wojenne. Tacyt i Pliniusz relacjonujš rajdy rzymskich kohort podejmowane przeciw Garamantom po ich zbrojnych wycieczkach na prowincje nadmorskie. W 19 roku przed Chrystusem zdobył Germę rzymski namiestnik, Korneliusz Balbus.

90 lat póŸniej w stronę Wadi al-Hayat wybrał się prokonsul Waleriusz Festus, tym razem jednak samo pojawienie się rzymskich oddziałów pod murami miasta skłoniło Garamantów do przyjęcia formalnej zwierzchnoœci Imperium Romanum. Na krótko jednak. Czterokonne rydwany Garamantów szybko znów pognały na północ. I znów na południe wyprawili się Rzymianie. I tak bez końca.

Oprócz wojen łšczyły jednak Garamantów z Rzymianami również stosunki handlowe i widoczne po dziœ dzień œlady bezgranicznej fascynacji nomadów kulturš Rzymu. Z pewnym wzruszeniem oglšda się dziœ garamantejskie fryzy z czasów Chrystusa, z motywem wędrujšcych wielbłšdów albo rzeŸbę, w której można bez trudu dopatrzeć się wpływów łacińskich, greckich, bšdŸ etruskich. Rzymianie żyli i umierali w Germie. Jest na to dowód w postaci rzymskiego pomnika i rzymskich grobów. Skšd wiemy, że rzymskich? Otóż, w niewielkiej odległoœci od pomnika znaleziono rzymskie urny z nadpalonymi ludzkimi koœćmi. Garamantowie chowali swoich zmarłych inaczej. Budowali dla nich niewielkie, ceglane piramidy z otwartym u szczytu wietrznikiem, przez który dusze zmarłych były wynoszone przez œwięte ptaki na nieboskłon. Do dziœ w pobliżu Germy zwiedza się takie cmentarze. Z niektórych piramid została kupa błota. Inne zachowujš swój kształt i cišgle chroniš szczštki zmarłych.

W czarnym kraju

Po epoce ekspedycji wojennych przeciw Garamantom Rzymianie podjęli trud wypraw w głšb Sahary. Podobnie jak podróżnicy z póŸniejszych epok gnani byli na południe mitami i legendami o wielkich jeziorach i rzekach, które miały łšczyć się ze œwietnie znanym im z Egiptu Nilem.

O dwóch wyprawach na południe wspomina Ptolemeusz. Odbyły się prawdopodobnie w dwóch ostatnich dekadach pierwszego wieku po Chrystusie. Przewodzšcy pierwszej z nich Septimius Flaccus dotarł ze swym odziałem najpierw do Germy, a potem przez trzy miesišce wędrował na południe, aż znalazł się w czarnym kraju – „wœród Etiopów". Prawdopodobnie zawędrował do oazy Bilnia, leżšcej w połowie drogi między Murzuq, a jeziorem Czad.

Również druga wyprawa, której przewodził Juliusz Maternus, dotarła najpierw do Germy i wyekwipowana przez jej władcę przez cztery miesišce wędrowała przez pustynię, aż doszła do rojšcego się od stad nosorożców kraju Agisymba. Nie wiemy, czy Maternus podšżał szlakiem w kierunku jeziora Czad, czy też do oazy Asben. Niemniej niewštpliwym osišgnięciem pozostanie, że przebył drogę, która dla Europejczyków pozostawała niedostępna do połowy XIX wieku!

masz pytanie, wyœlij e-mail do autora: b.chrabota@rp.pl

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL