Wywiady

Elżbieta Mączyńska: Podatki sprawiedliwe

Fotorzepa/Robert Gardziński
Jednolity podatek może zapobiec syndromowi czterech B, gdy bogaci się bogacą, a biedni biednieją – mówi szefowa Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego Elżbieta Mączyńska.

Rz: Podoba się pani pomysł jednolitego podatku?

Elżbieta Mączyńska:

Choć diabeł tkwi zawsze w szczegółach, pomysł ujednolicania danin ze wszystkich dochodów z pracy bardzo mi się podoba. Po pierwsze, może pozwolić na obniżenie kosztów administracyjnych. Po drugie, na zwiększenie przejrzystości obciążeń podatkowych. Po trzecie zaś – może złagodzić głęboką niesprawiedliwość w systemie danin w Polsce. To znaczy systemu, w którym najbogatsi płacą relatywnie mniejsze podatki niż najbiedniejsi.

Firmy też powinny płacić daninę nawet w wysokości 40 proc. dochodów?

Jednolity podatek, łączący PIT i ZUS, dotyczy dochodów osób fizycznych. Podatki dla osób prawnych, dla przedsiębiorstw, to coś zupełnie innego.

Czy reforma powinna objąć także grupy zawodowe, które dziś płacą symboliczne składki na ZUS lub nie płacą ich wcale: rolników, prokuratorów, sędziów, służby mundurowe?

Takich wyłączeń rzeczywiście mamy zbyt dużo i jeśli są to osoby fizyczne, powinny podlegać jednolitemu podatkowi. Warto dodać, że jednym z podstawowych problemów w Polsce i na świecie są narastające nierówności majątkowe, czyli kumulacja przeważającej części dochodów w rękach osób najbogatszych. Jesteśmy w coraz większym stopniu narażeni na syndrom czterech B: bogaci się bogacą, a biedni biednieją. Takie nierówności szkodzą gospodarce, a sprzyja im regresja podatkowa, czyli obciążenia podatkowe malejące wraz ze wzrostem dochodów. Jednolity podatek, wprowadzający degresję podatkową, mógłby przeciwdziałać zagrożeniom.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL