Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

ZUS

Składki ZUS: tylko weto uratuje pracodawców przed wyższymi kosztami zatrudnienia

123RF
NSZZ Solidarność i Konfederacja Lewiatan apelują do prezydenta o wstrzymanie zmian podnoszących koszty zatrudnienia o 4 mld zł rocznie.

W czwartek Senat poparł rządową nowelizacją nakładającą na przedsiębiorców obowiązek zapłaty dodatkowych składek od zarobków przekraczających 128 tys zł rocznie. Zdecydował jednak o jej odroczeniu do 1 stycznia 2019 r.

Pierwotnie rząd chciał, aby już w przyszłym roku przeszło 350 tys. osób zapłaciło do ZUS aż 7,4 mld zł więcej składek. Z tej puli prawie 4 mld zł pracodawcy musieliby wyłożyć z własnej kieszeni. Projekt wzbudził ogromne niezadowolenie biznesu, który o zmianach szykowanych przez rząd dowiedział się na pięć dni przed wysłaniem noweli do Sejmu. Została tam uchwalona w ekspresowym tempie.

Odroczenie

Głosowania poprzedziła burzliwa debata. Grupa senatorów opozycji zgłosiła bowiem wniosek o odrzucenie nowelizacji.

– Nie da się naprawić grzechu pierworodnego: braku konsultacji społecznych tego projektu – tłumaczył Mieczysław Augustyn, senator PO, uzasadniając wniosek o odrzucenie ustawy. – To tak naprawdę wniosek NSZZ „Solidarność", wszystkich korporacji pracodawców i samorządów, które stracą na tej nowelizacji. Już samo to powinno wystarczyć za głosowaniem przeciwko tym przepisom – argumentował senator.

Obecny w Senacie Marcin Zieleniecki, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej, znów bronił nowelizacji.

– Ustawa jest przejawem solidarności społecznej, aby osoby z wyższymi zarobkami płaciły wyższe składki – tłumaczył wiceminister. – Limit dotyczący składki emerytalnej i rentowej to wyjątek, który nie dotyczy np. składki na ubezpieczenie zdrowotne, chorobowe czy wypadkowe. Nie ma więc podstaw, by stosować go do pozostałych składek. Oczywiście ta zmiana odbije się także na wydatkach z ZUS. Z naszych szacunków wynika, że do 2060 r. wydatki z tego tytułu będą niższe niż wpływy ze składek.

Wiceminister powołał się na wyliczenia, z których wynika, że osoba zarabiająca przez całą karierę zawodową 40-krotność przeciętnego wynagrodzenia (obecnie ok. 180 tys. zł rocznie) będzie mogła liczyć co najwyżej na emeryturę w wysokości 7 tys. zł miesięcznie.

– Roczne vacatio legis daje szansę na dyskusję o zmianach, również z uwzględnieniem pomysłów zgłoszonych w konsultacjach społecznych - powiedział Marcin Zieleniecki, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej

Sejm jeszcze w piątek będzie mógł przegłosować senackie poprawki.

Koalicja związków i pracodawców

W tym samym czasie w warszawskiej siedzibie NSZZ „Solidarność" odbyła się wspólna konferencja Piotra Dudy, jej szefa, i Henryki Bochniarz, prezydent Konfederacji Lewiatan. Szefowie tych organizacji przyjęli wspólne stanowisko, bardzo krytyczne dla nowelizacji. Zaapelowali do senatorów o odrzucenie ustawy. W razie jej przyjęcia przez Senat, nawet z poprawką odraczającą o rok wejście nowych przepisów w życie, zaapelowali do Prezydenta Andrzeja Dudy o zawetowanie ustawy jako obarczonej błędami proceduralnymi i opartej na błędnych założeniach społeczno-gospodarczych. Zauważyli przy tym, że prezydenckie weto umożliwiłoby partnerom społecznym rzetelną dyskusję z rządem na temat zmian w systemie ubezpieczeń społecznych.

Opinie

Henryka Bochniarz, prezydent Konfederacji Lewiatan

Ustawa o zniesieniu limitów składek to przykład, jak dialog społeczny nie powinien być prowadzony. Nad systemem ubezpieczeń społecznych, dotyczącym milionów pracowników i pracodawców, nie można pracować tak, że projekt pojawia się z soboty na niedzielę. A teraz, gdy jest poszukiwany autor nowelizacji, nie przyznaje się do niej ani minister Rafalska, ani wicepremier Morawiecki. Czyli projekt przewidujący obciążenie pracodawców dodatkowymi miliardami składek przyniósł Święty Mikołaj na gwiazdkę. Powinniśmy szukać rozwiązania, które da przewidywalność systemu emerytalnego, a zarazem nie rozwali budżetu. Nie wykluczam wyjścia z Rady Dialogu Społecznego, ale będąc odpowiedzialnym partnerem, wykorzystamy najpierw wszystkie możliwości dialogu.

Piotr Duda, przewodniczący NSZZ Solidarność

Jestem ostatnim, który źle życzyłby obecnemu rządowi, ale to, co się stało z ustawą o 30-krotności, jest granicą, której nie należy przekraczać. Takie sprawy powinny być nie tylko konsultowane, ale wręcz uzgadniane przez rząd z Radą Dialogu Społecznego. Jeżeli tak ma wyglądać dialog i będzie taka potrzeba, to my z niego wyjdziemy. Nie chcemy ulicy, ale chcemy rozmawiać i być traktowani jako partnerzy, a nie zło konieczne. Odroczenie wejścia w życie tych przepisów nie zmienia faktu, że są złe. Dlatego będziemy apelowali do pana prezydenta, aby nie podpisywał tej ustawy, a jeśli to nie pomoże, zastanowimy się nad skierowaniem jej do Trybunału Konstytucyjnego. Jeżeli wicepremier Morawiecki szuka pieniędzy, to łatwo je znaleźć. Wystarczy wprowadzić postulowaną przez nas generalizację składek. Tymczasem obciążane dodatkowymi składkami są osoby zatrudnione na etatach. Zatrudniający ich przedsiębiorcy stają się przez to coraz mniej konkurencyjni.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL